
Strażnik uratowany po ośmiu dniach spod gruzów. Bilans ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi w Wenezueli wzrósł do 2595
Hernán Alberto Gil Flores, 43-letni ochroniarz, został uwolniony z ruin centrum handlowego w La Guaira w czwartek, ponad tydzień po tym, jak bliźniacze trzęsienia ziemi spustoszyły północne wybrzeże Wenezueli. Akcja ratunkowa miała miejsce, gdy pełniąca obowiązki prezydenta Delcy Rodríguez broniła reakcji swojego rządu na katastrofę, a oficjalny bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do 2595.
Uratowanie Hernána Gila Floresa
Ratownicy z Chile, Kostaryki, Stanów Zjednoczonych, Portugalii, Meksyku i Salwadoru pracowali przez wiele dni, aby dotrzeć do Gila Floresa, który został uwięziony w poduszce powietrznej pod prawie dziewięcioma metrami betonu i gruzu z zawalonego centrum handlowego Galerias Playa Grande. Przebywał w swojej małej kabinie ochrony w piwnicy, gdy 24 czerwca uderzyło pierwsze wstrząsy o sile 7,2, a kilka minut później drugie o sile 7,5.
Pierwszy kontakt nawiązano w sobotę, 27 czerwca. Używając kamery teleskopowej, zespoły podawały mu wodę i płynne substancje odżywcze przez wąski szyb, aby utrzymać go przy życiu przez ostatnie trzy dni. Chilijska strażaczka Maria Paz Campos rozmawiała z nim przez całą operację, uspokajając go w ostatnich, męczących godzinach.
Gdy go znaleźliśmy, poprosił nas, aby nie mówić jego żonie, że żyje, na wypadek gdyby nie udało mu się przeżyć.
Jego żona, Gusbimar Gonzalez, powiedziała, że przeżyła „dni wielkiego smutku”, zanim dowiedziała się, że żyje. „Trzymał się jak bohater” – powiedziała. Para ma dwoje dzieci, w wieku ośmiu i dziesięciu lat.
- Dwa trzęsienia ziemi (o sile 7,2 i 7,5) uderzają w północną Wenezuelę; Gil Flores zostaje uwięziony w piwnicy centrum handlowego Galerias Playa Grande.
- Ratownicy nawiązują pierwszy kontakt z Gilem Floresem i zaczynają podawać wodę oraz składniki odżywcze przez wąski szyb.
- Po dniach kopania przez niestabilny gruz, międzynarodowe zespoły uwalniają Gila Floresa; zostaje on wniesiony do karetki Czerwonego Krzyża.
Krytyka reakcji rządu
Pełniąca obowiązki prezydenta Delcy Rodríguez odbyła w czwartek swoją pierwszą konferencję prasową z pytaniami, osiem dni po katastrofie. Przedstawiła chronologię natychmiastowych działań: aktywowanie międzynarodowej koordynacji w ciągu trzech godzin, nakaz sprowadzenia wszystkich dostępnych zespołów ratowniczych do godziny 2:33 w nocy oraz utworzenie sztabu kryzysowego w ciągu kilku godzin. Powiedziała, że po tygodniu rozmieszczono 19 000 personelu cywilnego i wojskowego, w porównaniu z 4000 w pierwszych 24 godzinach.
Rodríguez zdecydowanie odrzuciła powszechną krytykę, że rząd działał wolno i dezorganizacyjnie, pozostawiając cywilów na kopanie w gruzach gołymi rękami przez pierwsze 48 godzin. Przyznała, że w miejscach zawaleń „pierwszymi osobami, które przybyły, byli ci, którzy przeżyli samo zawalenie, krewni i sąsiedzi”, ale odrzuciła to, co nazwała „narracjami stworzonymi w laboratoriach propagandowych”.
Nie czekaliśmy ani dnia, dwóch czy trzech dni. Zareagowaliśmy natychmiast.
Upolitycznianie takiej humanitarnej tragedii – podczas gdy wenezuelski rząd i jego władze nie szczędziły wysiłków, publicznych, prywatnych, krajowych ani międzynarodowych – jest haniebne.
Podczas tego samego wystąpienia Rodríguez ujawniła, że cierpi na nieokreślony „stan zdrowia”, ale powiedziała, że nie przeszkodzi jej to w pracy „rano, po południu, wieczorem i nad ranem dla Wenezueli”.
Bilans ofiar i zaginieni
Oficjalny bilans ofiar śmiertelnych wzrósł w czwartek do 2595, a co najmniej 12 400 zostało rannych. Rząd poinformował, że 6462 osoby zostały uratowane żywe, ale nie podał liczby zaginionych. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła, że całkowita liczba zmarłych prawdopodobnie „znacznie wzrośnie”, gdy akcje poszukiwawczo-ratownicze przejdą w fazę wydobywania ciał.
- Wstępne raporty (Irish Independent)
- 2200 osoby
- Bilans rządowy (1 lipca)
- 2295 osoby
- Zaktualizowany bilans (konferencja prasowa 2 lipca)
- 2595 osoby
Nieoficjalne rejestry obywatelskie wypełniły lukę informacyjną. Platforma „Desaparecidos terremoto Venezuela” otrzymała ponad 80 000 zgłoszeń; po usunięciu duplikatów organizatorzy szacują, że około 40 000 osób pozostaje nieodnalezionych, podczas gdy prawie 16 000 zostało zlokalizowanych. Organizacja Narodów Zjednoczonych podaje liczbę zaginionych na 50 000. Rodríguez zapewniła, że każde ciało zostanie zidentyfikowane, mówiąc: „Powiedziałam od początku: nikt nie trafi do masowego grobu”.
Solidarność i sieci cyfrowe
Gdy w pierwszych godzinach załamała się usługa internetowa i telefoniczna, Wenezuelczycy zamienili media społecznościowe w sieć wsparcia. Rodziny publikowały zdjęcia i dane zaginionych bliskich, podczas gdy wolontariusze korzystali z tych samych platform, aby zgłaszać, kto został znaleziony żywy, kto zmarł, a kto jest hospitalizowany. Misja ONZ wezwała władze do „pełnego przywrócenia dostępu do mediów społecznościowych i wszystkich mediów”, argumentując, że informacje w sytuacji kryzysowej są „fundamentalne dla ochrony życia, bezpieczeństwa i dobrostanu”.
Na miejscu fala wolontariatu ogarnęła kraj. Pracownicy IT tworzyli strony internetowe do lokalizowania zaginionych, inżynierowie oferowali bezpłatne inspekcje budynków, krawcowe szyły ubrania i koce, a weterynarze bezpłatnie leczyli zwierzęta. W Caracas Alejandra González wraz z grupą 15 przyjaciół gotuje setki posiłków dziennie dla ocalałych i ratowników. „W wielu miejscach, do których trafiają uratowani, nie ma możliwości gotowania” – powiedziała. Pewnej nocy ratownicy w Los Palos Grandes potrzebowali 300 talerzy o 22:00; jej grupa je dostarczyła.

