
USA i Arabia Saudyjska podpisują umowę o współpracy nuklearnej. Pozwala ona na wzbogacanie uranu z pominięciem standardów nierozprzestrzeniania broni
Porozumienie, podpisane przez sekretarza energii Chrisa Wrighta i saudyjskiego księcia Abdulaziza bin Salmana, pomija tzw. złoty standard oraz protokół dodatkowy MAEA, co budzi obawy o wyścig zbrojeń na Bliskim Wschodzie.
## Porozumienie Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska podpisały w środę 30-letnią umowę o współpracy nuklearnej, formalnie otwierając królestwu drogę do wzbogacania uranu i budowy reaktorów przy użyciu amerykańskiej technologii. Pakt, znany jako porozumienie 123, został podpisany przez sekretarza energii USA Chrisa Wrighta oraz saudyjskiego ministra energii księcia Abdulaziza bin Salmana. Według przedstawicieli administracji prezydent Donald Trump zatwierdził umowę pod koniec ubiegłego tygodnia. Wartość kontraktu szacuje się na dziesiątki miliardów dolarów, a skorzystać ma na nim Westinghouse, amerykański projektant reaktorów, będący wspólną własnością kanadyjskiego Cameco oraz Brookfield Asset Management.
Mogą być państwo pewni, że te umowy spełniają najwyższe standardy bezpieczeństwa i nierozprzestrzeniania broni, opierając się jednocześnie na najlepszej technologii nuklearnej i naukowcach na świecie, wykształconych właśnie tutaj, w Stanach Zjednoczonych.
Co zawiera, a czego nie zawiera umowa
W przeciwieństwie do założeń forsowanych przez byłego prezydenta Joe Bidena, umowa nie zawiera zapisu o tzw. złotym standardzie, który automatycznie wstrzymywałby współpracę w przypadku prób pozyskania przez Arabię Saudyjską broni jądrowej. Brakuje w niej również protokołu dodatkowego, który uprawniałby Międzynarodową Agencję Energii Atomowej do przeprowadzania niezapowiedzianych, wnikliwych inspekcji. Kluczowy zapis pozwoli amerykańskim firmom na budowę zakładu wzbogacania uranu w Arabii Saudyjskiej, jeśli wspólne badania wykażą, że jest to uzasadnione, co daje Waszyngtonowi narzędzie kontroli nad programem. Departament Energii poinformował, że umowa zwiększy amerykański eksport technologii jądrowych, stworzy dobrze płatne miejsca pracy i wzmocni normy nierozprzestrzeniania broni, zapewniając jednocześnie amerykańskim firmom preferencyjny dostęp do saudyjskiego rynku i wykluczając konkurentów z Rosji i Chin.
Umowa może pomóc w rewitalizacji amerykańskiego przemysłu jądrowego, wzmocnić więzi amerykańsko-saudyjskie i odebrać Rosji oraz Chinom strategicznie ważną rolę w saudyjskim programie nuklearnym. Jeśli jednak nie będzie zawierać odpowiednich ograniczeń, w tym dotyczących wzbogacania uranu, może zwiększyć ryzyko proliferacji jądrowej na Bliskim Wschodzie i poza nim.
Długa droga do porozumienia
Dyskusje o współpracy nuklearnej z Arabią Saudyjską trwały od lat. Pomysł badano już podczas pierwszej kadencji Trumpa, a później stał się on częścią szerszej strategii z czasów Bidena, która wiązała pakt nuklearny z uznaniem Izraela przez Arabię Saudyjską, w oparciu o Porozumienia Abrahamowe z 2020 r. Wysiłki te utknęły w martwym punkcie po atakach Hamasu z 7 października 2023 r. oraz późniejszych wojnach w Strefie Gazy, Libanie i Iranie. Trump przywrócił komponent nuklearny jako samodzielną inicjatywę, zatwierdzając go w połowie lipca 2026 r. i oddzielając od jakiegokolwiek wymogu uznania Izraela przez Rijad.
- Ataki Hamasu na Izrael przerywają rozmowy o normalizacji stosunków saudyjsko-izraelskich
- Prezydent Trump zatwierdza umowę o współpracy nuklearnej
- Sekretarze energii Wright i Abdulaziz podpisują porozumienie 123
Napięcia regionalne i wojna z Iranem
Podpisanie umowy następuje w czasie, gdy Stany Zjednoczone prowadzą wojnę z Iranem, która rozpoczęła się w dużej mierze z powodu obaw o irański program nuklearny. Arabia Saudyjska, główny rywal regionalny Iranu, od dawna podkreśla swoje prawo do cywilnych zdolności nuklearnych, a w ubiegłym roku podpisała pakt o wzajemnej obronie z posiadającym broń jądrową Pakistanem. Izraelscy urzędnicy i media nacjonalistyczne ostrzegają, że umowa wywoła wyścig zbrojeń jądrowych na Bliskim Wschodzie. Sekretarz stanu Marco Rubio, przemawiając z Manili, odrzucił obawy dotyczące proliferacji.
Wystarczy powiedzieć, że Stany Zjednoczone nie zawrą żadnej umowy z żadnym krajem na świecie, która prowadziłaby do ryzyka proliferacji.
Ścieżka parlamentarna
Umowa trafia teraz do Kongresu, który ma 90 dni ustawowych na zgłoszenie zastrzeżeń. Ponieważ Republikanie kontrolują obie izby, oczekuje się, że porozumienie przetrwa; zablokowanie go wymagałoby większości dwóch trzecich głosów, aby odrzucić prawdopodobne weto prezydenckie. Niektórzy ustawodawcy z obu partii wyrazili sprzeciw, wskazując na brak złotego standardu i potencjał wyścigu zbrojeń w regionie, jednak liczba głosów wydaje się niewystarczająca, by zatrzymać proces.


