
Rolnik zaorał 200 metrów nowej drogi w Gliwicach. Grozi mu do 10 lat więzienia
Sześćdziesięcioletni rolnik z Gliwic zniszczył ciągnikiem z pługiem około 200 metrów świeżo położonego asfaltu, twierdząc, że droga jest jego własnością. Mężczyzna usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Incydent
W piątek 7 sierpnia 60-letni rolnik Józef M. wjechał ciągnikiem marki Ursus wyposażonym w pług na świeżo wylany asfalt na ulicy Rybackiej w gliwickiej dzielnicy Ostropa. Zniszczył około 200 metrów nowej nawierzchni, w tym warstwę asfaltu oraz podbudowę. Pracownicy budowlani zablokowali ciągnik własnym sprzętem, zapobiegając dalszym szkodom. Rolnik został zatrzymany na miejscu; badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Ciągnik odholowano na policyjny parking, a funkcjonariusze ustalili, że pojazd nie posiadał obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Rolnik przekonywał policję, że jest właścicielem drogi, a prace budowlane są nielegalne. Groził również, że po wyjściu na wolność będzie kontynuował niszczenie nawierzchni. Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka udostępniła na Facebooku nagranie z zajścia, podkreślając, że cała droga należy do miasta, co potwierdzają dokumenty księgi wieczystej oraz obecny na miejscu geodeta.
- 60-letni rolnik zaorał około 200 m świeżo położonego asfaltu na ulicy Rybackiej w gliwickiej dzielnicy Ostropa
- Policja zatrzymuje rolnika na miejscu; ciągnik odholowany na parking policyjny
- Prokurator stawia rolnikowi zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości; sąd zarządza trzymiesięczny areszt tymczasowy
- Prokuratura ogłasza wszczęcie postępowania karnego; szkody wyceniono na 300 000 PLN
Konsekwencje prawne
W niedzielę 9 sierpnia prokuratura w Gliwicach postawiła rolnikowi zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości. Tego samego dnia sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym. Sąd uzasadnił decyzję surowością grożącej kary, której górna granica przekracza osiem lat, oraz ryzykiem podejmowania przez podejrzanego bezprawnych działań w celu uniknięcia kary. Rolnikowi grozi od roku do 10 lat więzienia. Przyznał się do czynu, podtrzymując jednak, że grunt stanowi jego własność. Według prokuratury działał w sposób zaplanowany i celowy, używając sprzętu rolniczego gwarantującego zamierzony efekt.
Adwokat Karolina Pilawska powiedziała Polsat News, że areszt był niepotrzebny. Zauważyła, że sprawa jest oczywista, mężczyzna przyznał się do winy, a nie istnieje ryzyko matactwa czy ucieczki. Dodała, że rolnikowi przyznano wcześniej odszkodowanie, którego nie odebrał.
Spór o grunt
Konflikt o teren trwa od ponad dwóch dekad. Mariusz Kopeć, rzecznik Urzędu Miejskiego w Gliwicach, przekazał Rzeczpospolitej, że gmina jest właścicielem gruntu od 2001 roku, kiedy to przeszedł on na własność miasta na podstawie art. 98 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Kopeć zaznaczył, że to sam rolnik wnioskował o wytyczenie drogi z dwóch swoich działek, które następnie z mocy prawa przeszły na własność gminy.
Katarzyna Polak, kierownik działu regulacji stanów prawnych w Zarządzie Dróg Miejskich (ZDM), powiedziała Faktowi, że jedna działka (nr 802) została przejęta decyzją wojewody śląskiego w 2021 roku i wypłacono za nią odszkodowanie. Dwie kolejne działki (803 i 804) przejęto decyzją podziałową, ponieważ miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego przewidywał tam drogę publiczną. Rolnik odmówił przyjęcia odszkodowania, a środki pozostają w depozycie sądowym. Polak dodała, że rolnik konsekwentnie kwestionował prawo własności gminy.
Reakcja społeczności
Mieszkańcy ulicy Rybackiej przyznali, że na utwardzenie drogi czekali 30 lat. Mieszkanka Dagmara Malinowska powiedziała Faktowi, że ulica od dziesięcioleci była pełna dziur. Zauważyła, że rolnik nie mieszka przy Rybackiej i wyraziła zdziwienie, dlaczego utwardzona droga miałaby mu szkodzić, skoro zapewnia lepszy dojazd do pól.
Łukasz Wieczorek, przewodniczący dzielnicy Ostropa, stwierdził, że rolnik już wcześniej niszczył krawędzie drogi i krawężniki, twierdząc, że prace prowadzone są na jego terenie. Jeden z sąsiadów powiedział o2.pl, że rolnik mierzył kiedyś grunt i wskazywał części, które uważał za swoje.
Polityk i prawnik Janusz Wojciechowski złożył wniosek do Prokuratora Generalnego o zwolnienie rolnika z aresztu. Argumentował, że działania rolnika mogą stanowić "obronę konieczną pola", a aresztowanie starszego mężczyzny jest nieproporcjonalne. Wezwał również do zbadania, kto faktycznie zarządzał gruntem przed budową drogi.
Debata w internecie skupiła się na słupku widocznym na nagraniu. Część internautów twierdziła, że to znak graniczny, wskazując na Mapy Google i fakt, że w pobliżu zniszczonego odcinka znajdują się dwa takie słupki. Inni wskazywali, że oznacza on gazociąg średniego ciśnienia, zauważając, że geoportal pokazuje sieć gazową przebiegającą w tym miejscu, a litera "L" na słupku oznacza kierunek skrętu rury. Prokuratura nie odniosła się publicznie do znaczenia słupka.


