
105 polskich strażaków wspiera walkę z pożarami w Hiszpanii w ramach unijnej operacji prewencyjnej
Pierwsza z trzech 35-osobowych zmian wyleciała 1 sierpnia z Krakowa do Kastylii-La Manchy, aby wesprzeć hiszpańskie służby w gaszeniu pożarów przy użyciu narzędzi ręcznych. To część największej w historii operacji prewencyjnej UE, w której bierze udział 777 strażaków z 14 krajów.
Rozmieszczenie
W sobotę 1 sierpnia wojskowy samolot CASA z 35 strażakami Państwowej Straży Pożarnej na pokładzie wystartował z lotniska Kraków-Balice w kierunku Hiszpanii. Grupa ta stanowi pierwszą z trzech rotacji, w ramach których w sierpniu zostanie wysłanych łącznie 105 funkcjonariuszy. Misja jest częścią unijnego mechanizmu ochrony ludności (UCPM), którego celem jest rozmieszczanie zespołów gaśniczych w regionach wysokiego ryzyka jeszcze przed wybuchem pożarów.
Gdzie i jak będą walczyć
Polski kontyngent będzie działał w Kastylii-La Manchy, na obszarze około 180 km między Toledo a Cuencą. Każda rotacja składa się z 35 strażaków podzielonych na zespoły Alpha i Bravo, współpracujących z hiszpańskimi jednostkami. Należą oni do modułów GFFF (Ground Forest Fire Fighting), wyspecjalizowanych w gaszeniu pożarów w trudnym terenie bez użycia ciężkiego sprzętu, przy wsparciu śmigłowców i samolotów gaśniczych. Pierwsza zmiana potrwa od 1 do 11 sierpnia, druga od 10 do 20 sierpnia, a trzecia od 20 do 31 sierpnia.
- Pierwsza 35-osobowa zmiana przybywa i rozpoczyna działania.
- Druga zmiana przejmuje obowiązki, pierwsza rotacja odlatuje.
- Trzecia i ostatnia rotacja rozpoczyna działania, które potrwają do 31 sierpnia.
Rzecznik Hubert Ciepły poinformował, że w regionie obowiązuje trzeci stopień zagrożenia pożarowego, a temperatury sięgają 40°C. Dowódca Jakub Siczek, który wcześniej przeprowadził rekonesans, przekazał, że Hiszpanie ćwiczyli z polskimi załogami w poprzednim miesiącu i teraz „wiedzą, że mogą na nas liczyć”. Dodał, że jest bardzo prawdopodobne, iż Polacy otrzymają własny sektor do samodzielnych działań.
Szerszy wysiłek europejski
Operacja prewencyjna w 2026 roku jest największą w historii programu, jak podaje Państwowa Straż Pożarna. Angażuje 777 strażaków z 14 krajów europejskich, stacjonujących w sześciu państwach członkowskich najbardziej narażonych na pożary: Hiszpanii, Portugalii, Francji, Włoszech, Grecji i na Cyprze. Polski kontyngent jest drugim co do wielkości po rumuńskim. Model ten ma na celu skrócenie czasu reakcji. Po przybyciu na miejsce zespoły pozostają do dyspozycji władz krajowych i mogą być kierowane do gaszenia pożarów, tworzenia pasów przeciwpożarowych, dogaszania pogorzelisk oraz dozorowania terenu.
Co powiedzieli przedstawiciele władz
W Hiszpanii mamy kilka bardzo dużych pożarów, wiele mniejszych, które powstają cały czas, więc działania ratownicze muszą być podejmowane. Z pewnością polscy strażacy będą mieli pełne ręce roboty.
Oświadczył to podczas konferencji prasowej przed wylotem. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył w mediach społecznościowych, że siły zbrojne zapewniły transport lotniczy, podkreślając, że wojsko służy nie tylko bezpieczeństwu Polski, ale także jej sojuszników. Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński napisał: „Polscy strażacy są już w drodze do Hiszpanii! Gdy Hiszpania mierzy się z falą pożarów, polscy strażacy z modułu GFFF ruszają z pomocą. Łącznie w trzech zmianach weźmie udział 105 strażaków”.
Z Poznania na linię ognia
Pierwsza rotacja składa się ze strażaków z Wrocławia, Rzeszowa i Poznania, a w każdej zmianie znajduje się również pięciu pracowników z komendy głównej i wojewódzkiej. Kolejne zmiany obejmą personel z Łodzi, Olsztyna, Poznania, a później z Lublina, Białegostoku i Poznania. W piątek w Poznaniu grupę żegnał zastępca komendanta wojewódzkiego Tomasz Wiśniewski.
Sytuacja jest tak poważna, że cała grupa po wylądowaniu od razu ruszy do działań ratowniczych. Mamy trzy wyjazdy, trzy zmiany, każda grupa liczy 35 strażaków i ma dziesięć dni działań.
Podkreślił, że jego załogi są doświadczone, zmotywowane i w pełni wyposażone. Zauważył również, że inne moduły GFFF mogą zostać wezwane do Francji lub Grecji w miarę pogarszania się warunków, podczas gdy sama Polska zmaga się z suszą na wschodnich terenach leśnych.


