
Rumuński pilot F-16 przerywa milczenie po zestrzeleniu dronów: Nie wiedzieliśmy, do czego startujemy
W wywiadzie opublikowanym przez Ministerstwo Obrony Narodowej rumuński pilot F-16 opisał misje z 24 i 25 lipca, podczas których po raz pierwszy w historii kraju zestrzelono wrogie drony w rumuńskiej przestrzeni powietrznej.
Pierwsza relacja
30 lipca 2026 r. rumuńskie Ministerstwo Obrony Narodowej (MApN) opublikowało ekskluzywny wywiad z pilotem F-16, który w poprzedni weekend zestrzelił dwa drony naruszające rumuńską przestrzeń powietrzną. Twarz pilota została zamazana, a głos zniekształcony, aby chronić jego tożsamość zgodnie z zasadami bezpieczeństwa operacyjnego NATO i rumuńskich sił powietrznych. Był to pierwszy przypadek, gdy rumuński pilot myśliwca zaangażował się w zniszczenie wrogiego bezzałogowca nad terytorium kraju.
Przechwycenia
Pilot opisał, że był wielokrotnie wzywany do startu w nocy z 24 lipca i następnego ranka. W momencie startu nie znał dokładnego charakteru misji.
Alarm rozbrzmiewał kilkakrotnie w nocy, aż do rana. Byliśmy jednak na miejscu, by zareagować niezwłocznie, z pewnością, że każdą misję należy tak traktować. Nie wiedzieliśmy, do czego startujemy, ale wiedzieliśmy, że lecimy bronić naszego kraju.
Pierwszy dron został zestrzelony 24 lipca w pobliżu Padiny w okręgu Buzău. Drugie przechwycenie miało miejsce 25 lipca w pobliżu Sfântu Gheorghe. Pilot stwierdził, że obie misje wymagały takiego samego skupienia, choć jeden cel został zneutralizowany szybciej niż drugi.
Powiedziałbym, że obie były równie wymagające. Każda wymagała takiego samego poziomu koncentracji, aby móc zestrzelić cel. Jeden spadł szybko, drugi być może wymagał więcej czasu niż pierwsze przechwycenie.
- Pierwszy dron zestrzelony w pobliżu Padiny, okręg Buzău
- Drugi dron zestrzelony w pobliżu Sfântu Gheorghe
- MApN publikuje ekskluzywny wywiad z pilotem
Praca zespołowa
Pilot podkreślił, że zestrzelenia nie były indywidualnymi osiągnięciami, lecz wynikiem ścisłej koordynacji z obsługą naziemną, kontrolerami ruchu lotniczego i jego skrzydłowym.
Współpraca oznacza wszystko. Od technika pokładowego, przez kontrolera ruchu lotniczego, po skrzydłowego, który pomaga zachować bezpieczeństwo w każdym momencie lotu i śledzi twoją ścieżkę, a ostatecznie oświetla cel. To jak rękawiczka. Każdy palec dłoni pomaga w pewnym momencie utrzymać zaciśniętą pięść. Tacy właśnie jesteśmy, od pilota, technika, kontrolera, po pierwszą osobę w jednostce, w punkcie kontrolnym. Wszyscy jesteśmy zespołem i zawsze będziemy zespołem.
Dodał, że dopiero po bezpiecznym wylądowaniu załoga mogła przejrzeć nagrania z misji i zrozumieć, czego dokonali jako piloci i jako naród.
Przesłanie do Rumunów
Pilot zakończył wypowiedź bezpośrednim zapewnieniem skierowanym do opinii publicznej.
Nie jesteście sami, jesteśmy po to, by was chronić, w dzień i w nocy, siedem dni w tygodniu.
Generał Gheorghiță Vlad, szef Sztabu Obrony Rumunii, pochwalił załogę już 24 lipca, ujawniając, że pilotem, który zaangażował się w zestrzelenie pierwszego drona, był kapitan, a jego asystentem porucznik, obaj w wieku nieprzekraczającym 28 lat.
Piloci są wspaniali. Chciałbym mieć takich ludzi w całej flocie powietrznej. Ten, który zaangażował się w zestrzelenie drona, to kapitan. Ten, który go wspierał, to porucznik, czyli dwie osoby w wieku nieprzekraczającym 28 lat.
Tajemnica operacyjna
Ministerstwo Obrony nie ujawniło nazwiska ani jednostki pilota, powołując się na bezpieczeństwo operacyjne. Wywiad został opublikowany na oficjalnej stronie MApN na Facebooku i rozpowszechniony przez liczne rumuńskie media. Drony zostały opisane przez Digi24 jako rosyjskie, choć oficjalne komunikaty nie potwierdziły ich pochodzenia. Przechwycenia te stanowią pierwszy przypadek użycia rumuńskich F-16 w warunkach bojowych w celu obrony krajowej przestrzeni powietrznej.


