
Polska grozi zablokowaniem budżetu UE na lata 2028–2034 w sporze o dochody z ETS
Warszawa nie zgadza się na plan Komisji Europejskiej, by 30 proc. dochodów z aukcji uprawnień do emisji CO2 (ETS) zasilało budżet UE. Według doniesień RMF FM, Polska może zablokować cały pakiet finansowy na lata 2028–2034. Sprawa znajdzie się w agendzie szczytu Rady Europejskiej w dniach 15–16 października.
Propozycja Komisji
Komisja Europejska proponuje, aby 30 proc. dochodów ze sprzedaży unijnych uprawnień do emisji w ramach systemu ETS, które obecnie trafiają do budżetów krajowych, zasilało wspólny budżet UE. Komisja szacuje, że nowe źródło dochodów przyniesie średnio 9,6 mld euro rocznie w latach 2028–2034. Polska obecnie zarabia na aukcjach uprawnień około 3,8 mld euro rocznie, więc przekazanie 30 proc. tej kwoty kosztowałoby ją około 1,14 mld euro rocznie. Całkowity budżet w propozycji Komisji wynosi 1,76 bln euro, co nominalnie oznacza wzrost o około dwie trzecie w porównaniu z okresem 2021–2027, choć Polska nie otrzymałaby automatycznie większych środków.
Sprzeciw Warszawy
Polska oficjalnie sprzeciwia się temu pomysłowi, co wyraziła w dokumentach przedstawionych parlamentowi oraz na spotkaniach ambasadorów i ministrów UE. Według nieoficjalnych informacji RMF FM, Warszawa nie poprze propozycji nawet w przypadku złagodzenia warunków, a polski dyplomata przekazał stacji, że brak porozumienia może zablokować cały budżet. W sobotę 10 października irlandzka prezydencja zaproponowała stopniowe wprowadzanie pełnej stawki 30 proc. dla państw korzystających z Funduszu Modernizacyjnego, który wspiera transformację energetyczną, jednak Polska nie akceptuje tego kompromisu. Wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki powiedział RMF FM, że mechanizm ten mógłby relatywnie mocniej obciążyć mniej zamożne państwa, które już teraz ponoszą wysokie koszty transformacji energetycznej.
Nie chcemy, aby dochody z ETS trafiały do budżetu UE.
Na czym opiera się stanowisko Polski
Pośrednie koszty ETS stanowią około 16 proc. końcowego rachunku za energię elektryczną dla gospodarstw domowych. Polska popiera opłatę graniczną uwzględniającą emisje CO2 i jest zainteresowana składkami od dużych firm. Sprzeciwia się natomiast opłacie od niezebranych odpadów elektronicznych oraz części propozycji dotyczącej akcyzy na wyroby tytoniowe. Rząd wskazuje na duży udział węgla w krajowej energetyce oraz koszty transformacji energetycznej jako powody swojego stanowiska.
Ratyfikacja i prezydencja
Nowe zasoby własne UE wymagają jednomyślnej zgody państw członkowskich. W Polsce ratyfikacja wymaga również zgody parlamentu oraz podpisu prezydenta Karola Nawrockiego, który krytykuje ETS i opowiada się za rozpoczęciem procesu odchodzenia od niego. Doniesienia RMF FM przedstawiają jego stanowisko jako możliwą dodatkową przeszkodę. Każde porozumienie w sprawie nowych źródeł dochodów zależy zatem zarówno od Warszawy, jak i od pozostałych państw członkowskich.
Harmonogram i stawka
Szczyt Rady Europejskiej zaplanowano na 15 i 16 października w Brukseli, a decyzje w sprawie ETS jeszcze nie zapadły. Urzędnicy unijni dążą do zakończenia rozmów przed początkiem 2027 roku, kiedy to na kontynencie rozpoczną się kampanie wyborcze. Gazeta Polska przewiduje, że w latach 2028–2034 Polska wpłaci do UE mniej więcej tyle samo, ile z niej otrzyma, po tym jak w latach 2021–2027 była największym beneficjentem funduszy unijnych, z czego około dwie trzecie trafiło na fundusze spójności, a jedna trzecia na wsparcie rolnictwa. Jednocześnie UE rozważa nowe zabezpieczenia dla przyszłych członków, w tym możliwe ograniczenia ich praw do głosowania, wśród których znajdują się Ukraina, Mołdawia, Albania, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Serbia, Macedonia Północna oraz Armenia.
- Irlandzka prezydencja proponuje stopniowe wprowadzanie pełnej stawki 30 proc. dla państw korzystających z Funduszu Modernizacyjnego
- RMF FM donosi, że Polska jest gotowa zablokować budżet UE na lata 2028–2034 z powodu dochodów z ETS
- Rozpoczęcie szczytu Rady Europejskiej w Brukseli, trwającego do 16 października
