Podejrzany o atak podczas berlińskiego CSD dwukrotnie spotkał się z pracownikami ds. deradykalizacji
21-letni Abdul B., podejrzany o przeprowadzenie śmiertelnego ataku podczas berlińskiego Christopher Street Day, odbył dwa spotkania w ramach programu Violence Prevention Network po tym, jak sąd nakazał mu udział w procesie deradykalizacji. Trzecie spotkanie zaplanowano na tydzień po ataku.
Wyrok i zwolnienie
Abdul B., zidentyfikowany przez ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta jako Abdul Ballout, został 12 maja 2026 r. skazany przez berliński sąd dla nieletnich na karę roku i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu za przygotowywanie poważnego aktu przemocy zagrażającego państwu oraz dwukrotne złamanie zakazu wynikającego z ustawy o stowarzyszeniach. Sąd uchylił nakaz aresztowania i zwolnił go na zasadzie tzw. Vorbeibewährung (specyficzna forma wczesnego okresu próbnego w prawie karnym dla nieletnich) pod warunkiem uczestnictwa w poradnictwie deradykalizacyjnym. Wyrok nie jest prawomocny, ponieważ Prokurator Generalny Berlina złożył apelację, domagając się wyższej kary bez zawieszenia oraz dalszego przetrzymywania w areszcie.
Spotkania w ramach deradykalizacji
Odbyły się dwie sesje doradcze, 15 czerwca i 8 lipca, prowadzone przez Violence Prevention Network (VPN), organizację non-profit działającą w Berlinie, Bawarii i innych krajach związkowych. Współzałożyciel VPN, Thomas Mücke, powiedział w rozmowie z „Der Spiegel” i programem „Brennpunkt” w ARD, że spotkania te stanowiły część „fazy rozpoznawczej”, mającej na celu ustalenie, czy Abdul B. zostanie zakwalifikowany do pełnego programu. Mücke stwierdził, że jego pracownicy odebrali mężczyznę jako osobę „bardzo opanowaną, bardzo ostrożną, bardzo kontrolowaną i bardzo przyjazną”, a jego postawę określili jako „przyjazną, niezobowiązującą i uległą”.
Die Sozialarbeiter des VPN hätten 'einen sehr gefassten, einen sehr vorsichtigen, einen sehr kontrollierten, einen sehr freundlichen Eindruck' von Abdul B. gehabt.
Te cechy wzbudziły wątpliwości co do możliwości nawiązania autentycznej relacji terapeutycznej. Mücke zaznaczył, że praca ta wymaga „pewnego wglądu we własne problemy, w przeciwnym razie nie można dotrzeć do tych osób”. Magazyn „Focus” zacytował go, dodając, że Abdul B. udzielał podczas rozmów „celowych odpowiedzi”. Ostateczna decyzja o przyjęciu do programu miała zapaść po trzecim spotkaniu, zaplanowanym na tydzień po ataku.
Brak wykrytego zagrożenia
Mücke podkreślił, że podczas dwóch wstępnych spotkań „nie było najmniejszych przesłanek o konkretnej sytuacji zagrożenia”. Gdyby takie istniały, organizacja natychmiast poinformowałaby odpowiednie służby. Podejrzany był znany służbom bezpieczeństwa jako islamista sklasyfikowany jako osoba potencjalnie niebezpieczna, próbował wyjechać do Syrii w 2025 r., aby dołączyć do Państwa Islamskiego, i przebywał w więzieniu w Libanie. Po majowym wyroku, jak podają media, był obserwowany, a jego telefon monitorowany. W mediach społecznościowych publikował również zdjęcia broni.
Ostra krytyka wymiaru sprawiedliwości
Po ataku wielu ekspertów wyraziło krytykę. Politolog Thomas Jäger napisał na platformie X, że „przy każdym przypadku znanym policji państwo przegrywa. To złe i powinno było zostać pilnie zmienione lata temu”. Badacz ekstremizmu Peter Neumann napisał, że przyznanie wyroku w zawieszeniu znanemu islamiście, karanemu wcześniej za napaść i rozbój, który chciał dołączyć do IS, jest niewytłumaczalne, dodając, że „najpóźniej po publikacji zdjęć broni w mediach społecznościowych powinien trafić do więzienia”.
Ich bin kein Jurist. Aber dass ein Islamist, der bereits wegen Körperverletzung und Raub vorbestraft ist und sich dem IS anschließen wollte, nur 22 Monate *auf Bewährung* bekommt - das kann sich niemand erklären.
Ostrożność wobec samego programu
Hans-Jakob Schindler z Counter Extremism Project przestrzegł przed wyciąganiem wniosków, że programy deradykalizacji jako całość poniosły porażkę. Jeśli raporty o tym, że podejrzany był oceniany jako uległy podczas sesji, są prawdziwe, to pokazuje to przede wszystkim jedno: „absolutne bezpieczeństwo nie istnieje”. Sprawa ta napędza obecnie w Niemczech szerszą debatę o tym, czy władze przeoczyły sygnały ostrzegawcze, które mogły zapobiec atakowi.

