
Protesty przeciwko fasiągom do Morskiego Oka. Aktywiści blokowali przejazdy, doszło do incydentów
Aktywiści praw zwierząt zablokowali 8 sierpnia przejazdy fasiągów na Palenicy Białczańskiej, domagając się likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka. Interweniowała policja, jedna z protestujących zemdlała, a na szlaku przewrócił się koń.
Protest na Palenicy Białczańskiej
W sobotę 8 sierpnia aktywiści z ruchu Dla Zwierząt oraz Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ) zebrali się na Palenicy Białczańskiej, punkcie startowym szlaku do Morskiego Oka, żądając całkowitego wycofania fasiągów. Protestujący argumentowali, że konie są zmuszane do pracy przez kilkanaście godzin dziennie, wozy są przeładowane, a średni czas pracy konia na tej trasie wynosi około trzech lat. Krystyna Pietruszka, przedstawicielka DIOZ, określiła sytuację mianem znęcania się nad końmi i zakwestionowała zasadność badań weterynaryjnych.
Przyjechałam tutaj, aby zapobiec znęcaniu się i dręczeniu ze szczególnym okrucieństwem koni oraz aby zatrzymać ten proceder finansowy. W ogóle nie interesują nas badania koni i żadni lekarze.
Atmosfera od początku była napięta. Protestujący próbowali blokować odjeżdżające wozy, jedna z demonstrantek położyła się na asfalcie. Policja interweniowała, rozdzielając protestujących od wozaków. Około godziny 11:00 na przejazd czekało od 150 do 200 turystów, tworząc kilkudziesięciometrową kolejkę. Mimo protestu zainteresowanie turystów transportem konnym nie zmalało.
- Protest rozpoczyna się na Palenicy Białczańskiej; aktywiści blokują wozy, interweniuje policja
- Około 150-200 turystów czeka w kolejce na przejazd konny
- Protestująca mdleje na drodze; ratownicy TOPR i karetka z Zakopanego udzielają pomocy
- Koń potyka się i przewraca w pobliżu leśniczówki Wanta; wzywany jest weterynarz
- Policja otrzymuje zgłoszenie od aktywistów o padnięciu konia; rzecznik Roman Wieczorek informuje, że jest ono niepotwierdzone
Starcia, incydenty medyczne i upadek konia
Podczas demonstracji jedna z protestujących kobiet zemdlała na drodze. Policja udzieliła jej pierwszej pomocy przed przybyciem ratowników TOPR oraz karetki z Zakopanego. W innym miejscu jeden z koni ciągnących wóz potknął się i przewrócił w pobliżu leśniczówki Wanta; wezwano weterynarza do zbadania zwierzęcia. DIOZ opublikował później na Facebooku nagranie leżącego konia i twierdził, że zwierzę padło na trasie, oskarżając policję o bezczynność. Rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek poinformował, że funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie po godzinie 13:00, jednak nie potwierdzili informacji o padnięciu konia na Palenicy Białczańskiej.
Odpowiedź wozaków i ramy regulacyjne
Andrzej Mąka, szef Stowarzyszenia Wozaków, odrzucił oskarżenia, stwierdzając, że każdy koń dopuszczony do transportu przechodzi coroczne badania weterynaryjne, w tym ortopedyczne. Spośród 282 koni przebadanych w tym roku, tylko dwa nie zostały dopuszczone do pracy. Podkreślił, że przepisy Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) ograniczają liczbę kursów każdego konia do dwóch dziennie, nakazują przerwy na odpoczynek na Włosienicy oraz po powrocie na Palenicę, a także limitują liczbę pasażerów do 10 na wóz.
- Przebadane konie
- 282 konie
- Konie niedopuszczone do pracy
- 2 konie
Poprzednie dochodzenia prokuratorskie nie potwierdziły zarzutów o przeładowanie wozów. Eksperci z zakresu medycyny koni cytowani w artykułach zauważyli, że obserwacja zwierzęcia po wysiłku jest niewystarczająca do oceny jego stanu, a szczegółowe badania nie wykazały uszkodzeń mięśni, odwodnienia ani zaburzeń metabolicznych związanych z przeciążeniem. Główny Lekarz Weterynarii stwierdził, że transport konny może działać legalnie, jeśli przestrzegane są przepisy. Polski Związek Hodowców Koni również sprzeciwił się likwidacji transportu, argumentując, że popyt na konie pracujące pomaga utrzymać hodowlę koni zimnokrwistych i pociągowych.
Co dalej
Aktywiści zapowiedzieli kolejne protesty w ramach kampanii #NieJeżdżęFasiągiem, w tym demonstracje przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska oraz instytucjami unijnymi w Brukseli. Kolejny protest na szlaku zaplanowano na 15 sierpnia. Petycja krążąca podczas demonstracji żąda również dymisji dyrektora TPN Szymona Ziobrowskiego oraz minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Tymczasem TPN rozwija transport elektryczny: na trasie kursują obecnie cztery autobusy elektryczne, a w planach jest zakup kolejnych 16. Trasa fasiągów ma zostać w tym roku skrócona, konie będą pokonywać tylko pierwszy, najmniej stromy odcinek.


