
Reprezentacja Iranu wylądowała w Tijuanie, a spór wizowy z USA rzuca cień na mundial
Irańska delegacja dotarła do Tijuany wczesną niedzielą po tygodniach niepewności dotyczących zezwoleń na wjazd. 15 członków sztabu wciąż nie otrzymało wiz, a zasady dostępu na mecze są sprzeczne.
Przylot pod eskortą
Reprezentacja Iranu wylądowała w Tijuanie w Meksyku tuż po godzinie 5 rano czasu lokalnego w niedzielę, 7 czerwca, kończąc 12-tysięczną podróż z obozu przygotowawczego w Antalyi w Turcji. Kadrę, znaną jako Team Melli, na lotnisku powitała niewielka grupa irańskich kibiców machających flagami, a meksykańscy żołnierze i policja zapewnili wzmożone środki bezpieczeństwa. Autokar drużyny zawiózł zawodników i sztab do hotelu Marriott w pobliżu centrum treningowego Xolos, które będzie ich bazą podczas mistrzostw świata. Jako pierwszy z samolotu wysiadł kapitan Ehsan Hajsafi. Maszyna nosiła oznaczenie www.usc.aero.
Baza przeniesiona przez politykę
Iran pierwotnie planował rozbić obóz w Tucson w Arizonie, ale trwająca wojna ze Stanami Zjednoczonymi wymusiła zmianę lokalizacji w ostatniej chwili. Irańska federacja wynegocjowała zmianę na Tijuanę po miesiącach niepewności wizowej, która zagroziła udziałowi drużyny w turnieju. Donald Trump rzekomo próbował zablokować udział Iranu w turnieju, według hiszpańskiego dziennika El País. To posunięcie umieściło zespół kilka setek metrów od granicznego muru USA, widocznego symbolu konfliktu, który kładzie się cieniem na mundialu.
Wąskie gardło wizowe
Ambasada USA w Ankarze wydała wizy wszystkim irańskim zawodnikom w piątek, 5 czerwca, dziesięć dni przed ich meczem otwarcia, ale odmówiła zezwoleń 15 członkom delegacji. Irańscy urzędnicy poinformowali, że wśród osób, którym odmówiono, znajdują się "kluczowi członkowie kierownictwa i administracji", w tym prezes federacji Mehdi Taj, były członek Strażników Rewolucji, uznanej przez Waszyngton za organizację terrorystyczną. Departament Stanu USA oświadczył, że wydał "wszystkie niezbędne wizy" umożliwiające udział w mundialu, dodając jednocześnie, że zapobiegnie "nadużywaniu systemu do przemycania terrorystów do Stanów Zjednoczonych pod fałszywymi pretekstami". Irańska federacja piłkarska nazwała to "polityczną ingerencją w sport w najgorszej postaci".
Amerykańscy władcy są tak znienawidzeni, że nikt nie chce jechać do tego kraju, ale Puchar Świata się tam odbywa i musimy jechać. Nie wiemy, jak daleko posunie się amerykański sabotaż.
Dostęp tylko w dniu meczu
Pojawiły się sprzeczne komunikaty dotyczące warunków wjazdu zawodników. Ambasador Abolfazl Pasandideh oświadczył w Tijuanie, że drużyna musi wjeżdżać i wyjeżdżać z terytorium USA tego samego dnia, co każdy mecz. Rzecznik Amir Mahdi Alawi zaprzeczył temu, twierdząc, że wizy umożliwiają wielokrotny wjazd, a zawodnicy będą przyjeżdżać dzień lub dwa przed meczami. Sam Taj wspomniał później o zasadzie "dzień przed". Przepisy FIFA wymagają od selekcjonera przeprowadzenia konferencji prasowej na stadionie w przededniu meczu, co potęguje zamieszanie.
Terminarz Grupy G
Iran rozegra wszystkie trzy mecze grupowe w Stanach Zjednoczonych. Pierwszy odbędzie się 15 czerwca z Nową Zelandią w okolicach Los Angeles, następnie 21 czerwca z Belgią, również w okolicach Los Angeles, a 26 czerwca z Egiptem w Seattle. Mundial, współorganizowany przez USA, Meksyk i Kanadę, potrwa od 11 czerwca do 19 lipca. Iran był jedną z pierwszych drużyn, które zakwalifikowały się do turnieju.
- USA przyznają wizy zawodnikom, odmawiają 15 członkom sztabu, w tym prezesowi federacji Tajowi
- Drużyna przybywa do Tijuany w Meksyku
- Pierwszy mecz: Iran – Nowa Zelandia w Los Angeles
- Drugi mecz: Iran – Belgia w Los Angeles
- Trzeci mecz: Iran – Egipt w Seattle
Arena miękkiej siły
Bitwa wizowa przekształciła największe wydarzenie sportowe świata w instrument rywalizacji miękkiej siły między dwoma narodami będącymi w stanie wojny. W Tijuanie jeden z irańskich fanów na emigracji powiedział dziennikarzom: "Dla drużyny jest o wiele bezpieczniej tutaj niż w Stanach Zjednoczonych". Rząd meksykański, który wkroczył do akcji na prośbę FIFA, rozmieścił oddziały Gwardii Narodowej przy hotelu i na stadionie, choć ambasador zapewnił, że drużyna nie ma obaw o bezpieczeństwo w Meksyku.
Dla drużyny jest o wiele bezpieczniej tutaj niż w Stanach Zjednoczonych.

