
Spuszczanie wody ze zbiornika Pilchowice na potrzeby naprawy tamy spowodowało śmierć tysięcy ryb i wywołało kryzysową reakcję
Częściowe spuszczenie wody ze zbiornika Pilchowice na Dolnym Śląsku w celu naprawy uszkodzonej tamy doprowadziło do masowego wymierania ryb. Tony padłych osobników zanieczyściły rzekę Bóbr, wywołując ostrzeżenia sanitarne i polityczne kontrowersje.
Tło
Zapora w Pilchowicach, mająca ponad sto lat i będąca drugą co do wielkości w Polsce, wymagała napraw po zniszczeniach spowodowanych powodzią w 2024 roku. TAURON Ekoenergia rozpoczął spuszczanie wody ze zbiornika w lutym 2026 roku, aby umożliwić remont kosztujący 93 mln zł. Było to pierwsze opróżnienie od 1977 roku.
Spuszczanie wody i fala upałów
W miarę opadania poziomu wody, końcowy etap zaplanowano na koniec czerwca, który zbiegł się z gwałtowną falą upałów. Temperatury sięgały 38–39°C, a w sąsiednim lubuskiem odnotowano rekordowe 40,5°C. 29 czerwca uwolnienie nagromadzonego osadu dennego do rzeki Bóbr spowodowało gwałtowny spadek poziomu tlenu, masowo dusząc ryby.
- Rozpoczęcie spuszczania wody ze zbiornika w celu umożliwienia naprawy tamy
- Końcowy etap spuszczania wody podczas fali upałów; uwolnienie osadu powoduje masowe uduszenie ryb
- Wędkarze i mieszkańcy próbują ratować pozostałe ryby
- Zespoły kryzysowe spotykają się; władze wydają ostrzeżenia przed kontaktem z wodą
Rozmiary katastrofy
Do 1 lipca zbiornik był prawie pusty, odsłaniając krajobraz błota, gruzu i tysięcy martwych ryb. Lokalni wędkarze opisali to miejsce jako „cmentarzysko ryb”. Zebrano już ponad 11 ton martwych ryb, a wiele więcej spłynęło w dół rzeki.
To nie tylko ryby, ale także bezkręgowce, płazy, gady, ptactwo wodne, które zniknęły natychmiast z tego odcinka rzeki.
Akcja ratunkowa i krytyka
Wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra 30 czerwca przeprowadzili spontaniczną akcję ratunkową, łowiąc i przenosząc ocalałe ryby. Poinformowali, że przez kraty tamy przedostały się tylko małe gatunki, takie jak leszcz, płoć, jaź, okoń i węgorz. Wyrazili frustrację, że wcześniejsze oferty pomocy zostały zignorowane.
Skala zniszczeń jest przerażająca, a zapach nie do opisania. Przetrwały tylko małe ryby... Przyjechaliśmy zdeterminowani, aby zrobić coś, co zmniejszy straty, choć wszyscy wiemy, że jest o wiele za późno.
Reakcja władz i działania
1 lipca zwołano powiatowe i wojewódzkie zespoły kryzysowe z udziałem wojewody, inspektoratu ochrony środowiska, służb sanitarnych i Wód Polskich. Wstępne badania jakości wody wykazały pogorszenie, ale woda pitna pozostała bezpieczna. Władze zaapelowały do mieszkańców o unikanie kontaktu z rzeką.
Sytuacja na rzece Bóbr po opróżnieniu zbiornika Pilchowice jest monitorowana przez wszystkie odpowiednie służby. Jak dotąd nie stwierdzono zagrożenia dla jakości wody pitnej.
TAURON rozmieścił zaporę przeciwdziałającą rozprzestrzenianiu się mułu oraz sieci do wyławiania martwych ryb. Organizowane są napowietrzacze. Firma oświadczyła, że operacja była nadzorowana przez ichtiologów, a regularne odłowy ryb prowadzono od miesięcy, jednak nadzwyczajny upał i ilość mułu przerosły te działania.
Konsekwencje polityczne
Katastrofa wywołała ostrą krytykę polityczną. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marek Gróbarczyk obwinił ministrę Paulinę Hennig-Kloskę i wiceministrę Urszulę Zielińską o pozwolenie na spuszczanie wody podczas ekstremalnych upałów, nazywając to zaniedbaniem i prawdziwym obrazem rządu Donalda Tuska.
Hennig-Kloska i Ula Zielińska są bezpośrednio odpowiedzialne za setki tysięcy martwych ryb w zbiorniku Pilchowice. Te dwie eko-łgaczki pozwoliły na opróżnienie zbiornika latem, co doprowadziło do masowego wymierania ryb.

