
Prezydent Nawrocki zawetował ustawę o osobie najbliższej; Tusk nazywa to „pogardą dla ludzi i ich prawa do szczęścia”
Prezydent Karol Nawrocki zawetował w piątek rządową ustawę o statusie osoby najbliższej, argumentując, że tworzy ona quasi-małżeńską instytucję. Premier Donald Tusk i najwyżsi urzędnicy zareagowali ostrą krytyką, nazywając decyzję ideologicznym atakiem na miliony Polaków żyjących w związkach nieformalnych.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował w piątek rządową ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu wraz z przepisami wykonawczymi. Ustawa miała przyznać parom niesformalizowanym (zarówno hetero-, jak i homoseksualnym) praktyczne prawa, takie jak dostęp do informacji medycznej partnera, rozstrzyganie spraw spadkowych oraz rozliczenia majątkowe.
Nawrocki uzasadnił swoją decyzję w filmie opublikowanym w mediach społecznościowych, stwierdzając, że jako strażnik konstytucji nie może zaakceptować rozwiązania, które podważałoby szczególny status małżeństwa zdefiniowanego w art. 18 jako związek kobiety i mężczyzny.
Nie mogę zgodzić się na rozwiązanie, które doprowadziłoby do utraty szczególnego statusu małżeństwa.
Prezydent argumentował, że ustawa tworzy nową, sformalizowaną instytucję prawa rodzinnego o uprawnieniach bardzo zbliżonych do małżeństwa, nazywając ją alternatywą dla małżeństwa wprowadzoną tylnymi drzwiami. Dodał, że pozostaje otwarty na podpisanie ustawy, która zapewni realną pomoc administracyjną osobom w statusie osoby najbliższej, bez obciążenia ideologicznego i kwestionowania wyjątkowego statusu małżeństwa. To 41. weto prezydentury Nawrockiego.
Reakcja koalicji
Premier Donald Tusk zareagował w ciągu godzin na platformie X, pisząc, że prezydenckie weto jest wyrazem pogardy wobec ludzi i ich prawa do szczęścia oraz normalnego życia. W późniejszej wypowiedzi Tusk powiedział, że jest bardzo zły i że przekroczona została pewna granica.
Jestem bardzo zły. To było absolutne minimum, nad którym wszyscy pracowaliśmy.
Tusk podkreślił, że ustawa była ciężko wywalczonym kompromisem mającym na celu ułatwienie życia milionom Polaków, nie tylko parom homoseksualnym, ale także setkom tysięcy ludzi żyjących w związkach nieformalnych z różnych powodów. Bezpośrednio wyzwał polityków Prawa i Sprawiedliwości, pytając, czy wierzą, że ich model życia jest idealny i że wszyscy w Polsce powinni żyć w ten sam sposób.
Ministrowie w szeregu potępiają
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nazwał weto przejawem skrajnego cynizmu i całkowitego oderwania od rzeczywistości, określając je jako ideologiczną zemstę na obywatelach. Zauważył, że ustawa nie była ideologiczna, ale miała rozwiązywać codzienne ludzkie dramaty, takie jak prawo do informacji medycznej w szpitalu i prawo do pochówku.
Bardzo smutny dzień dla polskiej demokracji i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że ideologia przesłoniła dobro ludzi, wskazując, że blisko 2 miliony Polaków żyje w związkach pozamałżeńskich, a co trzecie dziecko rodzi się poza małżeństwem. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że prezydent zablokował dobre zmiany i wybrał politykę kosztem ułatwiania życia ludziom.
Obozy prezydenckie kontratakują
Szef Kancelarii Prezydenta Paweł Szefernaker odpowiedział bezpośrednio na zarzuty Kosiniaka-Kamysza, odrzucając charakterystykę ustawy jako wyłącznie administracyjnej. Stwierdził, że projekty tworzą nową, paramałżeńską instytucję prawa rodzinnego wyposażoną w szeroki katalog uprawnień zbliżonych do małżeństwa, co wymaga zmian w ponad 200 odrębnych ustawach.
Co zawierała ustawa
Zawetowana legislacja pozwalałaby dwóm osobom dorosłym wybrać ustrój majątkowy, uzyskać prawa do użytkowania wspólnego mieszkania oraz uzyskać dostęp do informacji medycznej partnera. Pełnomocniczka rządu do spraw równości Katarzyna Kotula zauważyła, że ustawa o osobie najbliższej zastąpiła wcześniejszy, szerszy projekt dotyczący związków partnerskich, określając go jako krok wstecz podjęty, aby umożliwić przyszłe postępy. Politycy koalicji sygnalizują, że ustawa wróci do Sejmu, a wicepremier Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że większość w Sejmie odrzuci politykę pogardy i przywróci państwo chroniące wszystkich obywateli.


