
Trump ląduje w Ankarze na szczycie NATO, lekceważąc Europę i wychwalając „silnego przywódcę” Erdogana
Donald Trump przyleciał do stolicy Turcji z tysiącosobową świtą, oświadczając, że nie przyjechałby na szczyt NATO, gdyby nie gospodarz – Recep Tayyip Erdogan – co stanowi wyraźny afront wobec europejskich partnerów.
Kontrowersyjny gospodarz
Coroczny szczyt NATO odbywa się 7–8 lipca w Beştepe – rozległym, tysiąc pokojowym pałacu prezydenckim, który stał się symbolem żelaznej ręki Recepa Tayyipa Erdogana. W dniach poprzedzających szczyt tureckie władze zaostrzyły środki bezpieczeństwa, zablokowały drogi i nakazały zamknięcie sklepów. Głosy opozycji uciszono poprzez zatrzymania i groźby. Taksówkarzom polecono rozdawać gościom turecką chałwę na znak gościnności. Te ciężkie przygotowania spotkały się z krytyką organizacji praw człowieka, ale zachodnie stolice w większości milczały, uznając strategiczne położenie Turcji za zbyt ważne, by je narażać.
Podejście Trumpa: najpierw Erdogan
Decyzja Donalda Trumpa o udziale w szczycie została przedstawiona jako osobista przysługa. „Gdyby ten szczyt nie odbywał się w Turcji, z prezydentem Erdoganem, nie sądzę, żebym przyjechał” – powiedział dziennikarzom, dodając, że przyjeżdża „z szacunku dla prezydenta Erdogana”. Prezydent USA wychwalał swojego tureckiego odpowiednika jako „dobrego przyjaciela, silną osobę, potężnego przywódcę”. Ta retoryka skłoniła turecką opozycję do karykaturowania Erdogana jako amerykańskiego lokaja – to toksyczna łatka w kraju, gdzie nastroje antyamerykańskie są silne. Doradcy Trumpa zauważyli, że wizyta będzie pierwszą wizytą urzędującego prezydenta USA w Turcji od siedemnastu lat. Przed zgromadzeniem Waszyngton ogłosił sprzedaż silników lotniczych nowej generacji o wartości 700 milionów dolarów dla Ankary – transakcję postrzeganą jako krok w kierunku zniesienia embarga na myśliwce F-35.
Gdyby ten szczyt nie odbywał się w Turcji, z prezydentem Erdoganem, nie sądzę, żebym przyjechał.
Jest dobrym przyjacielem, silną osobą, potężnym przywódcą.
Turecki przemysł obronny na widoku
Pierwszy dzień szczytu obejmował forum przemysłu obronnego, w którym wzięło udział 3500 tureckich firm. Erdogan wykorzystał tę okazję, by zwrócić uwagę na sektor eksportowy, który w 2025 roku wzrósł o 48%, a w pierwszej połowie 2026 roku o kolejne 29%. W ciągu pięciu lat globalny udział Turcji w eksporcie broni podwoił się do 1,8%, co plasuje ją na 11. miejscu na świecie. „To, co kiedyś robiliśmy w rok, teraz robimy w tydzień” – powiedział Erdogan, wymieniając ostatnie dostawy dronów, czołgów, pojazdów opancerzonych i okrętu wojennego sprzedanego Rumunii. Fundusz wsparcia przemysłu obronnego, zasilany ze składek publicznych i prywatnych, osiągnął w zeszłym roku 7 miliardów euro. Rząd dąży do uznania go za strategicznego partnera w zakresie wspólnej produkcji i wymiany technologii, jednocześnie lobbując na rzecz przystąpienia do unijnego programu SAFE o wartości 150 miliardów euro, z którego nadal jest wykluczony.
To, co kiedyś robiliśmy w rok, teraz robimy w tydzień.
- 2025
- 48 %
- 2026 (od początku roku)
- 29 %
Geopolityczna gra na wielu frontach
Druga co do wielkości armia w NATO, licząca 355 000 żołnierzy w służbie czynnej i 378 000 rezerwistów, kontroluje Bosfor i Dardanele – punkty newralgiczne w ograniczaniu rosyjskiej aktywności na Morzu Czarnym. Wojna na Ukrainie, konflikt z Iranem i częściowe wycofanie wojsk USA z Europy sprawiły, że Ankara stała się niezbędna dla zachodnich kalkulacji bezpieczeństwa. Tureccy dyplomaci podkreślają, że ubiegłoroczny szczyt w Hadze jednogłośnie zatwierdził lokalizację w Ankarze, bez sprzeciwu ze strony Emmanuela Macrona czy greckiego premiera Kyriakosa Mitsotakisa, pomimo historycznie napiętych stosunków.
Rysy w sojuszu
Europejscy przywódcy prywatnie ubolewają nad wycofywaniem się z demokracji pod rządami Erdogana, ale imperatywy geopolityczne zmusiły ich do przyjęcia postawy ugodowej. Otwarta pogarda Trumpa dla sojuszników – których oskarża o zaniżanie wydatków na obronność i odmowę przyłączenia się do kierowanej przez USA kampanii przeciw Iranowi – wisi nad obradami. Turecki rząd wykorzystuje to pęknięcie, naciskając na NATO, by porzuciło pozostałe ograniczenia i przyznało Ankarze pełny dostęp do europejskiej współpracy przemysłu obronnego. Jednak utrzymujące się wątpliwości co do wiarygodności Turcji, podsycane przez dawne zażyłości z Moskwą, wciąż studzą zapał niektórych zachodnich stolic.
Turcja była wykluczana z głównych europejskich programów i projektów i chce to zmienić. Wykorzysta szczyt, by zaprezentować swoje możliwości.
- Rozpoczyna się forum przemysłu obronnego z udziałem 3500 tureckich firm
- Kolacja robocza dla szefów państw i rządów NATO
- Główne debaty szczytu; bilateralne spotkanie Trump–Erdogan


