
Delegat rządu krytykuje policję po proteście w Palma de Mallorca, wywołując kryzys instytucjonalny
Delegat rządu Alfonso Rodríguez Badal uznał interwencję policji za niedopuszczalną i nadmierną po proteście 25 tysięcy osób przeciwko masowej turystyce w Palma de Mallorca. Stanowisko to wywołało konflikt z policją, która broni swoich działań jako reakcji na ataki radykalnej mniejszości.
Masowa demonstracja przeciwko przeludnieniu turystycznemu w Palma de Mallorca w niedzielne popołudnie przerodziła się w bezprecedensowy kryzys instytucjonalny między przedstawicielem rządu Hiszpanii na Balearach a podległą mu policją. Wydarzenie, które według danych policji rozpoczęło się jako pokojowy marsz około 25 tysięcy osób, zakończyło się starciami między grupą protestujących a oddziałami prewencji. W ich wyniku co najmniej osiem osób zostało rannych, a jedna osoba została zatrzymana.
Napięcia w punkcie docelowym
Protest przebiegał spokojnie aż do dotarcia do parku Ses Voltes u stóp katedry w Palma de Mallorca, gdzie organizatorzy planowali odczytać manifest. Źródła policyjne przekazały agencji Europa Press, że atmosfera pogorszyła się z powodu kontroli dostępu, wprowadzonych w celu uniknięcia tłoku w ograniczonej przestrzeni. Część uczestników zaczęła potrząsać plastikowymi barierkami i wykrzykiwać obelgi pod adresem funkcjonariuszy. Policja podała, że poprosiła organizatora o wyjaśnienie zasad wstępu przez megafon, jednak ten poinformował tłum, że miejsca jest wystarczająco dużo, a policja blokuje wejście. Około 200 osób podjęło próbę przełamania kordonu, niektórzy wskoczyli do sztucznego zbiornika wodnego lub wspięli się na skały.
Według oficjalnego raportu policji, cytowanego przez dziennik La Razón, do pierwszych konfrontacji doszło, gdy funkcjonariusze poprosili o odczytanie manifestu w Parc de la Mar, aby uniknąć ryzyka związanego z Ses Voltes, co odrzucono. Przy punktach dostępu wprowadzono filtry, jednak niektórzy protestujący zaczęli szarpać ogrodzenia i napierać na funkcjonariuszy. Raport wskazuje, że radykalne grupy skoncentrowały się później w pobliżu Avenida Antoni Maura i Paseo Sagrera, rzucając kamieniami, butelkami i innymi przedmiotami oraz niszcząc pojazdy policyjne. Pięciu funkcjonariuszy odniosło obrażenia. W jednym z poważniejszych incydentów doszło do ataku na parę turystów oraz interweniującego policjanta; domniemany sprawca został aresztowany.
Delegat nazywa działania policji nieproporcjonalnymi
Alfonso Rodríguez Badal, delegat rządu centralnego na Balearach i polityczny zwierzchnik sił bezpieczeństwa na wyspach, zwołał w poniedziałek rano konferencję prasową. Przyznał, że niektóre działania policji były nadmierne i wiązały się z użyciem siły, która nie odpowiadała zagrożeniu ze strony protestujących. Określił niektóre nagrania z działań policji jako niedopuszczalne i zażądał od szefa policji na Balearach, José Antonio Puebli, szczegółowego raportu w celu wyjaśnienia zdarzeń i ustalenia, czy konieczne są kroki dyscyplinarne.
Będę nadal pracował nad wyjaśnieniem tego, co się stało, aby sprawdzić, czy musimy wprowadzić niezbędne usprawnienia, aby taka sytuacja się nie powtórzyła.
Rodríguez wykluczył dymisję mimo pojawiających się wezwań. Jego krytyka zaskoczyła funkcjonariuszy, biorąc pod uwagę, że jest on najwyższym politycznym zwierzchnikiem odpowiedzialnym za operację bezpieczeństwa.
Związki zawodowe policji odpowiadają
Zjednoczony Związek Policji (SUP), największa organizacja w policji, wydał oświadczenie w obronie funkcjonariuszy. Związek podkreślił, że interwencja była proporcjonalna, a policja ma prawny obowiązek przywracania porządku publicznego w obliczu prób przełamania kordonu lub ataków na funkcjonariuszy. SUP ostrzegł, że bierność niosłaby za sobą konsekwencje dyscyplinarne, karne i polityczne dla funkcjonariuszy, jednocześnie gratulując działań osobom biorącym udział w operacji.
Ujawnione szczegóły raportu policyjnego opisują radykalną mniejszość rzucającą kamieniami i kostką brukową, co doprowadziło do zranienia czterech funkcjonariuszy. Raport podaje, że w najbardziej napiętych momentach policjanci byli zmuszeni do użycia ślepej amunicji i szarży w ramach samoobrony. Źródła policyjne potwierdziły również wszczęcie dochodzenia w sprawie nagrania, na którym widać funkcjonariusza uderzającego fotoreportera pałką w głowę.
Polityczne skutki zdarzenia
Partia MÉS per Mallorca, lewicowe ugrupowanie nacjonalistyczne wchodzące w skład grupy parlamentarnej Sumar, zażądała natychmiastowej dymisji Rodrígueza. Koordynator partii, Lluís Apesteguia, nazwał działania policji nieuzasadnionymi i nieproporcjonalnymi, oskarżając delegaturę rządu o próbę represji i kryminalizacji protestów. Ostrzegł rząd centralny, że straci poparcie MÉS w Kongresie, dopóki będzie bić ludzi, którzy chcą godnie żyć we własnym domu.
To było uderzenie w prawo do protestu, prawa obywatelskie i wolność prasy.
Radny ds. turystyki w Consell de Mallorca, Guillem Ginard, również zażądał wyjaśnień od Rodrígueza, zaznaczając jednocześnie, że zdecydowana większość uczestników demonstrowała pokojowo. Organizatorzy z platformy Menys Turisme, Més Vida dodali, że policja ostrzegła ich zaledwie dwa dni przed wydarzeniem, że do Ses Voltes wpuszczone zostaną tylko 2 tysiące osób, nie oferując żadnej alternatywy, podczas gdy ratusz w Palma de Mallorca odmówił zmiany miejsca w ostatniej chwili.
Szerszy kontekst nastrojów antyturystycznych
Apesteguia powiązał działania policji z aresztowaniem dwóch aktywistów w Santa Maria tydzień wcześniej, argumentując, że obie akcje są częścią strategii kryminalizacji protestów. Oskarżył Partię Socjalistyczną o cynizm za publiczne wspieranie ograniczenia nasycenia turystycznego przy jednoczesnym forsowaniu rozbudowy lotnisk w Palma de Mallorca i na Ibizie. Skrytykował również konserwatywną Partię Ludową za bezczynność i utrzymywanie modelu gospodarczego, który jego zdaniem szkodzi obywatelom na rzecz nielicznych.
Ginard odpowiedział, że Consell de Mallorca radykalnie zmienił zarządzanie turystyką od początku obecnej kadencji, wskazując na cel zerowego wzrostu liczby miejsc noclegowych, przeznaczenie 4,9 mln euro z podatku od turystyki zrównoważonej na walkę z nielegalnym wynajmem oraz przyszły limit pojazdów wjeżdżających na Majorkę. Według Ginarda w latach 2015–2023 na wyspie powstało prawie 90 tysięcy miejsc noclegowych.

