Polska nie może ściągnąć 174,5 mln zł kary od Gazpromu; minister finansów zaprzecza blokowaniu egzekucji
Prawomocna kara w wysokości 174,5 mln zł nałożona na Gazprom pozostaje niezapłacona. Minister finansów zapewnia, że nie blokuje egzekucji, a prezes UOKiK ostrzega, że pieniądze mogą przepaść.
Tło kary
W 2020 r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył na Gazprom karę w wysokości 50 mln euro (ponad 213 mln zł) za odmowę udzielenia informacji w postępowaniu dotyczącym konsorcjum finansującego budowę gazociągu Nord Stream 2. Gazprom zaskarżył decyzję. W lipcu 2024 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów utrzymał karę, ale obniżył ją do 41 mln euro, co stanowi równowartość 174,5 mln zł. Sąd Apelacyjny potwierdził to orzeczenie w sierpniu 2025 r., czyniąc karę ostateczną i prawomocną.
- Pierwotna kara (2020)
- 213 mln PLN
- Ostateczna kara (2024-2025)
- 174.5 mln PLN
Proces prawny trwał kilka lat.
- UOKiK nakłada na Gazprom karę 50 mln euro za brak współpracy w śledztwie dotyczącym Nord Stream 2.
- Sąd utrzymuje decyzję, ale obniża karę do 41 mln euro (174 mln zł).
- Sąd Apelacyjny podtrzymuje obniżoną karę, czyniąc ją ostateczną.
- Pojawiają się doniesienia, że egzekucja jest blokowana; minister finansów zaprzecza blokowaniu.
Spór o egzekucję
Mimo prawomocnego wyroku Polska nie odzyskała pieniędzy. 9 lipca 2026 r. dziennik gospodarczy „Puls Biznesu” poinformował, że egzekucja została zablokowana decyzją Ministerstwa Finansów. Resort nie ujawnił powodów, oświadczając jedynie, że nie komentuje indywidualnych spraw. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny ostro skrytykował tę sytuację.
Trudno zaakceptować decyzję, która może utrudnić, a nawet uniemożliwić odzyskanie ponad 174 mln zł prawnie należnych Skarbowi Państwa. Jest to szczególnie niezrozumiałe w sprawie dotyczącej rosyjskiego Gazpromu, podmiotu wykorzystywanego przez Federację Rosyjską od lat do realizacji jej strategicznych interesów.
Doradca podatkowy Radosław Żuk, partner w kancelarii Żuk Pośpiech, powiedział „Pulsowi Biznesu”, że stanowisko Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego opiera się na błędnej wykładni prawa.
Dementi ministra Domańskiego
Minister finansów Andrzej Domański, wypowiadając się w programie WP „Tłit”, stanowczo zaprzeczył, jakoby blokował egzekucję. Stwierdził, że problem ma charakter wyłącznie proceduralny.
Chcę temu wyraźnie zaprzeczyć: minister finansów nie blokuje egzekucji należnych środków. Sprawa kary Gazpromu dotyczy wątpliwości formalnych, czy urząd skarbowy, w tym przypadku Naczelnik Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście, ma prawo występować jako strona w tym sporze.
Domański dodał, że nie ma narzędzia, by decydować o zwolnieniu aktywów, a pytania o dalsze kroki należy kierować do UOKiK.
Ministerstwo wyjaśnia ograniczoną rolę
W osobnym oświadczeniu Ministerstwo Finansów i Gospodarki wyjaśniło, że nie jest organem odpowiedzialnym za uwalnianie zamrożonych aktywów. Jego rola ogranicza się głównie do funkcji odwoławczych – rozpatrywania zażaleń na decyzje pierwszej instancji. Faktyczna władza w zakresie uwalniania zamrożonych aktywów lub stosowania wyjątków od sankcji należy do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), wykonywana w praktyce przez Naczelnika Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu. Ministerstwo podkreśliło, że w sprawie Gazpromu nie zastosowano żadnych nadzwyczajnych środków nadzorczych, a decyzje wrocławskiego urzędu podlegają kontroli sądów administracyjnych.
Szerszy kontekst
Domański podkreślił, że Polska nadal dąży do wywierania presji gospodarczej na Rosję, przypominając ministrom finansów UE w Brukseli o potrzebie dalszych pakietów sankcji. Spór uwidacznia złożoność prawną wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów do zaspokajania krajowych orzeczeń sądowych, nawet jeśli są one prawomocne.


