
40-letni bramkarz Republiki Zielonego Przylądka, Vozinha, zachwyca w debiucie na mundialu, zachowując czyste konto przeciwko Hiszpanii
40-letni bramkarz Republiki Zielonego Przylądka, Vozinha, rozegrał mecz życia, zatrzymując Hiszpanię w bezbramkowym remisie podczas otwarcia mistrzostw świata. Po końcowym gwizdku nie krył łez, dedykując ten moment swoim zmarłym dziadkom oraz matce, która nie zdołała na czas uzyskać wizy.
Remis z mistrzami
Republika Zielonego Przylądka w swoim pierwszym w historii występie na mistrzostwach świata zremisowała w poniedziałkowy wieczór na stadionie w Atlancie z aktualnymi mistrzami Europy, Hiszpanią. Centralną postacią spotkania był bramkarz Vozinha, który raz za razem powstrzymywał ataki Hiszpanów. Tylko w pierwszej połowie obronił strzały Ferrana Torresa, Pedriego i Aymerica Laporte'a, zapewniając drużynie punkt, który debiutanci świętowali jak zwycięstwo. Przepaść finansowa między obiema drużynami czyni ten wynik jeszcze bardziej niezwykłym.
- Hiszpania
- 1220 mln €
- Republika Zielonego Przylądka
- 54 mln €
Życie pełne wyrzeczeń
Urodzony jako Josimar José Évora Dias na wyspie São Vicente, Vozinha spędził dwie dekady, grając w klubach w Angoli, Mołdawii, na Cyprze, Słowacji i w Portugalii. Profesjonalną karierę rozpoczął dopiero w wieku 25 lat, w 2012 roku, i przyznał, że rozważał odejście z reprezentacji, zanim zaczął gonić za tym, co nazwał „marzeniem”. W wieku 40 lat i 12 dni stał się najstarszym zawodnikiem, który wystąpił w pierwszym meczu swojego kraju na mistrzostwach świata, bijąc rekord Eloya Rooma z Curaçao. Jedynie Egipcjanin Essam El Hadary debiutował w turnieju w starszym wieku.
Pracowałem całe życie na ten moment. Mam 40 lat, a profesjonalną karierę zacząłem w wieku 25 lat, w 2012 roku, bardzo późno jak na kogoś takiego jak ja. Myślałem o odejściu z reprezentacji, ale kontynuowałem grę właśnie dla tego marzenia.
Łzy dla nieobecnych
Końcowy gwizdek wywołał falę emocji. Vozinha płakał otwarcie, wyjaśniając później, że jego dziadkowie, którzy go wychowali, zmarli kilka lat wcześniej i nie mogli być świadkami jego sukcesu. Jego matka, choć żyje, również była nieobecna, ponieważ rodzina nie była w stanie opłacić kaucji wizowej do USA, która dla wnioskodawców z Republiki Zielonego Przylądka wynosi od 5000 do 15 000 dolarów.
Płakałem, ponieważ dorastałem z dziadkami i niestety nie było ich tutaj; zmarli kilka lat wcześniej, a zrobili dla mnie i mojego życia wszystko. Moja mama również nie zdołała tu dotrzeć przez wizę. Nie udało nam się na czas zdobyć pieniędzy na wizę, a bardzo chciałem, żeby tu była.
Rodzina na boisku
Vozinha przekierował osobiste pochwały na swoich kolegów z drużyny, podkreślając ducha kolektywu, który napędza wyspiarski naród liczący około 550 000 mieszkańców. Obrońca Steven Moreira nazwał go legendą i zażartował, że drużyna dokucza mu z powodu wieku. Trener Republiki Zielonego Przylądka, Bubinho, stwierdził, że emocjonalna reakcja bramkarza odzwierciedla lata walki o dotarcie na światową scenę.
Naszą najlepszą bronią jest jedność. Niezależnie od tego, kto przychodzi teraz do reprezentacji, czy jest to zawodnik z 10- czy 15-letnim doświadczeniem, sposób, w jaki traktujemy się jak rodzina, jest naszą największą siłą.
Sława z dnia na dzień
Kilka godzin po końcowym gwizdku liczba obserwujących Vozinhę na Instagramie wzrosła z około 50 000 do ponad 5 milionów, co było efektem kampanii brazylijskiego nadawcy Caze TV. Bramkarz, którego wartość rynkową szacuje się na 50 000 euro, posiada teraz zasięgi w mediach społecznościowych, które dorównują największym gwiazdom sportu. W kolejnym meczu Republika Zielonego Przylądka zmierzy się z Urugwajem, a drużyna wciąż jest zdeterminowana, by udowodnić, że nie są tylko turystami w tym turnieju.
Wszyscy myśleli, że przyjechaliśmy tu tylko po to, by cieszyć się mistrzostwami świata, ale nie. Wiemy, że zawsze będziemy szanować inne drużyny, to nasz pierwszy raz, ale jesteśmy tu, by rywalizować i walczyć dla naszego kraju.


