
Niemcy przegrywają w wyborach do Rady Bezpieczeństwa ONZ, koalicja domaga się ostrzejszego kursu w prawie międzynarodowym
Kampania Niemiec o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ zakończyła się porażką, co natychmiast wywołało w rządzącej koalicji apele o bardziej konsekwentne stanowisko Berlina w sprawie prawa międzynarodowego.
Kampania Niemiec o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ zakończyła się niepowodzeniem. Wynik ten wywołał falę krytyki i żądań konsekwencji w rządzącej koalicji w Berlinie. Porażka jest postrzegana jako znaczący cios dla kanclerza Friedricha Merza i ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula, obu z CDU.
Natychmiastowa reakcja
Po głosowaniu minister spraw zagranicznych Wadephul oświadczył, że rozważał osobiste konsekwencje, ale ostatecznie je odrzucił. „Nie mam sobie nic do zarzucenia osobiście” – powiedział polityk CDU, dodając, że będzie nadal opowiadał się za zaangażowaniem Niemiec w ONZ. Przyznał jednak, że jego siła perswazji w Berlinie nie wzrośnie w wyniku tego rezultatu, podobnie jak innych osób w rządzie federalnym zaangażowanych na arenie międzynarodowej. Pozostawało otwarte, czy uwaga ta była skierowana do kanclerza.
Napięcia w koalicji w kwestii prawa międzynarodowego
Krytyka szybko pojawiła się ze strony koalicyjnego partnera, SPD. Zastępczyni przewodniczącego klubu parlamentarnego SPD Siemtje Möller zażądała wyraźniejszego stanowiska w międzynarodowych konfliktach i wobec prawa międzynarodowego. „Nasze zaangażowanie jako wiarygodnego partnera dla globalnej stabilności, dla opartego na zasadach porządku międzynarodowego i dla prawa międzynarodowego musi stać się jeszcze wyraźniejsze i bardziej konsekwentne” – powiedziała gazetom Funke Mediengruppe. „Oznacza to dla mnie również, że rząd federalny nazywa naruszenia prawa międzynarodowego jako takie, niezależnie od tego, kto je kwestionuje.”
Nasze zaangażowanie jako wiarygodnego partnera dla globalnej stabilności, dla opartego na zasadach porządku międzynarodowego i dla prawa międzynarodowego musi stać się jeszcze wyraźniejsze i bardziej konsekwentne.
Rzecznik SPD ds. polityki zagranicznej, Adis Ahmetovic, określił wynik jako porażkę dla polityki zagranicznej i był jeszcze bardziej dosadny. „Kto twierdzi, że jest strażnikiem opartego na zasadach porządku międzynarodowego, nie może stosować podwójnych standardów, jeśli chodzi o prawo międzynarodowe” – powiedział.
Kto twierdzi, że jest strażnikiem opartego na zasadach porządku międzynarodowego, nie może stosować podwójnych standardów, jeśli chodzi o prawo międzynarodowe.
Krytyka w tle
Krytycy zarzucają rządowi federalnemu, że nie przyłączył się do oskarżeń innych państw, iż Izrael narusza prawo międzynarodowe w wojnie w Strefie Gazy. Niemcy nie potępiły też jednoznacznie ataku USA i Izraela na Iran, ani działań USA w Wenezueli, jako naruszeń prawa międzynarodowego, w przeciwieństwie do innych rządów.
Aspiracje dyplomatyczne Merza nadszarpnięte
Porażka jest ciosem dla kanclerza Merza, który od objęcia urzędu kreuje się na „Außenkanzler” (kanclerza do polityki zagranicznej). Uważa się, że lider CDU miał nadzieję wykorzystać miejsce w Radzie Bezpieczeństwa do kontaktów na równych prawach z prezydentem USA Donaldem Trumpem, chińskim prezydentem Xi Jinpingiem i rosyjskim Władimirem Putinem. Merz krótko po dyplomatycznej katastrofie oświadczył, że zadania postawione przed rządem federalnym w ONZ nie zmienią się w wyniku głosowania. Jednak niemieccy dyplomaci podobno postrzegali tę porażkę jako dowód na rzadkie występy Merza na arenie światowej ONZ, zauważając, że jego nieobecność na Zgromadzeniu Ogólnym we wrześniu została dostrzeżona przez audytorium ONZ.
Ambicje reformatorskie Wadephula
Wadephul dążył do przełamania trwającej latami blokady Rady Bezpieczeństwa poprzez próbę wzmocnienia głosu tego organu przez podniesienie rangi jej niestałych członków. Jego celem było stawienie przynajmniej pewnego oporu potężnym stałym członkom Rady: mocarstwom nuklearnym Stanom Zjednoczonym, Rosji, Chinom, Francji i Wielkiej Brytanii.


