Lekarz zarobił 1633 zł za godzinę w zadłużonym szpitalu. Ministerstwo proponuje limity płac
Szpital powiatowy w Ostródzie wypłacił lekarzowi 91 462 zł za 56 godzin pracy w kwietniu, mimo że placówka ma 17 mln zł skumulowanego długu. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało wprowadzenie limitu 240 zł za godzinę oraz 76 800 zł miesięcznie dla medyków finansowanych ze środków publicznych.
Rekordowa stawka godzinowa w szpitalu w Ostródzie
W kwietniu 2026 r. lekarz pracujący na kontrakcie w szpitalu powiatowym w Ostródzie otrzymał 91 462,26 zł za 56 godzin pracy, co daje stawkę 1633,25 zł za godzinę. Dane te pochodzą z zestawienia pięciu najwyższych wypłat dla lekarzy kontraktowych z początku 2026 r., które radny powiatowy Piotr Kołodziejski uzyskał po rocznej batalii o dostęp do informacji publicznej. Szpital wcześniej ignorował wyroki sądów administracyjnych nakazujące ujawnienie zarobków personelu. W lutym najlepiej zarabiający lekarz otrzymał 100 865,22 zł za 117 godzin (862 zł/h), a w marcu 92 433,21 zł za 109 godzin (848 zł/h). Kwietniowa wypłata ustanowiła jednak nowy rekord.
Z danych wyłania się szokujący obraz. Zarobki w szpitalu powiatowym z ogromnymi długami są porażające. Za 56 godzin pracy w kwietniu lekarz w finansowanej publicznie, mocno zadłużonej placówce zarabia 91 462,26 zł, to ponad 1600 zł za godzinę! I jak to ma być dobrze?
Szpital w Ostródzie S.A. odnotował w 2025 r. stratę blisko 12 mln zł, a wraz z nierozliczonymi stratami z lat ubiegłych skumulowany deficyt przekracza 17 mln zł. Prezes Bernadeta Hordejuk utrzymuje, że placówka działa zgodnie z prawem i że żaden prawomocny wyrok sądu nie nakazuje ujawnienia nazwisk lekarzy wraz z kwotami ich wynagrodzeń.
- Styczeń
- 463 zł/h
- Luty
- 862 zł/h
- Marzec
- 848 zł/h
- Kwiecień
- 1633.25 zł/h
Szlak milionowych wypłat
Sprawa z Ostródy to kolejna odsłona doniesień o ekstremalnych zarobkach lekarzy w polskich szpitalach publicznych. Ten sam lekarz pracował wcześniej w Braniewie, gdzie w 2024 r. zarobił blisko 1,8 mln zł. Dokumentacja wewnętrzna sugerowała, że jego doba pracy sięgała niekiedy 48, 62, a nawet 72 godzin. Sprawę bada prokuratura, zarzutów nie postawiono. Po odejściu z Braniewa lekarz podjął pracę w Nidzicy i Ostródzie. Szpital w Nidzicy ujawnił, że od maja 2025 r. do końca czerwca 2026 r. wypłacił mu 669 720 zł brutto. W latach 2024 i 2025 czterech lekarzy otrzymało tam po ponad milion złotych, przy czym najwyższa pojedyncza wypłata sięgnęła 1 709 360 zł. Była dyrektor szpitala w Braniewie, Bożena Duduś, pracuje obecnie jako dyrektor ekonomiczny w Ostródzie, zatrudniona w marcu 2025 r. bez konkursu.
Ministerstwo proponuje limity i wyjątki
28 lipca 2026 r. Ministerstwo Zdrowia opublikowało projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej, wprowadzający ustawowe limity czasu pracy i wynagrodzeń personelu medycznego. Podstawowa stawka godzinowa za pracę kontraktową nie mogłaby przekroczyć jednej dwudziestej płacy minimalnej, czyli obecnie około 240 zł brutto. Łączne miesięczne wynagrodzenie ze wszystkich źródeł publicznych byłoby ograniczone do 16-krotności płacy minimalnej, czyli około 76 896 zł. Maksymalny czas pracy ustalono na dwa etaty, czyli około 320 godzin miesięcznie. Zasady dotyczyłyby lekarzy, pielęgniarek, ratowników i innych specjalistów medycznych zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym, jeśli łączą obie formy zatrudnienia; osoby pracujące wyłącznie komercyjnie są zwolnione z tych ograniczeń.
Projekt przewiduje wyjątki dla kadry zarządzającej. Ordynatorzy, koordynatorzy transplantacyjni i inne osoby na stanowiskach kierowniczych mogliby zarabiać do 12-krotności płacy minimalnej na etat (około 57 672 zł), choć nadal obowiązywałby ogólny miesięczny limit 76 896 zł. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski oraz dyrektor departamentu Maciej Karaszewski argumentowali, że takie stanowiska wiążą się z dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi i powinny być dobrze wynagradzane, aby przyciągnąć kandydatów.
Ordynator nie powinien pracować 320 godzin miesięcznie i powinien być dobrze wynagradzany, żeby chciał pełnić tę funkcję.
Ustawa zakazuje również ustalania płac jako procentu wartości procedur, co automatycznie podnosi dochody lekarzy przy każdej aktualizacji wycen świadczeń. Ministerstwo twierdzi, że limity nie obetną bezpośrednio wydatków NFZ, ale przekierują więcej środków na działalność szpitali i redukcję zadłużenia.
Szpitale wprowadzają elektroniczną ewidencję czasu pracy
Jeszcze przed wejściem w życie przepisów krajowych niektóre samorządy powiatowe zaczęły zaostrzać kontrolę. W Wadowicach członek zarządu Sebastian Mlak wystąpił o pilne wdrożenie elektronicznego systemu rejestracji czasu pracy, którego koszt szacuje się na około 100 000 zł. Spodziewa się oporu ze strony lekarzy.
Pewnie znajdą się tacy, którzy złożą wypowiedzenia, bo nie będą chcieli się odbijać kartą, ale moim zdaniem to konieczność, żeby wyeliminować potencjalne patologie. Nie może być tak, że lekarz „pracuje” w trzech różnych miejscach jednocześnie i wszędzie pobiera pensję. To są publiczne pieniądze i musi być przejrzystość w ich wydawaniu.
Powiat myślenicki również wraca do planów elektronicznego monitorowania czasu pracy, a starosta Józef Tomal zapowiada, że nie chce, aby lokalny szpital stał się przedmiotem podobnych doniesień medialnych.
Walka o przejrzystość
Dane z Ostródy ujrzały światło dzienne dopiero po uporczywych staraniach radnego Kołodziejskiego i zapytaniach mediów. Szpital argumentował, że informacje o płacach są poufne, mimo kilku wyroków sądów administracyjnych nakazujących ich ujawnienie. Ten spór uwypukla szerszy problem przejrzystości wydatkowania środków publicznych w ochronie zdrowia, gdzie milionowe kontrakty współistnieją z mocno zadłużonymi placówkami.


