
Toksyczny pył po zawaleniu World Trade Center wywołuje kryzys zdrowotny 25 lat później
Dwadzieścia pięć lat po zamachach z 11 września 2001 roku dziesiątki tysięcy ratowników i mieszkańców Nowego Jorku zmagają się z chorobami przewlekłymi oraz nowotworami wynikającymi z ekspozycji na toksyczny pył w Ground Zero.
Akcja poszukiwawczo-ratownicza w gruzach
Po zawaleniu się wież World Trade Center 11 września 2001 roku dziesiątki tysięcy ratowników przybyły na dolny Manhattan. Curt Andrews, 41-letni ochotnik straży pożarnej z Connecticut, spakował zapasy na dwa tygodnie i przejechał półtorej godziny z kolegami, aby pomóc w Ground Zero. Bliźniacze wieże zawaliły się przed przybyciem zespołu, pozostawiając okoliczne ulice pokryte warstwą popiołu sięgającą kolan, co Andrews porównał do chodzenia po śniegu. Ekipy ratunkowe przeszukiwały zgliszcza, słuchając sygnałów alarmowych z urządzeń należących do ponad 300 strażaków, którzy zginęli w katastrofie. Ratownicy pracowali bez masek ochronnych, spędzając pierwsze noce na krawężnikach i nie mając możliwości umycia się przez cały tydzień, będąc pokrytymi pyłem.
Byliśmy tam, żeby pomagać innym. Nie myśleliśmy o sobie.
Narażenie na substancje niebezpieczne w Ground Zero
Ekipy ratunkowe zmagały się z ostrym podrażnieniem dróg oddechowych, uporczywym kaszlem i ciągłym narażeniem na toksyny unoszące się w powietrzu podczas pracy na miejscu katastrofy. Późnym wieczorem pierwszego dnia Andrews wraz z innymi ratownikami odnalazł ocalałego uwięzionego pod ciężkimi gruzami, tuż przed północą.
O 23:00, tuż przed północą, znaleźliśmy kogoś, mężczyznę, który wciąż żył. Stalowa belka przebiła mu ramię. Lekarze podali mu morfinę. Następnie musieliśmy amputować mu ramię i wydostać go ze stosu gruzu. Przeżył.
Uratowany mężczyzna był jedyną osobą, którą Andrews odnalazł żywą podczas siedmiu dni pracy w strefie katastrofy. Przez cały okres operacji ratunkowych personel wdychał i wchłaniał przez skórę toksyczną mieszankę zawierającą sproszkowany beton, szkło, płyty gipsowo-kartonowe i spalone tworzywa sztuczne. Podziemne pożary w stertach gruzu płonęły do grudnia 2001 roku, uwalniając trwałe zanieczyszczenia powietrza na całym dolnym Manhattanie.
- Zawalenie się bliźniaczych wież, śmierć ponad 300 strażaków i rozpoczęcie akcji ratunkowej
- Giełda nowojorska wznawia handel w pobliżu Ground Zero
- Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska ogłasza, że powietrze nie jest szkodliwe dla zdrowia
- Szkoły w pobliżu miejsca katastrofy zostają otwarte w trakcie trwania prac porządkowych
- Podziemne pożary w gruzach Ground Zero zostają ugaszone
Wczesne otwarcie i długofalowe skutki zdrowotne
Władze rządowe i instytucje komercyjne przyspieszyły powrót do obszaru, podczas gdy usuwanie gruzu wciąż trwało. Giełda nowojorska wznowiła handel 17 września 2001 roku, a amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) stwierdziła 18 września 2001 roku, że powietrze nie jest szkodliwe dla zdrowia ludzi. Agencja wycofała się później z tej oceny bezpieczeństwa, gdy setki tysięcy pracowników, mieszkańców i uczniów powróciły do okolicznych budynków. Lokalne szkoły otwarto na początku października 2001 roku, co doprowadziło do zgłoszeń problemów oddechowych u wielu uczniów. Lila Nordstrom, uczennica szkoły w pobliżu miejsca katastrofy, rozwinęła ciężką astmę, chorobę refluksową i zespół stresu pourazowego. Dwadzieścia pięć lat po katastrofie dziesiątki tysięcy ratowników i mieszkańców cierpią na przewlekłe choroby, a Andrews przeszedł osiem operacji usunięcia nowotworów skóry z twarzy, głowy i klatki piersiowej.
