Pochówki rzeczne w Nadrenii-Palatynacie: przeprowadzono kilkadziesiąt, ale popyt daleki od oczekiwań
Prawie dziewięć miesięcy po tym, jak Nadrenia-Palatynat stał się pierwszym krajem związkowym Niemiec zezwalającym na pochówki rzeczne, firmy pogrzebowe raportują umiarkowane zainteresowanie. Podczas gdy jeden z dostawców informuje o „kilkudziesięciu” przeprowadzonych ceremoniach, organy regulacyjne naliczyły zaledwie 35 pozwoleń w całym kraju.
Nadrenia-Palatynat przetarła szlaki w niemieckim prawie pogrzebowym, zezwalając od września 2025 r. na składanie prochów zmarłych do rzek w urnach rozpuszczalnych w wodzie. Przegląd pierwszych trzech kwartałów funkcjonowania nowej praktyki pokazuje, że znalazła ona małą, ale stałą grupę odbiorców, choć daleko jej do lawiny zainteresowania, jaką niektórzy przewidywali.
Pierwsze pochówki i zezwolenia
Sebastian Trüb, współwłaściciel Rheinbestattung Mainz, był pierwszym przedsiębiorcą pogrzebowym, który otrzymał pozwolenie. Jego firma od tego czasu działa jako platforma usługowa dla innych domów pogrzebowych w kraju związkowym. „Przeprowadziliśmy już kilkadziesiąt pochówków rzecznych” – powiedział Trüb agencji Deutsche Presse-Agentur. Sprawy pochodziły z Moguncji i okolic, regionu Wormacji, Kaiserslautern, Landau oraz północnej Nadrenii-Palatynatu.
Przeprowadziliśmy już kilkadziesiąt pochówków rzecznych.
Kto wybiera pochówek rzeczny
Trüb mówi, że większość zmarłych miała osobisty związek z wodą, Renem lub żeglugą. „Pochowaliśmy osoby, które same pracowały jako kapitanowie na Renie, prowadząc statki kontenerowe i tankowce” – powiedział. Innych przyciągała symbolika powrotu do wiecznego cyklu życia, gdzie rzeka niesie szczątki do morza.
Podoba im się idea powrotu do tego wiecznego cyklu.
Regulacyjna mozaika: północ kontra południe
Pochówki rzeczne wymagają wcześniejszego zatwierdzenia przez odpowiednie władze regionalne. Na północy Struktur- und Genehmigungsdirektion (SGD) Nord w Koblencji zezwoliła na 31 pochówków: 15 na Mozeli, 15 na Renie, jeden na Lahn i jak dotąd żaden na Saarze. Każdy pochówek musi być indywidualnie dopuszczony. Rzeczniczka SGD Nord poinformowała, że w żadnym momencie nie było dużego napływu wniosków.
Na południu SGD Süd obejmuje odcinek Renu między Maxau koło Karlsruhe a Kaub (Rhein-Lahn-Kreis). Wydała cztery pozwolenia, jedno jest w toku, a jedno odrzucono, ponieważ wnioskodawca nie był przedsiębiorcą pogrzebowym. W przeciwieństwie do północy, południowy organ wydaje zezwolenia zbiorcze i poznaje rzeczywistą liczbę pochówków tylko raz w roku; zakłada, że wszystkie autoryzowane pochówki odbyły się lub odbędą.
- Mozela
- 15 pozwolenia
- Ren
- 15 pozwolenia
- Lahn
- 1 pozwolenia
- Saara
- 0 pozwolenia
Nisza, a nie opcja masowa
Ulrike Grandjean, wiceprzewodnicząca Związku Przedsiębiorców Pogrzebowych Nadrenii-Palatynatu, potwierdza, że nowa forma pochówku nie przyjęła się tak szeroko, jak niektórzy początkowo oczekiwali. „Na początku było to coś nowego, interesującego, wielkiego – a w końcu, konkretnie, nie jest tego aż tak dużo” – powiedziała. Sama Grandjean nie otrzymała ani jednego konkretnego zapytania o pochówek rzeczny, tylko jedną dyspozycję na wypadek śmierci, która o nim wspomina.
Na początku było to coś nowego, interesującego, wielkiego – a w końcu, konkretnie, nie jest tego aż tak dużo.
Zarówno Trüb, jak i Grandjean zgadzają się, że pochówki rzeczne pozostaną niszą. Wczesne praktyczne przeszkody, takie jak znalezienie urn spełniających wymóg szybkiego rozpuszczania się po opuszczeniu z łodzi, zostały już rozwiązane.


