Naoki Nakamura wygrywa inaugurację Letniego Grand Prix w Wiśle, Kacper Tomasiak siódmy
Japończyk Naoki Nakamura zwyciężył w piątkowej inauguracji sezonu Letniego Grand Prix w Wiśle. Kacper Tomasiak zajął siódme miejsce, stając się najlepszym z reprezentantów Polski po dyskwalifikacji jednego z rywali.
Nakamura dominuje w upalnych warunkach
Sezon Letniego Grand Prix 2026 rozpoczął się w piątek na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle. Zawody przeprowadzono w nowym formacie FIS, który wyeliminował kwalifikacje, przenosząc zawodników bezpośrednio do rywalizacji po treningach. Temperatura przekraczała 30°C, a zmienny wiatr utrudniał zadanie. Najlepszy występ dnia zaliczył Japończyk Naoki Nakamura, który po skokach na 129 i 135 metrów wygrał z dorobkiem 271,7 punktu. Drugie miejsce zajął Austriak Marco Woergoetter (125,5 m i 132 m, 266 pkt), a trzecie Szwajcar Gregor Deschwanden (123,5 m i 129 m, 262,4 pkt). Po ostrożnej pierwszej serii organizatorzy podnieśli belkę startową przed finałem, co przełożyło się na dłuższe skoki.
- Naoki Nakamura
- 271.7 pkt
- Marco Woergoetter
- 266 pkt
- Gregor Deschwanden
- 262.4 pkt
- Kacper Tomasiak
- 251.4 pkt
Tomasiak liderem polskiej kadry
Kacper Tomasiak został najwyżej sklasyfikowanym Polakiem, zajmując siódme miejsce po dyskwalifikacji rywala. Na półmetku był szósty (119,5 m), w finale poprawił się na 128 metrów. Po usunięciu z wyników Sundala awansował na siódmą lokatę z notą 251,4 pkt. Dawid Kubacki awansował z 19. miejsca po pierwszej serii na 10. pozycję (119,5 m i 126,5 m, 244,1 pkt). Maciej Kot (119 m i 125 m) był 17., Klemens Joniak (117 m i 124 m) 22., a Paweł Wąsek (117 m i 124,5 m) 28. Do drugiej serii awansowało pięciu z dziesięciu Polaków. Piotr Żyła (116 m), Aleksander Zniszczoł, Kamil Waszek, Jakub Wolny oraz Łukasz Łukaszczyk odpadli. Trener Maciej Maciusiak ocenił skok Żyły jako "jeden z lepszych w ostatnim czasie", mimo braku awansu.
Dyskwalifikacja Sundala po kontroli
Norweg Kristoffer Eriksen Sundal początkowo zajął szóste miejsce (122 m i 130 m, 252,2 pkt), jednak FIS anulował jego wynik po kontroli pierwszego skoku. Dyskwalifikacja przesunęła Szwajcara Juriego Kesseliego na szóste miejsce, Tomasiaka na siódme, Kubackiego na dziesiąte, a Zniszczoła na 30. pozycję, dającą punkt.
Zawody kobiet i powrót Horngachera
W rywalizacji kobiet jedyną Polką w drugiej serii była Anna Twardosz, która zajęła 11. miejsce (117,5 m i 121 m). Przyznała, że czuje "duży niedosyt", ale sportowa złość zmotywuje ją do walki kolejnego dnia. Twardosz, która rok temu wygrała Letnie Mistrzostwa Polski w Wiśle, czuje się pewniej, a jej skoki treningowe uległy poprawie. Opowiedziała również o spotkaniu ze Stefanem Horngacherem, austriackim trenerem, który po siedmiu latach wrócił do Polskiego Związku Narciarskiego jako koordynator systemu szkolenia i po raz pierwszy pracował z kadrą kobiet.
Byłam bardzo zestresowana, ale to dobrze. To było naprawdę miłe doświadczenie i mogłabym je powtórzyć. Myślę, że on jest autorytetem. Po prostu to widać.
Reakcje i perspektywy
Tomasiak przyznał, że jego forma fizyczna wciąż budowana jest z myślą o zimie.
Jesteśmy w okresie przygotowawczym, a nie w ścisłej fazie startowej, więc forma fizyczna nie jest jeszcze taka, jaka powinna być zimą. Mimo to do samych zawodów zawsze podchodzimy poważnie.
Dodał, że upał łatwiej było znieść podczas zawodów niż na treningu ze względu na dłuższe przerwy. Maciusiak zauważył, że Tomasiak miał drobne problemy na rozbiegu, ale poprawiał się z każdym skokiem i "gdyby wszystko zagrało, mógłby nawet powalczyć o podium". Kubacki był zadowolony z miejsca w pierwszej dziesiątce, nazywając to krokiem naprzód po ostatnich niespójnych tygodniach.
Myślę, że wykonałem dzisiaj całkiem niezłą robotę na skoczni, zwłaszcza patrząc na ostatnie tygodnie. Kiedy skacze się nierówno, myślę, że przed tymi zawodami wziąłbym 11. miejsce w ciemno.
Drugi konkurs w Wiśle zaplanowano na niedzielę o 11:30. Wystartuje w nim sześciu Polaków, w tym debiutant Kamil Waszek.

