
Kongres Hiszpanii zamierza karać posłów grzywnami do 2000 euro i zawieszać ich po incydencie z posłem Vox, który wszedł na mównicę
Izba niższa zatwierdziła wstępne rozpatrzenie zmiany regulaminu, która przewiduje kary dla posłów poważnie naruszających porządek, po kwietniowej konfrontacji członka Vox z wiceprzewodniczącą.
Incydent, który zapoczątkował reformę
14 kwietnia poseł Vox José María Sánchez García został usunięty z sali plenarnej po dwukrotnym wejściu na mównicę prezydialną. Najpierw dyskutował z urzędnikiem prawnym, a następnie skonfrontował się z pierwszym wiceprzewodniczącym Alfonso Rodríguezem Gómezem de Celisem, który przewodniczył posiedzeniu. Sánchez García twierdził, że protestował przeciwko temu, że poseł ERC nazwał go „przestępcą” i „mordercą”, a przewodniczący nie udzielił mu głosu, by mógł to potępić. Jego zachowanie skłoniło przewodniczącą izby Francínę Armengol do wezwania do nałożenia sankcji.
Proponowane zmiany
Projekt reformy autorstwa PSOE wprowadza nowy przepis umożliwiający tymczasowe zawieszenie każdego posła, który „czynem lub słowem, na terenie parlamentu, dopuści się poważnej przemocy lub zastraszania wobec Prezydium lub Rady … lub wobec korpusu urzędników prawnych lub woźnych”. Ustanawia również kary finansowe: 1000 euro za usunięcie posła po wezwaniu do porządku, wzrastające do 2000 euro, jeśli poseł odmówi opuszczenia sali. O zawieszeniu decydowałoby plenum; grzywny byłyby automatyczne w określonych okolicznościach.
Demokracja nie może pozostać obojętna, gdy pewne zachowania próbują zastąpić debatę zastraszaniem, szacunek nękaniem, słowo agresją.
Polityczna konfrontacja podczas debaty
Głosowanie nad przyjęciem projektu 11 czerwca przeszło przy poparciu wszystkich grup parlamentarnych z wyjątkiem PP, Vox i UPN. Mówczyni PP Marta González Vázquez oskarżyła większość socjalistyczną o przekształcenie izby w „delegaturę rządu na Carrera de San Jerónimo”. Argumentowała, że istniejący reżim dyscyplinarny jest wystarczający i obwiniała utratę autorytetu prezydialnego pod rządami Armengol za pogorszenie obyczajów: „Za poprzednich 12 przewodniczących nigdy nie uznano za konieczne reformowania tych zasad, ponieważ autorytet prezydialny działał odstraszająco. Dziś widzimy niepokojące uchylanie się od obowiązków.”
Sam Sánchez García zabrał głos w imieniu Vox, twierdząc, że „nie ma artykułu, który zabraniałby posłom podchodzenia lub wchodzenia na mównicę” i że jego celem było „rozmawiać, a nie zastraszać”. Nazwał ten ruch wyrazem „demokratycznego totalitaryzmu” i podkreślił, że to on był stroną poszkodowaną. Poseł dodał, że „obrażony został ukarany”.
Wejście na mównicę, by przemówić, nie jest wykroczeniem. Nie ma niczego, co by tego zabraniało.
Ostrzeżenia ze stron sojuszniczych
Kilka grup popierających rząd ostrzegło, że środki te mogą stanowić niebezpieczny precedens. Néstor Rego z BNG nazwał to „złym interesem, by zostawić im gotową robotę” i przestrzegł, że przyszła większość PP-Vox może obrócić nowe przepisy przeciwko mniejszościom. Pilar Vallugera z ERC wezwała do „wielkiej ostrożności” przy redagowaniu tekstu i zasugerowała rozszerzenie sankcji na kierownictwo grup, które systematycznie zachęcają do takich zachowań. Zauważyła, że indywidualne wybryki są często częścią strategii całej partii.
To zły interes, by wręczyć im gotową robotę.
Reforma będzie teraz negocjowana w komisji. Rafaela Romero z PSOE odrzuciła oskarżenia o polaryzację, argumentując, że jedna strona konsekwentnie odpowiada za nękanie i doxing, podczas gdy druga jedynie broni zasad instytucjonalnych.


