Bunt kolarzy po nocnych kontrolach antydopingowych podczas Tour de France. Jonas Vingegaard wycofuje się z wyścigu po wypadku
Jonas Vingegaard wycofał się z Tour de France ze złamanym obojczykiem kilka godzin po tym, jak o 2:00 w nocy poddano go kontroli antydopingowej. Zawodnicy oraz związek zawodowy CPA domagają się zakończenia praktyki nocnych testów.
Wypadek i kontrola
Jonas Vingegaard, dwukrotny zwycięzca Tour de France i główny rywal lidera wyścigu Tadeja Pogačara, miał poważny wypadek na 15. etapie z Champagnole do Plateau de Solaison. Jego zespół Visma–Lease a Bike potwierdził, że kolarz doznał złamania obojczyka oraz licznych otarć, co oznacza koniec jego udziału w wyścigu. W momencie wypadku zajmował drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, tracąc cztery i pół minuty do Pogačara. Do zdarzenia doszło na rondzie, gdzie zawodnicy musieli pokonać wąskie zwężenie; wielu z nich źle oceniło odległość między wysepką a krawężnikiem.
W godzinach poprzedzających etap zarówno Vingegaard, jak i Pogačar zostali wybudzeni do niezapowiedzianych kontroli antydopingowych. Vingegaard został przebadany o 2:00 w nocy, a Pogačar o 5:00 rano. W rozmowie z duńską stacją TV2 po zakończeniu etapu Vingegaard przyznał, że utrata snu "z pewnością nie pomogła" i "mogła odegrać pewną rolę" w wypadku, choć odmówił jednoznacznych spekulacji.
Gniew kolarzy
Zwycięzca etapu Remco Evenepoel wyraził najbardziej zdecydowany sprzeciw. "To brak szacunku, by budzić kolarzy w środku nocy. Kontrole o 2:00 i 5:00 rano są czymś, czego jako zawodnicy po prostu nie możemy zaakceptować. Wyrywanie nas ze snu w środku nocy jest po prostu nieludzkie" – powiedział belgijski dwukrotny mistrz olimpijski, nazywając tę praktykę "hańbą". Dodał, że gdyby go to spotkało, wysłałby swój zespół, by obudzili kontrolerów o 3:00 nad ranem i pobrali im krew, aby "poczuli, jak to jest".
Pogačar, który spał cztery godziny, opisał kontrolerów jako "bardzo szalonych w tym roku" i zasugerował, że brak snu mógł wpłynąć na wypadek. "Sen jest zrujnowany, a koncentracja w ciągu dnia, zwłaszcza na zjazdach, jest mniejsza. Nie twierdzę, że to bezpośrednia przyczyna, a testy muszą się odbywać, ale może to mieć znaczenie" – powiedział. Kolega Vingegaarda z zespołu, Matteo Jorgenson, nazwał to "całkowitym brakiem szacunku wobec kolarzy", a zawodnik UAE Florian Vermeersch określił sytuację jako "niemal nieludzką i szaloną".
CPA domaga się reform
Międzynarodowy związek kolarzy CPA wydał oficjalne oświadczenie, wzywając do "poważnego przemyślenia" tej praktyki. W dokumencie czytamy: "Tour de France to wyścig wymagający nadzwyczajnego wysiłku fizycznego. Sen i regeneracja są kluczowe nie tylko dla wyników, ale także dla zdrowia i bezpieczeństwa kolarzy". CPA argumentuje, że zakłócanie odpoczynku sportowców "stoi w sprzeczności z rzeczywistymi celami walki antydopingowej" i pyta, czy nie byłoby "rozsądniej zainwestować więcej w badania naukowe i nowoczesne technologie wykrywania, zamiast zwiększać liczbę szczególnie inwazyjnych, niezapowiedzianych kontroli".
Vaughters: zło konieczne
Były zawodowiec Jonathan Vaughters, który w 1998 roku był pomocnikiem Lance'a Armstronga podczas jego pierwszego zwycięstwa w Tour de France, a później przyznał się do stosowania dopingu w artykule dla "New York Timesa" w 2012 roku, przedstawił odmienny punkt widzenia. Opisał testy o 2:00 w nocy jako wysoce skuteczne w wykrywaniu peptydów, takich jak EPO czy hormony wzrostu. "Gdyby przetestowali nas o 2:00 w nocy w 2001 roku, wszyscy zostalibyśmy złapani, a sport mógłby uniknąć 25 lat dramatu" – napisał Vaughters. Przyznał, że to niefortunne, iż Pogačar i Vingegaard "muszą płacić za świństwa, które robiliśmy wtedy" i dodał, że "powinien ich obu przeprosić", ale zaznaczył, że jest w stanie pogodzić się z utratą snu, jeśli zwiększy to wiarygodność sportu.
Armstrong i Wiggins zabierają głos
Lance Armstrong, pozbawiony siedmiu tytułów z Tour de France za doping, odniósł się do kontrowersji w swoim podcaście "The Move" wraz z byłym zwycięzcą wyścigu Bradleyem Wigginsem i byłym kolegą z zespołu George'em Hincapiem. "Pojawili się o 2:00 w nocy pod jego pokojem. Zapukali do drzwi i obudzili go w środku Tour de France. 2:00 w nocy – to kwestia praw człowieka. Brak mi słów" – powiedział Armstrong. Trio spekulowało, że Vingegaard prawdopodobnie położył się spać około 1:00 w nocy po długim transferze poprzedniego wieczora. "Dopiero co zasnął, a godzinę później został ponownie wybudzony. Wszyscy zgadzamy się, że to nie jest w porządku, prawda?" – dodał Wiggins.
Pojawili się o 2:00 w nocy pod jego pokojem. Zapukali do drzwi i obudzili go w środku Tour de France. 2:00 w nocy – to kwestia praw człowieka. Brak mi słów.
To brak szacunku, by budzić kolarzy w środku nocy. Kontrole o 2:00 i 5:00 rano są czymś, czego jako zawodnicy po prostu nie możemy zaakceptować. Wyrywanie nas ze snu w środku nocy jest po prostu nieludzkie.
Gdyby przetestowali nas o 2:00 w nocy w 2001 roku, wszyscy zostalibyśmy złapani, a sport mógłby uniknąć 25 lat dramatu.
- Jonas Vingegaard wybudzony do niezapowiedzianej kontroli antydopingowej o 2:00 w nocy.
- Tadej Pogačar wybudzony do niezapowiedzianej kontroli antydopingowej o 5:00 rano.
- Start 15. etapu z Champagnole do Plateau de Solaison.
- Vingegaard ulega wypadkowi na rondzie, doznaje złamania obojczyka.
- Zespół Visma potwierdza wycofanie się Vingegaarda z Tour de France.
- CPA wydaje oświadczenie wzywające do "poważnego przemyślenia" praktyki nocnych testów.

