
Ósmy album Ariany Grande „Petal” to mroczny, eksperymentalny pop pełen gniewu
Ósmy album studyjny piosenkarki, napisany wspólnie z Maxem Martinem i Ilyą Salmanzadehem, porzuca lekkość na rzecz mrocznej elektroniki i tekstów wymierzonych w sławę, media oraz fałszywych przyjaciół.
Mroczniejsze i pełne gniewu brzmienie
Ósmy album studyjny Ariany Grande, „Petal”, ukazał się 31 lipca 2026 r., stanowiąc wyraźny zwrot od pogodnego nastroju jej wydawnictwa „Eternal Sunshine” z 2024 r. Płyta składa się z 12 utworów, napisanych i wyprodukowanych we współpracy z wieloletnimi partnerami, Maxem Martinem i Ilyą Salmanzadehem. Album stawia na mroczną elektronikę, glitchowe tekstury i wszechobecny chłód, co wielu krytyków określiło jako jej najbardziej ponure dzieło. Utwór tytułowy, oparty na walczykowym rytmie i trzaskających efektach, nadaje ton całości, a Grande deklaruje: „Wszystkie moje ulubione historie kończą się jakąś katastrofą / Ale nie potrzebuję nikogo, by mnie ratował / Bo ta muzyka i ja nigdy nie umrzemy”.
Pisałam z miejsca, w którym zazwyczaj nie bywam, czyli z poziomu niesfiltrowanego gniewu. Zwykle jestem zbyt nieśmiała, by do tego sięgać, ale tym razem nie filtrowałam emocji tak bardzo jak zazwyczaj.
Pierwszy singiel z albumu, „Hate That I Made You Love Me”, wydany w czerwcu, natychmiast trafił na szczyt listy Billboard Hot 100. Jego tekst, który początkowo brzmi jak romantyczne pożegnanie, w mostku zmienia kierunek, zwracając się do nieokreślonej grupy: „Czy to naprawdę moja wina – wszyscy oddaliście mi swoje serca z własnej woli?”. „The New York Times” zinterpretował tę piosenkę jako przytyk w stronę obsesyjnych fanów.
Teksty, które gryzą
Na całym albumie „Petal” Grande kieruje swój gniew przeciwko zainteresowaniu tabloidów, fałszywym przyjaciołom i inwazyjnej naturze sławy. W utworze „Oh Well” odprawia krytyków zjadliwym falsetem: „Powodzenia w drodze do piekła”. Piosenka „Like I Do” uderza w media wersami: „Wysokie obcasy, małe ego / Ale wciąż jestem Grande”, po czym dodaje dosadne: „Nikt nie pieprzy cię tak jak ja”. Album zawiera również seksualnie nacechowane wersy w „Big Feelings” („Ten seks sprawi, że dorosły facet zapłacze”), które kontrastują z jej niedawną, przyjazną rodzinom rolą Glindy w filmach „Wicked”.
To bardzo głupie z waszej strony myśleć, że porzucę śpiewanie i muzykę, bo mam pełne ręce roboty z wieloma innymi sprawami. To jest i zawsze było moją linią życia.
„The Independent” uznał jednak płytę za „pozbawioną życia i mdłą”, argumentując, że produkcja często przytłacza głos artystki. „To tak, jakby ledwo miała energię, by oddychać do mikrofonu, nie mówiąc już o przekazaniu jakiegokolwiek nastroju poza zwykłym znudzeniem” – czytamy w recenzji. Inne media były bardziej przychylne: „Billboard” nazwał album „najbardziej autentycznym i wściekłym wcieleniem” artystki, podczas gdy „Rolling Stone” zauważył, że „jest zawsze w najlepszej formie, gdy jest w złym nastroju, a na Petal nie hamuje się”. „El Periódico” opisało brzmienie jako „pop z dużą ilością elektronicznej tkanki i miejscem na drobne eksperymenty”.
Kariera naznaczona traumą i tabloidami
Zwrot Grande ku gniewowi następuje po latach osobistych i publicznych zawirowań. W 2017 r. zamach terrorystyczny podczas jej koncertu w Manchesterze zabił 22 fanów; artystka otwarcie mówi o życiu z zespołem stresu pourazowego (PTSD). Jej były partner Mac Miller zmarł z powodu przedawkowania w 2018 r. Ostatnio jej ciało i związki stały się stałym tematem tabloidów, a w Singapurze została fizycznie zaatakowana na czerwonym dywanie. Materiały promocyjne albumu przedstawiają „Petal” jako odpowiedź na tę skumulowaną presję, a Grande powiedziała w Apple Music, że projekt był „bardzo eksperymentalny i inny”.
- Skandal z lizaniem pączka; Grande mówi „nienawidzę Ameryki”
- Zamach w Manchester Arena, w którym ginie 22 fanów na jej koncercie
- Były partner Mac Miller umiera z powodu przedawkowania
- Premiera albumu „Eternal Sunshine”
- Premiera albumu „Petal”
Piosenkarka jest obecnie w trasie koncertowej promującej „Eternal Sunshine”, swojej pierwszej od sześciu lat, podczas której po raz pierwszy wykonała na żywo utwór tytułowy w Montrealu. Mimo wcześniejszych sugestii, że może wycofać się z popu, by skupić się na aktorstwie, „Petal” potwierdza jej zaangażowanie w muzykę, choć na jej własnych, bardziej konfrontacyjnych zasadach.


