
Pożar zniszczył blisko 90% zakładu ELWOZ-ECO w Chlewnicy, zagrożonych 150 miejsc pracy
Pożar, który wybuchł 15 sierpnia w zakładzie utylizacji odpadów ELWOZ-ECO w Chlewnicy (województwo pomorskie), zniszczył blisko 90% obiektu, w tym cztery hale i budynek biurowy. W szczytowym momencie akcji gaśniczej brało udział ponad 200 strażaków.
Wybuch i rozprzestrzenianie się ognia
Pożar został wykryty przez ochronę obiektu w zakładzie ELWOZ-ECO w Chlewnicy (gmina Potęgowo, powiat słupski) w sobotę 15 sierpnia około godziny 12:30. Straż Pożarna otrzymała zgłoszenie natychmiast. Do godziny 15:00 na miejscu pracowało 28 zastępów z około 100 strażakami, a płonęły już trzy hale. Wezwano posiłki i do wczesnego wieczora w akcji uczestniczyło blisko 60 zastępów z ponad 200 strażakami z jednostek PSP i OSP z całego regionu. Ogień przeniósł się na czwartą halę oraz budynek administracyjno-biurowy, obejmując łącznie około 5000 m² powierzchni czterech hal produkcyjno-magazynowych, budynek biurowy oraz znaczne obszary składowania surowców.
- Pożar wykryty przez ochronę zakładu ELWOZ-ECO w Chlewnicy
- 28 zastępów i około 100 strażaków na miejscu, płoną 3 hale
- Ogień przenosi się na 4. halę i budynek biurowy, objęte 5000 m²
- Blisko 60 zastępów i ponad 200 strażaków, 7 strażaków wymaga pomocy medycznej
- Pożar zlokalizowany, zasięg i intensywność przestały rosnąć
- Działania nocne z użyciem 5 koparek do przerzucania i chłodzenia odpadów
- Na miejscu pozostaje 60 strażaków, trwa dogaszanie zewnętrznej hałdy odpadów, budynki ugaszone
Wyzwania podczas akcji gaśniczej
Pożar został zlokalizowany tuż przed północą w sobotę, co oznacza, że jego zasięg i intensywność przestały rosnąć. Do przerzucania odpadów wykorzystano pięć koparek, co pozwoliło strażakom na dokładne dogaszenie materiałów i przeniesienie ich w bezpieczne miejsce. Wodę czerpano z pobliskich hydrantów oraz jeziora znajdującego się w pobliżu zakładu. Strażacy pracowali przez całą noc w systemie zmianowym, korzystając z punktu regeneracji z ciepłymi posiłkami i napojami. Gęsty dym unosił się na kilkaset metrów, co wymusiło pracę w aparatach ochrony dróg oddechowych. Strażacy nie wchodzili na zewnętrzne hałdy odpadów ze względu na ryzyko istnienia ukrytych pustek, które mogły stanowić śmiertelne zagrożenie.
Kapitan Piotr Basarab z PSP w Słupsku przekazał w niedzielę Radiu Gdańsk, że na miejscu pozostało 30 zastępów z 60 strażakami, którzy skupili się na dogaszaniu hałdy w sektorze składowania. Dodał, że przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana, a czas trwania działań pozostaje niepewny.
Poszkodowani i pomoc medyczna
Siedmiu strażaków wymagało pomocy medycznej podczas akcji. Pomorski komendant wojewódzki PSP Jacek Niewęgłowski, który dowodził operacją, poinformował, że pomoc została udzielona na miejscu przez strażaków-ratowników i żaden z nich nie wymagał hospitalizacji; odpoczywali pod obserwacją. Jeden ochotnik z OSP skręcił kostkę podczas rozwijania linii wężowej i został przewieziony na szpitalny oddział ratunkowy. Niewęgłowski zaznaczył, że straż pożarna posiadała na miejscu własną karetkę, zapewniając ciągłe wsparcie w zakresie nawodnienia, odpoczynku i posiłków.
Wpływ na środowisko i społeczność
Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z PSP w Gdyni stale monitorowała jakość powietrza i nie stwierdziła zagrożenia toksycznego dla mieszkańców. Gmina Potęgowo wydała pilny komunikat z zaleceniem zamknięcia okien i drzwi oraz ograniczenia przebywania na zewnątrz. W pobliżu zakładu nie ma budynków mieszkalnych i żadna osoba cywilna nie odniosła obrażeń. Pożar nie rozprzestrzenił się poza teren obiektu, a strażacy pracowali nad zabezpieczeniem pobliskiego lasu.
Skutki gospodarcze
Wójt Dawid Litwin, który przybył na miejsce w ciągu kilku minut od zgłoszenia i spędził kilkanaście godzin w punkcie dowodzenia, oszacował straty na dziesiątki milionów złotych. Stwierdził, że zakład, budowany i rozwijany przez 25 lat, spłonął w ciągu kilku godzin.
To tragiczny dzień dla gminy Potęgowo i dla ponad 100 pracowników. Mam nadzieję, że zakład uda się odbudować, ale to, co widziałem, pozwala mi stwierdzić, że ponad 90% firmy spłonęło. Straty są ogromne.
Zakład zatrudnia blisko 150 osób, a władze lokalne rozpoczęły organizację pomocy dla pracowników, którzy od poniedziałku nie mają gdzie wrócić do pracy. Litwin, który pełni funkcję wójta od 12 lat, przyznał, że nigdy nie widział pożaru o takiej skali. Podziękował strażakom PSP i OSP z Potęgowa oraz regionu, a także mieszkańcom, którzy dostarczali ratownikom wodę pitną i ciepłe posiłki. Firma ELWOZ-ECO wydała w niedzielę oświadczenie potwierdzające zakończenie gaszenia czterech budynków i kontynuację prac przy sektorze składowania na otwartym terenie. Spółka poinformowała, że monitoruje sytuację i współpracuje ze wszystkimi służbami zaangażowanymi w akcję ratunkową oraz postępowanie wyjaśniające.
