Madrycka Parada Równości 2026 przyciąga setki tysięcy w proteście przeciwko cofaniu praw osób LGTBIQ+ przez skrajną prawicę
Setki tysięcy wypełniły w sobotę ulice Madrytu podczas Parady Równości 2026, największego wydarzenia LGTBIQ+ w Europie, pod hasłem 'Dysydencja i opór', gdy organizatorzy ostrzegali, że fizyczne ataki na społeczność potroiły się w ciągu dwóch lat.
Marsz buntu
Setki tysięcy ludzi zebrały się w sobotę w centrum Madrytu na państwowej Paradzie Równości, najliczniej odwiedzanym wydarzeniu LGTBIQ+ w Europie. Manifestacja wyruszyła z placu Emperador Carlos V krótko po godzinie 19:00 i przeszła dwa kilometry do placu Colón, z udziałem ponad 100 grup i 47 platform. Uczestnicy zmierzyli się z pomarańczowym alertem cieplnym, z temperaturami sięgającymi 39°C, uzbrojeni w wachlarze, pistolety na wodę i tęczowe flagi.
Rosnąca nienawiść i kontekst polityczny
Organizatorzy z Państwowej Federacji LGTBI+ (FELGTBI+) i COGAM stwierdzili, że marsz był bezpośrednią odpowiedzią na wzrost retoryki skrajnie prawicowej w Europie i poza nią. Najnowsze badanie FELGTBI+ wykazało, że fizyczne agresje wobec osób gejowskich, lesbijek, biseksualnych i transpłciowych w Hiszpanii potroiły się w ciągu ostatnich dwóch lat. Jednocześnie międzynarodowa organizacja LGTBIQ+ ILGA uznała Hiszpanię za kraj europejski, który najlepiej chroni społeczność – ranking, który – jak podkreślali aktywiści – należy bronić.
Stoimy w obliczu zorganizowanej ofensywy, fali reakcyjnej, która kwestionuje naszą tożsamość. Chcą zamienić nienawiść w politykę publiczną, ale nie pozwolimy na to: nasze prawa nie podlegają negocjacjom.
Obecność i nieobecności polityczne
Na czele parady maszerowało kilku ministrów rządu, w tym minister ds. równości Ana Redondo, minister transformacji cyfrowej Óscar López, minister zdrowia Mónica García oraz minister ds. młodzieży i dzieciństwa Sira Rego. Konserwatywna Partia Ludowa (PP) wysłała swojego wicesekretarza ds. równości, Jaime de los Santosa, który oskarżył lewicę o „kradzież praw” i monopolizację sztandaru LGTBIQ+. Skrajnie prawicowa partia Vox nie uczestniczyła. Organizatorzy skrytykowali PP za wstrzymanie się od głosu nad niedawną ustawą kryminalizującą terapie konwersyjne, a prezes FELGTBI+ Paula Iglesias stwierdziła, że wstrzymanie się „wiele mówi o tym, po której stronie historii stoicie”.
Głosy z tłumu
Uczestnicy łączyli świętowanie z wyraźnym wezwaniem do oporu przed cofaniem praw. Laura, brazylijska transpłciowa kobieta przeżywająca swoją pierwszą Madrycką Paradę Równości, powiedziała, że ludzkie ciepło przewyższyło letni upał. „Myśl, że tak niedawno nie mogłyśmy tu być, a teraz być tak wolną, dzielić tę przestrzeń z tyloma osobami z tak wielu różnych miejsc, napełnia moje życie radością” – powiedziała. Inni zabrzmieli bardziej pilnym tonem.
Gdy faszyzm puka do drzwi, musimy walczyć mocniej niż kiedykolwiek, wyjść na ulice, pokazać naszą siłę.
Prezes COGAM Ronny de la Cruz wyjaśnił podwójne hasło: „Dysydencja, ponieważ Parada Równości zrodziła się po to, by być niewygodną, denerwować, poszerzać demokrację i nasze prawa. A opór, ponieważ prawa nie są wyryte w kamieniu i nie pozwolimy ich nam odebrać”.
Kontekst legislacyjny
Marsz odbył się kilka tygodni po tym, jak Hiszpania zatwierdziła ustawę, która czyni praktyki konwersyjne przestępstwem karnym – środek, od którego PP wstrzymało się w Kongresie. Organizatorzy nazwali te praktyki „torturą” i wezwali do dalszej mobilizacji, aby zapobiec cofnięciu. „Nie wystarczy już nie cofać się; konieczne jest dalsze poszerzanie praw, aby chronić się przed zorganizowaną nienawiścią” – oświadczyli organizatorzy we wspólnym oświadczeniu.


