
Rektor SNSPA potępia senatora USR za nazwanie prezydenta Nicușora Dana „głupcem na złym miejscu”
Rektor SNSPA Remus Pricopie publicznie skrytykował senatora USR Cristiana Ghineę po tym, jak nazwał prezydenta Nicușora Dana „głupcem na złym miejscu” i „niewłaściwą osobą dla Rumunii”.
Obraza
Senator Cristian Ghinea z reformistycznej partii USR ostro opisał prezydenta Nicușora Dana podczas występu w podcaście Comunitatea Liberală 6 lipca. Nazwał głowę państwa „głupcem, który znalazł się w złym miejscu” i „niewłaściwą osobą dla Rumunii”, dodając, że Dan jest „bardzo dobry w tworzeniu planów i cynicznym wykorzystywaniu ludzi, bez żadnego celu ostatecznego poza byciem tam najważniejszym”.
Nie sądzę, żeby był diaboliczną postacią. Uważam, że jest głupcem, który znalazł się w złym miejscu, który jest bardzo dobry w tworzeniu planów i cynicznym wykorzystywaniu ludzi, bez żadnego celu ostatecznego poza byciem tam najważniejszym. W ostateczności jest postacią tragiczną.
Ghinea oskarżył także prezydenta o prowadzenie „cynicznej strategii” podczas kampanii prezydenckiej w 2025 r., przedstawiając się jako jedyny proeuropejski kandydat zdolny do wejścia do drugiej tury i wykorzystując słabość ówczesnej kandydatki USR Eleny Lasconi.
Potępienie Pricopie
Remus Pricopie, rektor Narodowego Uniwersytetu Studiów Politycznych i Administracji Publicznej (SNSPA), odpowiedział tego samego dnia na Facebooku. Zapytał, jak wykształcony polityk z demokratycznej partii może używać takiego języka, i ostrzegł, że normalizowanie obelg zaciera granicę między partiami demokratycznymi a ruchami ekstremistycznymi.
Trudno mi zrozumieć, jak wykształcony polityk USR może używać tak niewykształconego języka. Czy milczenie USR oznacza dezaprobatę, czy wręcz przeciwnie – akceptację takiej obelgi?
Pricopie argumentował, że jeśli tego rodzaju język stanie się akceptowalny, zniknie specyficzna różnica między partiami demokratycznymi a ekstremistycznymi politykami, którzy uczynili obelgę swoją główną bronią polityczną. Ostrzegł, że poniżający język jest często pierwszym sygnałem poniżającej polityki, a słowa prawie zawsze poprzedzają czyny.
Oskarżenia kampanijne powracają
W tym samym podcaście Ghinea wznowił krytykę wyścigu prezydenckiego w 2025 r. Twierdził, że Nicușor Dan celowo wykorzystywał sondaże opinii publicznej, aby stworzyć wrażenie ograniczonej dostępności i przedstawić się jako jedyna realna proeuropejska opcja. Ghinea podniósł także pytania dotyczące finansowania badań sondażowych Dana, nie przedstawiając dowodów na nieprawidłowości.
Skąd Nicușor Dan, burmistrz stolicy, który zarabiał 12 000 lei miesięcznie, wziął pieniądze na sondaże? To już inna sprawa. Zawsze była wokół niego operacja: zarabiajmy na sondażach.
Ghinea nie oszczędził również Eleny Lasconi, mówiąc, że „sabotowała własną kampanię” i wolała pracować z „różnymi dziwakami” sprowadzonymi spoza struktury partyjnej, tworząc chaotyczną wewnętrzną rywalizację między pracownikami partii a jej osobistym zespołem.
Wewnętrzne pęknięcia USR
Ta wymiana zdań uwypukla długotrwałe napięcia wewnątrz USR. Ghinea przypomniał własne rozczarowanie Nicușorem Danem, współzałożycielem partii, mówiąc, że wstąpił do USR przez Dana, ale po kilku miesiącach zdał sobie sprawę, że jest on „bałaganem”. Dan opuścił partię w 2017 roku po sporze dotyczącym stanowiska partii w sprawie referendum konstytucyjnego.
9 kwietnia 2025 r. kierownictwo USR zagłosowało za wycofaniem poparcia dla Lasconi i poparciem niezależnego kandydata Nicușora Dana, argumentując, że sondaże pokazały, iż nie ma ona realnej drogi do drugiej tury. Lasconi odmówiła ustąpienia, tworząc prawny i polityczny pat. Epizod ten nadal podsycają urazę wśród postaci partyjnych takich jak Ghinea.


