
Starożytne zęby z Syberii przepisują chronologię dżumy, ujawniając ogniska choroby sprzed 5500 lat
DNA wyekstrahowane z prehistorycznych zębów w pobliżu jeziora Bajkał ujawniło najwcześniejsze znane ogniska dżumy, które zabiły łowców-zbieraczy 5500 lat temu – dwa wieki wcześniej niż dotychczas udokumentowano.
Mroczna tajemnica cmentarzyska
Przez lata cmentarzysko Ust'-Ida nad brzegiem rzeki Angary wprawiało archeologów w zakłopotanie. Niezwykle duża liczba dzieci i młodzieży spoczywała w grobach, bez śladów przemocy ani urazów szkieletowych, które mogłyby wyjaśnić ich śmierć. Gdy badacze sięgnęli po starożytne DNA, odpowiedź była zaskakująca: Yersinia pestis, bakteria wywołująca Czarną Śmierć.
Skupiliśmy się na konkretnym stanowisku zwanym Ust'-Ida, które wykazywało bardzo nietypowy profil śmiertelności. Odnotowano nadmiar zmarłych dzieci i młodzieży bez wyraźnego wyjaśnienia.
Zespół przeanalizował miazgę zębową 46 osób pochowanych na czterech cmentarzyskach łowców-zbieraczy w pobliżu jeziora Bajkał i wykrył DNA dżumy u 18 z nich – wskaźnik dodatni wynoszący 39%, wyższy niż w przypadku niektórych średniowiecznych jam morowych. Wyniki opublikowano w środę w czasopiśmie Nature.
- Y. pestis dodatni
- 18
- Y. pestis ujemny
- 28
Przesunięcie w czasie
Do tej pory najstarsze jednoznaczne dowody ogniska dżumy datowano na około 5300 lat. Nowe genomy, pozyskane z zębów datowanych radiowęglowo na około 5500 lat przed teraźniejszością, przesuwają ten kamień milowy o co najmniej dwa stulecia. Dane wskazują na dwie odrębne fazy śmiertelnych ognisk wśród koczowniczych społeczności rybackich, myśliwskich i zbierackich tego regionu.
Znaleźliśmy najstarszy genom dżumy zidentyfikowany do tej pory.
Odkrycie podważa konwencjonalny pogląd, że masowe ogniska chorób pojawiły się dopiero po osiedleniu się ludzi w zatłoczonych społeczeństwach rolniczych. Łowcy-zbieracze z doliny Angary żyli w małych, mobilnych grupach, a mimo to dżuma zdziesiątkowała ich.
Transmisja od świstaków do rodzin
Łowcy-zbieracze prawdopodobnie zarazili się bakterią podczas ćwiartowania lub jedzenia surowych świstaków, dużych susłów stanowiących główny rezerwuar zwierzęcy na tym obszarze. Następnie doszło do transmisji między ludźmi poprzez kaszel i kichanie, rozprzestrzeniając infekcję w obrębie rodzin. Trzy młode dziewczynki, z których dwie były prawdopodobnie kuzynkami, zostały pochowane obok siebie. Ciotka i siostrzeniec dzielili jeden grób, a jej siostrzenicę znaleziono w osobnym pobliskim pochówku.
Wokół byli ludzie, którzy grzebali zmarłych, którzy wiedzieli, kim ci ludzie byli za życia. I to jest bardzo ludzki element całej naukowej pracy.
Najbardziej ucierpiały dzieci. Na dwóch cmentarzyskach co najmniej dwie trzecie zmarłych miało poniżej 15 lat, a wiele ofiar dżumy było w wieku 8–11 lat. Naukowcy podejrzewają, że starsze osoby mogły uzyskać częściową odporność po wcześniejszym kontakcie, co czyniło młodych wyjątkowo podatnymi.
Starożytny patogen o nowoczesnej zjadliwości
Szczep wyizolowany z Syberii nie miał adaptacji genetycznych, które później umożliwiły dżumie dymieniczej skuteczne rozprzestrzenianie się za pośrednictwem pcheł. Mimo to okazał się wysoce śmiertelny. Genomy bakteryjne ujawniły zestaw czynników wirulencji, które nawet bez transmisji przez pchły mogły powodować wysoką śmiertelność podczas ognisk między ludźmi.
Zanim jeszcze bakteria wykształciła efektywne przenoszenie przez pchły, te starożytne szczepy wydają się posiadać silną kombinację czynników wirulencji, które mogły uczynić infekcję wysoce śmiertelną.
Odkrycie komplikuje wyidealizowany obraz życia łowców-zbieraczy, wolnego od chorób zakaźnych, które później nękały gęste osady. Masowe ogniska, jak się teraz okazuje, były częścią ludzkiego doświadczenia na długo przed rolnictwem.
Ja sam miałem to bardzo romantyczne wyobrażenie... gdybyśmy mogli wrócić do tamtych czasów, bylibyśmy w znacznie lepszej sytuacji. Dostajesz taki wynik i on po prostu zachwiał łódką. Jesteś szczęśliwy, że urodziłeś się teraz, wiesz?
Badania, prowadzone przez zespoły w Kopenhadze, Oksfordzie, Cambridge i Albercie, sugerują, że dżuma pochodziła od środkowoazjatyckich łowców-zbieraczy, a niszczycielskie ogniska były częste, przepisując rozdział ludzkiej prehistorii.


