
Radosław Sikorski krytykuje zaproszenie Putina przez Trumpa, ale potwierdza udział Polski w szczycie G20
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potwierdził, że Polska weźmie udział w nadchodzących spotkaniach G20 w Stanach Zjednoczonych. Szef polskiej dyplomacji sprzeciwił się bojkotowi, jednocześnie wykluczając możliwość normalizacji relacji z Władimirem Putinem.
Odrzucenie zaproszenia na szczyt
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ocenił, że prezydent USA Donald Trump popełnił błąd, zapraszając prezydenta Rosji Władimira Putina na szczyt G20 zaplanowany na grudzień w Miami. Kreml potwierdził otrzymanie amerykańskiego zaproszenia i poinformował, że rosyjscy dyplomaci analizują propozycję. Sikorski zwrócił uwagę, że Putin objęty jest ograniczeniami w podróżowaniu w wielu krajach, w tym w RPA, gdzie sądy krajowe przestrzegają zobowiązań wynikających z członkostwa w Międzynarodowym Trybunale Karnym. Choć Stany Zjednoczone nie są stroną MTK, Sikorski podkreślił, że rosyjski przywódca nie powinien być witany z honorami, prowadząc agresywną wojnę przeciwko Ukrainie. Minister ostrzegł krajowych nacjonalistów przed nadmiernymi oczekiwaniami w polityce zagranicznej, argumentując, że transakcyjne podejście do biznesu nie przynosi pokoju ani nie wyciąga Moskwy z międzynarodowej izolacji.
Dyplomacja jest trudniejsza, niż się wydaje i czasami stawia nas w niekomfortowych sytuacjach, z którymi musimy umieć sobie radzić.
Polski udział w nadchodzących sesjach
Polska nie jest formalnym członkiem grupy G20, ale otrzymała zaproszenie od Stanów Zjednoczonych do udziału w tegorocznych spotkaniach. Sikorski potwierdził swoją obecność na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych, które odbędzie się 30 i 31 października w Atlancie, niezależnie od ewentualnej obecności szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa. Wyjaśnił, że praca dyplomatyczna nie może odbywać się wyłącznie w gronie sojuszników i przyjaciół, co czyni obecność przy stole konieczną nawet podczas trudnych sesji. Minister finansów Andrzej Domański mierzył się z podobną dynamiką podczas wcześniejszego spotkania ministrów gospodarki, gdzie przedstawiciel Rosji nie dołączył do oficjalnego zdjęcia. Sikorski zaznaczył, że inni uczestnicy, w tym premier Wielkiej Brytanii, prezydent Francji oraz premier Indii, również unikają wspólnych fotografii z rosyjskimi urzędnikami.
- Spotkanie ministrów spraw zagranicznych G20 w Atlancie z potwierdzonym udziałem Polski
- Szczyt liderów G20 zaplanowany w Miami po zaproszeniu Władimira Putina
Stanowisko wobec spotkania z prezydentem Rosji
Odnosząc się do perspektywy spotkania z Władimirem Putinem, Sikorski zapewnił, że odmówi podania ręki rosyjskiemu przywódcy. Powołał się na nakaz aresztowania wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny, wskazując na Putina jako formalnego podejrzanego. Premier Donald Tusk skomentował, że choć zaproszenie może mieć na celu wsparcie procesu pokojowego, Moskwa może zinterpretować dostęp do szczytu jako zachętę do przedłużania konfliktu. Sikorski powtórzył, że Polska traktuje zaproszenie na G20 jako sukces dyplomatyczny, z którego nie należy rezygnować poprzez bojkot.
Nie mam w zwyczaju utrzymywać bliskich relacji z podejrzanymi.
Ukraińskie zdolności i wsparcie Zachodu
Sikorski zauważył, że rosyjski rząd otwarcie mówi o ambicjach podboju całej Ukrainy i nie porzucił swoich wojennych celów. Ukraina zachowuje jednak strategiczną przewagę, czego dowodem jest prośba Donalda Trumpa skierowana do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o powstrzymanie się od ataków na Moskwę podczas parad i wizyt negocjatorów. Kijów rozwinął autonomiczne zdolności uderzeniowe dalekiego zasięgu, pozwalające na rażenie celów wojskowych, takich jak fabryki dronów czy rafinerie ropy, oferując jednocześnie wzajemne warunki zawieszenia broni. Sikorski odnotował, że bezpośrednia pomoc finansowa USA ustała po objęciu urzędu przez Trumpa, zastąpiona sprzedażą amerykańskiej broni rządom europejskim, które przekazują sprzęt Ukrainie, przy jednoczesnym kontynuowaniu wymiany danych wywiadowczych na potrzeby obrony cywilnej.

