
Nepalski robotnik przeżył 10 dni w zalanym tunelu elektrowni wodnej po katastrofalnej powodzi lodowcowej
Sanjay Sah, pracownik elektrowni wodnej, wrócił do domu w dystrykcie Saptari po tym, jak spędził dziesięć dni uwięziony w zalanym tunelu w następstwie powodzi lodowcowej, która nawiedziła północny Nepal 26 sierpnia 2026 r.
Uwięzieni przez powódź błyskawiczną
26 sierpnia 2026 r. zawał lodowca na granicy Chin i Nepalu spowodował falę lodu, błota i gruzu, która przetoczyła się przez doliny rzeczne północnego Nepalu, zalewając kilka placów budowy zapór wodnych. W momencie, gdy wody powodziowe przerwały zabezpieczenia, na projektach w skrajnie północnej części kraju pracowały setki robotników. Wśród nich był 30-letni Sanjay Sah, który odbywał zmianę, gdy w stronę wejścia ruszyły kilkumetrowe fale. Choć pracownicy otrzymali ostrzeżenia o nadchodzącej wodzie, nie mieli wystarczająco dużo czasu na ucieczkę. Sah i jego współpracownicy wyłączyli urządzenia i próbowali pomóc kolegom w ewakuacji, jednak tunel został całkowicie zalany w ciągu kilku minut.
Sah opisał reporterom nadejście fali powodziowej.
Byłem na służbie, gdy nagle uderzyła w nas niewyobrażalna powódź z falami przypominającymi tsunami, które miały kilka metrów wysokości.
Przetrwanie w całkowitej ciemności
Odcięty od powierzchni, Sah spędził dziesięć dni w całkowitej ciemności wewnątrz zalanego tunelu. Przetrwał, pijąc mętną wodę i recytując hinduistyczną mantrę Maha Mantra, aby uniknąć paniki i rozpaczy. Kilka metrów dalej, za zwałami gruzu, uwięziony był również 45-letni robotnik Kabir Maharjan. Mężczyźni byli fizycznie oddzieleni przez rumowisko, ale utrzymywali stały kontakt głosowy, rozmawiając ze sobą przez ciemność. Sah wyjaśnił, że to wiara religijna i regularna komunikacja z Maharjanem pozwoliły mu przetrwać w oczekiwaniu na zespoły ratownicze, które przebijały się przez błoto.
Sah opisał nastawienie, które pozwoliło mu znieść izolację pod ziemią.
Przeżyłem dzięki mojej głębokiej wierze i zaufaniu. Recytowałem mantrę Maha Mantra, a boska energia, którą otrzymałem, pozwoliła mi nie odczuwać strachu ani rozpaczy.
- Zawał lodowca wywołuje powódź błyskawiczną, która zalewa tunele elektrowni wodnych w północnym Nepalu
- Zespoły ratunkowe ratują Sanjaya Saha i Kabira Maharjana po dziesięciu dniach
- Sah wraca do rodzinnego domu w dystrykcie Saptari po hospitalizacji w Katmandu
Ratunek i powrót do domu
Zespoły ratunkowe wydobyły Saha z tunelu 4 września 2026 r. Straciwszy poczucie czasu w ciemności, jego pierwszym pytaniem po wyjściu było, ile dni minęło od początku katastrofy. Sądził, że minęło zaledwie kilka dni, a nie dziesięć. Po otrzymaniu pomocy medycznej w szpitalu w Katmandu, Sah wrócił do rodzinnego domu w dystrykcie Saptari 13 września 2026 r. Rodzina i sąsiedzi powitali go kwiatami, tortem i balonami. Jego matka, Kapur Devi Sah, przytuliła go ze łzami w oczach i obmyła mu stopy zgodnie z tradycyjnym rytuałem powitalnym, mającym przynieść pomyślność.
Matka wyraziła ulgę, widząc syna bezpiecznego w domu.
Mój syn wrócił, jestem bardzo szczęśliwa.
Bilans powodzi w Himalajach
Katastrofę wywołało zawalenie się lodowca i dużej masy skalnej w pobliżu granicy Chin i Nepalu, co uwolniło wodę i gruz na społeczności położone w dole rzeki. Kataklizm spowodował śmierć co najmniej 1429 osób, a ponad 5640 uznano za zaginione w całym regionie, przy czym zdecydowana większość ofiar pochodzi z Nepalu. Wstępne dane władz nepalskich mówią o 1386 potwierdzonych ofiarach śmiertelnych i 5130 osobach wciąż zaginionych. Rząd Nepalu przypisał zawał rosnącym temperaturom globalnym, które przyspieszają topnienie lodowców w Himalajach. Operacje poszukiwawczo-ratownicze trwają na północnych placach budowy, gdzie tysiące osób pozostaje zaginionych.
- Potwierdzone zgony w Nepalu
- 1386 osoby
- Zaginieni w Nepalu
- 5130 osoby
- Łączna liczba zgonów w regionie
- 1429 osoby
- Łączna liczba zaginionych w regionie
- 5640 osoby


