
Polski rząd przyjął okrojoną ustawę o najmie krótkoterminowym, wycinając lokalne strefy wolne od Airbnb i wywołując rozłam w koalicji
Rada Ministrów przyjęła 15 lipca 2026 r. projekt ustawy o najmie krótkoterminowym, usuwając jednak przepisy, które pozwalałyby gminom tworzyć strefy wolne od najmu krótkoterminowego, co wywołało publiczny spór między wicepremierami.
Przyjęta ustawa
Polski rząd przyjął 15 lipca projekt ustawy o najmie krótkoterminowym, transponujący rozporządzenie UE 2024/1028, które wymaga od państw członkowskich utworzenia centralnego rejestru miejsc noclegowych. Rozporządzenie jest wiążące od 20 maja 2026 r., co oznacza, że Polska jest dwa miesiące spóźniona. Ministerstwo Sportu i Turystyki, kierowane przez Jakuba Rutnickiego, zdecydowało się na przeforsowanie tylko niekontrowersyjnego rdzenia ustawy, pozostawiając ambitniejsze przepisy na później. Przyjęty tekst tworzy centralny rejestr, klasyfikuje najem poniżej 30 dni jako usługę hotelarską i przewiduje kary do 50 000 zł za działanie poza systemem. Sąsiedzi mieliby prawo wnioskować o kontrole podejrzanych nielegalnych działalności.
Kończymy z chaosem na rynku najmu krótkoterminowego. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który wprowadza jasne zasady wynajmu. Powstanie centralny rejestr, a samorządy zyskają narzędzia do reagowania tam, gdzie najem na doby utrudnia życie mieszkańcom.
Co usunięto
Pierwotny projekt dawał gminom prawo wyznaczania stref, w których najem krótkoterminowy mógłby być ograniczony lub całkowicie zakazany. Ten przepis został usunięty z wersji zatwierdzonej przez Radę Ministrów. Związek Miast Polskich, za pośrednictwem swojego koordynatora Michała Cyrankiewicza-Gortyńskiego, stwierdził, że rejestr pomoże zdiagnozować skalę problemu, ale nie daje narzędzi do działania w miejscach, gdzie duże zagęszczenie najmu krótkoterminowego szkodzi dostępności mieszkań i jakości życia. Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich nazwał pomysł lokalnych stref wolnych od najmu głęboko przemyślanym narzędziem przeciwko niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się wynajmu dobowego w obszarach turystycznych.
Projekt ustawy, który dzisiaj wyszedł z Rady Ministrów, daje zero praw samorządom w zakresie wyznaczania stref wolnych od Airbnb. Daje też zero możliwości mieszkańcom, żeby decydowali o tym, czy będą mieli za ścianą "patohotel", który często się przekształca w jeszcze gorszą instytucję.
Spór międzyresortowy
Konsultacje publiczne trwały od 23 grudnia 2025 r. do 13 stycznia 2026 r. i objęły 79 podmiotów z sektora turystycznego. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, kierowane przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, nalegało, aby ustawa przyznawała radom gmin uprawnienia do ustanawiania stref wolnych od najmu niezwłocznie po wejściu ustawy w życie, uznając proponowany przez Ministerstwo Sportu trzyletni okres przejściowy za nieproporcjonalny. Ministerstwo Funduszy chciało również, aby wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie mogły wydawać pozwolenia na najem krótkoterminowy w swoich budynkach. Ministerstwo Sportu odrzuciło to, argumentując, że naruszałoby to prawa własności zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ministerstwo Sportu zignorowało również uwagi Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pełczyńska-Nałęcz była jedynym członkiem rządu, który złożył formalne zdanie odrębne do ustawy.
Starcie koalicyjne
Po posiedzeniu Pełczyńska-Nałęcz nazwała tekst najgorszą ustawą, jaka kiedykolwiek wyszła z rządu, i zapowiedziała, że jej partia Polska 2050 zgłosi poprawki przywracające lokalne strefy wolne od najmu i dające mieszkańcom prawo głosu. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL ripostował, że sugestie o uleganiu lobbystom są kłamstwem służącym narracji politycznej, a chęć wyróżnienia się w koalicji nie powinna przesłaniać współpracy dla dobra przedsiębiorców i zwykłych mieszkańców. Na sejmowych korytarzach posunął się dalej, mówiąc dziennikarzom, że Pełczyńska-Nałęcz wydaje się bardziej zainteresowana byciem w partii Razem niż w koalicji rządzącej, co jest uwagą sugerującą, że Polska 2050 może znaleźć się poza rządem. Minister energii Miłosz Motyka powiedział TVN24, że przyjęte rozporządzenie wdraża dyrektywę UE i daje gminom mechanizmy blokowania wynajmu mieszkania przez osobę fizyczną za pośrednictwem Airbnb.
To najgorsza ustawa jaka wyszła z rządu. Zgłosimy jako Polska 2050 poprawki do tego projektu dające prawa samorządom do wprowadzania stref wolnych od airbnb. Oraz dające ludziom prawo do decydowania czy mają hotel/burdel za ścianą. Poprzyjmy je wspólnie.
Co dalej
Ustawa trafia do Sejmu, gdzie będą omawiane poprawki Polski 2050. Obowiązek posiadania centralnego rejestru obowiązuje od 20 maja na mocy prawa UE, a platformy takie jak Airbnb, Otodom i Booking zostaną włączone do sektora turystycznego w ramach jednego systemu numerów identyfikacyjnych. Wewnętrzny konflikt rządu pozostawia otwartą kwestię, czy poprawki przejdą i czy przywrócą lokalne narzędzia, które samorządy i aktywiści uważają za niezbędne do ochrony zasobów mieszkaniowych i życia sąsiedzkiego w miastach takich jak Warszawa, gdzie dzielnica Śródmieście traci stałych mieszkańców w tempie około 2% rocznie.
- Rozpoczęcie konsultacji publicznych; projekt przesłany do 79 podmiotów z sektora turystycznego.
- Zakończenie konsultacji międzyresortowych; sporządzony protokół rozbieżności między ministerstwami sportu i funduszy.
- Rozporządzenie UE 2024/1028 staje się wiążące; Polska nie dotrzymuje terminu utworzenia centralnego rejestru.
- Rada Ministrów przyjmuje okrojony projekt; usunięto gminne strefy wolne od najmu; Pełczyńska-Nałęcz składa formalne zdanie odrębne.


