
Wrocławska rada wiąże stawki parkingowe z płacą minimalną, przeciwnicy nazywają to „wieczną podwyżką”
Rada miejska Wrocławia 9 lipca 2026 r. przyjęła uchwałę indeksującą opłaty parkingowe w strefie płatnego parkowania do krajowej płacy minimalnej, a nowe stawki wejdą w życie 1 lutego 2027 r. Uchwałę poparło 23 radnych, 2 było przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu, po debacie, która ujawniła ostry podział polityczny.
Głosowanie i mechanizm
Podczas ostatniej sesji przed wakacyjną przerwą rada miejska Wrocławia zagłosowała za powiązaniem opłat parkingowych we wszystkich trzech strefach z procentem płacy minimalnej. Pierwsza godzina w centralnej strefie A wzrośnie z 7 zł do szacowanych 9,10 zł (0,19% obecnej płacy minimalnej wynoszącej 4 806 zł), podczas gdy w strefie B z 5 zł do 6,70 zł (0,14%), a w strefie zewnętrznej z 3 zł do 4,80 zł (0,1%). Dokładne stawki zostaną ustalone po ogłoszeniu przez rząd płacy minimalnej na 2027 rok, co musi nastąpić do 15 września 2026 r. Wstępna propozycja rządu to 4 950 zł.
- Ostatnia zmiana opłat parkingowych we Wrocławiu
- Rada miasta głosuje za powiązaniem stawek parkingowych z płacą minimalną
- Termin ogłoszenia przez rząd płacy minimalnej na 2027 r., która określi dokładne stawki
- Nowe opłaty parkingowe wchodzą w życie we wszystkich trzech strefach płatnego parkowania
Dlaczego urzędnicy dążyli do zmiany
Urzędnicy miejscy argumentowali, że zlecone zewnętrznej firmie badanie wykazało, iż miejsca parkingowe są w pełni zajęte, a rotacja jest niska, co wskazuje, że obecne opłaty są zbyt niskie. Tomasz Staruchowicz, dyrektor Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta, powiedział radnym, że stawki Wrocławia „znacznie odbiegają” od innych miast, a uchwała ma przynieść dodatkowy 1 mln zł miesięcznie.
Kiedy patrzymy na inne miasta, stawki Wrocławia są od nich znacznie niższe.
Podział polityczny i krytyka
Głosowanie podzieliło radę wzdłuż linii partyjnych – koalicja rządząca poparła zmianę, a opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość (PiS) stanowczo się jej sprzeciwiło. Szef klubu PiS Łukasz Kasztelowicz nazwał to „drastyczną podwyżką” i oskarżył większość o chęć uczynienia Wrocławia najdroższym miastem.
Nie potraficie się powstrzymać. Narzekacie, że we Wrocławiu jest taniej. Musimy być w czołówce. Wrocław musi być najdroższy. Miasto nie jest tylko dla bogatych. Są też mniej zamożni ludzie, którzy chcą przyjechać do centrum i załatwić sprawy.
Radny PiS Andrzej Kilijanek przedstawił to jako łatkę w budżecie miasta, zauważając, że skarbnik wcześniej przyznał, iż miasto musi znaleźć 300 mln zł oszczędności. Sebastian Lorenc z Koalicji Obywatelskiej powiedział, że popiera uchwałę „z ciężkim sercem”, ale podkreślił, że poprawi ona dostępność miejsc i skróci czas parkowania.
Etykieta „wiecznej podwyżki” i transport alternatywny
Piotr Uhle, szef klubu Naprawmy Przyszłość, sprzeciwił się indeksowaniu opłat do płacy minimalnej, ponieważ tworzy to automatyczną coroczną podwyżkę.
Dla mnie robimy tu gest Piłata. Dla kultury i szacunku dla mieszkańców każda podwyżka powinna być poprzedzona debatą i odpowiednim uzasadnieniem.
Lewicowy radny Robert Suligowski odpowiedział, że miasto już zapewnia przystępny cenowo transport publiczny: roczny bilet za 800 zł obejmuje wszystkie autobusy, tramwaje i pociągi we Wrocławiu. Dodał, że tanie parkowanie pozostanie „niedostępne dla mieszkańców korzystających z abonamentów”.


