
Kandydat PiS Czarnek żąda, by Polska zablokowała drogę Ukrainy do UE, dopóki Kijów nie wyrzeknie się 'ideologii nazistowskiej'
Podczas obchodów 83. rocznicy rzezi wołyńskiej kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek ogłosił projekt uchwały Sejmu sprzeciwiającej się członkostwu Ukrainy w UE, powołując się na rzekomą gloryfikację sprawców UPA przez rząd Zełenskiego.
Ogłoszenie w Lublinie
11 lipca 2026 r., w 83. rocznicę 'Krwawej Niedzieli', która była apogeum rzezi wołyńskiej, wiceprezes PiS i kandydat na premiera Przemysław Czarnek złożył kwiaty pod Pomnikiem Ofiar Wołynia w Lublinie i wykorzystał tę okazję do przedstawienia ostrej inicjatywy politycznej. Zapowiedział, że PiS złoży projekt uchwały Sejmu wyrażającej 'sprzeciw wobec członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej w związku z gloryfikacją sprawców zbrodni wołyńskiej, ludobójstwa wołyńskiego'. Dokument, jak stwierdził, domaga się, aby polski rząd podjął wszelkie działania sprzeciwiające się dalszemu rozwojowi procesu integracji Ukrainy z UE.
Czarnek przedstawił uchwałę zarówno jako akt pamięci, jak i przyszłościowe żądanie polityczne. 'W tej uchwale, poza upamiętnieniem ofiar, domagamy się, aby rząd Rzeczypospolitej Polskiej podjął wszelkie działania sprzeciwiające się jakiemukolwiek rozwojowi integracji Ukrainy z Unią Europejską' – oświadczył podczas uroczystości w Lublinie.
Ukraina z banderyzmem, z gloryfikacją ludobójców, którzy dokonali niewyobrażalnie bestialskiej zbrodni na narodzie polskim, z gloryfikacją takich ludzi, nie wejdzie do Unii Europejskiej.
Tło historyczne
Data ma ogromne znaczenie symboliczne. 11 lipca 1943 r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) przeprowadziły skoordynowane ataki na polskie osady cywilne na Wołyniu. Według cytowanych źródeł szacuje się, że w ciągu jednego dnia zaatakowano około 150 miejscowości (niektóre źródła podają 99) w rejonach horochowskim, włodzimierskim i kowelskim. Masakry, które dotknęły Polaków bez względu na wiek i płeć, uważane są za kulminacyjny moment rzezi wołyńskiej. Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej dopiero w 2025 r., za obecnej koalicji rządzącej.
'Odrodzona ideologia nazistowska'
Czarnek wyszedł poza historyczne upamiętnienie i bezpośrednio oskarżył Ukrainę o odrodzenie ideologii nazistowskiej. Wskazał na decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nazwaniu ukraińskiej jednostki wojskowej imieniem Bohaterów UPA. 'Jeśli ktoś dziś nazywa ich bohaterami, to nic innego jak nazwanie jednostki wojskowej w Niemczech imieniem Adolfa Hitlera, Rudolfa Hessa czy innych formacji niemiecko-nazistowskich' – powiedział Czarnek. Argumentował, że niemiecki nazizm, który dążył do czystek etnicznych i czystej rasy na ziemiach zamieszkałych przez Niemców, 'nie różni się od tego, co Ukraińcy chcieli zrobić i faktycznie zrobili'.
Mamy absolutnie moralny obowiązek krzyczeć do wszystkich stolic europejskich i światowych o powstrzymaniu odrodzenia ideologii nazistowskiej na Ukrainie. Nie można tego nazwać inaczej.
Tę samą linię powtórzył na osobnym wydarzeniu w Domostawie (województwo podkarpackie), gdzie dołączył do pielgrzymki rowerowej do Miejsca Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich. 'To nasz krzyk do wszystkich stolic europejskich, aby powstrzymać Zełenskiego' – powiedział tam, dodając, że 'Ukraina ma swoich bohaterów, a przywoływanie ludobójców jest niegodne żadnego narodu walczącego o swoją wolność i niepodległość'.
Reakcje rządu i ekspertów
Ogłoszenie spotkało się z natychmiastową krytyką. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, przemawiając po uroczystości w Ołyce na Ukrainie, odrzucił żądanie Czarnka. 'Rząd nie musi być w niczym nawoływany przez pana Czarnka' – powiedział, przypominając dziennikarzom, że to Sejm obecnej koalicji ustanowił 11 lipca dniem pamięci w 2025 r. 'Nasi poprzednicy rządzili przez osiem lat i nie byli w stanie tego zrobić' – dodał. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że prawda jest niezbędna do współpracy i przyjaźni: 'Bez prawdy nie ma takiej przyjaźni i współpracy, która tworzy jeden sojusz, jedną unię'.
Ekonomista i były doradca prezydenta prof. Ryszard Bugaj był ostrzejszy. W komentarzu dla Faktu nazwał inicjatywę Czarnka 'czystym populizmem, nastawionym na nastroje antyukraińskie' i dodał: 'Podejrzewam, że to wyścig z Grzegorzem Braunem'. Bugaj skrytykował także decyzję Jarosława Kaczyńskiego o wyznaczeniu Czarnka na kandydata PiS na premiera, nazywając ją błędem. Ostrzegł również, że sobotnie ogłoszenie premiera Donalda Tuska o utworzeniu 'Murów Pamięci' w Warszawie, choć powierzchownie pozytywne, 'w praktyce daje paliwo politykom takim jak Przemysław Czarnek, by dalej grali na antyukraińskich nastrojach'.
Myślę, że większa powściągliwość byłaby lepsza w tych sprawach, taka, która nie podgrzewa emocji społecznych. Dobrze by też było, gdyby ludzie tacy jak Przemysław Czarnek nie zajmowali się nie tylko polityką międzynarodową, ale szerzej – polityką w ogóle.
Co dalej
Czarnek potwierdził, że projekt uchwały zostanie złożony na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Wyraził też nadzieję, że pielgrzymka rowerowa do Domostawy stanie się corocznym wydarzeniem wpisanym w kalendarz inicjatyw ku czci zamordowanych i 'postawienia tamy banderowskiej ideologii na Ukrainie, która jest tożsama z ideologią nazistowską'. Tekst uchwały, jak podsumowują media sprzyjające PiS, łączy drogę Ukrainy do UE bezpośrednio z jej podejściem do pamięci historycznej, domagając się, aby Kijów wyrzekł się kultu banderyzmu, zanim możliwa będzie jakakolwiek integracja.


