
Rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 spadł w Polsce, NATO i UE potępiają naruszenie przestrzeni powietrznej
Nocny upadek prawdopodobnie rosyjskiego pocisku manewrującego Ch-101 w pobliżu Tarnawy-Kolonii wywołał szybkie potępienie ze strony NATO i UE. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Wykrycie i upadek obiektu
Podczas nocnej fali rosyjskich ataków na Ukrainę, w której zginęło co najmniej 13 osób, niezidentyfikowany obiekt naruszył polską przestrzeń powietrzną o godz. 03:40 czasu lokalnego. Obiekt poruszał się w kierunku zachodnim, po czym zniknął z radarów. Polskie dowództwo poderwało dwa myśliwce F-16. Kilka godzin później załoga śmigłowca zlokalizowała miejsce upadku na polu w pobliżu Tarnawy-Kolonii, około 90 kilometrów od granicy z Ukrainą w województwie lubelskim. Eksplozja utworzyła krater o średnicy dziesięciu metrów, około dwa kilometry od najbliższych zabudowań. Nie odnotowano ofiar ani zniszczeń mienia. Policja otrzymała zgłoszenia o głośnym wybuchu, a w Lublinie na krótko zawyły syreny.
Prawdopodobny rosyjski pocisk Ch-101
Premier Donald Tusk po wizycie na miejscu zdarzenia wraz z ministrami obrony i spraw wewnętrznych stwierdził:
Wszystko wskazuje na to, że jest to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, ale nie chcemy przesądzać wyników dokładnego śledztwa.
Rosja jest jedynym użytkownikiem pocisków Ch-101, których zasięg wynosi 3000–4000 km. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha poinformował wcześniej, że rosyjski pocisk Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną podczas zmasowanego ataku na Ukrainę. Rosyjski ostrzał obejmował 65 pocisków manewrujących, z czego 20 nie zostało przechwyconych. Uderzono m.in. w Lwów, położony 60 km od granicy, gdzie rannych zostało ponad 30 osób. Ukraińskie władze podały informację o co najmniej ośmiu ofiarach śmiertelnych, choć niektóre źródła wskazują na 13.
- Wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się na zachód w polskiej przestrzeni powietrznej.
- Policja lokalizuje krater o średnicy 10 metrów na polu w Tarnawie-Kolonii.
- NATO aktywuje obronę powietrzną i naziemną, podrywa F-16 oraz samoloty wsparcia.
- Premier Tusk odwiedza miejsce zdarzenia i potwierdza, że prawdopodobnie był to rosyjski pocisk Ch-101.
Reakcja NATO i UE
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte określił naruszenie jako
kolejny lekkomyślny akt Rosji
i podkreślił solidarność sojuszu z Polską. Dowództwo Operacyjne NATO w Mons potwierdziło aktywację środków obrony powietrznej i naziemnej. Poderwano dwa polskie F-16, tankowiec Airbus A330, samolot wczesnego ostrzegania Saab-340 oraz śmigłowiec Mi-24. Naczelny Dowódca Alexus G. Grynkewich koordynował działania z szefem Sztabu Generalnego WP Wiesławem Kukułą. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała incydent niedopuszczalnym naruszeniem przestrzeni powietrznej UE. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił, że zdarzenie dowodzi rosyjskiej lekkomyślności i gotowości do eskalacji.
Stanowisko Polski
Tusk podkreślił, że nie ma żadnych powodów, by sądzić, iż Polska była celem ataku. Gdyby pocisk zboczył w stronę terenów zamieszkanych, obrona powietrzna była gotowa do reakcji. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał noc
niezwykle trudną dla naszych systemów obrony powietrznej, nadzoru i reagowania
Wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka potwierdziła brak ofiar i zniszczeń infrastruktury. Trwa badanie miejsca upadku.
Poprzednie naruszenia
To nie pierwsze naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej podczas wojny. W listopadzie 2022 roku w Przewodowie spadł pocisk, który zabił dwie osoby – początkowo podejrzewano rosyjską rakietę, później zidentyfikowano ją jako ukraiński pocisk S-300. We wrześniu drony naruszyły polskie terytorium, a część z nich została zestrzelona przez siły polskie i NATO.


