
Stany Zjednoczone pokonują Australię 2-0 i zapewniają sobie awans do 1/8 finału Pucharu Świata drugim zwycięstwem z rzędu
Stany Zjednoczone zapewniły sobie miejsce w 1/8 finału Mistrzostw Świata 2026 po dominującym zwycięstwie 2-0 nad Australią w Seattle w piątek, stając się drugim współgospodarzem, który awansował po Meksyku, z kompletem sześciu punktów z dwóch meczów.
Wczesne otwarcie wyniku samobójczym golem
Stany Zjednoczone zmierzyły się z Australią w Seattle 19 czerwca, wiedząc, że zwycięstwo zapewni awans. Nie traciły czasu. W 11. minucie Folarin Balogun, grający na lewej flance, wpadł w pole karne i podał piłkę do Ricardo Pepiego. Australijski środkowy obrońca Cameron Burgess, próbując przechwycić, niechcący skierował ją do własnej bramki. Wczesne prowadzenie rozpętało płynną akcję ofensywną, z Westonem McKenniem dyrygującym w środku pola i Sergiño Destem atakującym prawą stroną.
Freeman podwaja prowadzenie przed przerwą
Tuż przed przerwą gospodarze zdobyli rzut rożny. Stały fragment gry znalazł Desta, którego strzał został zablokowany, ale piłka poszybowała w górę, gdy bramkarz Patrick Beach był na ziemi. Alex Freeman, 21-letni prawy obrońca, w 43. minucie skierował główkę do pustej bramki. Gol został początkowo uznany za spalony, ale po analizie VAR potwierdzono, co wywołało radość na ławce i na trybunach. Stany Zjednoczone schodziły na przerwę z prowadzeniem 2-0.
- 11. minuta: samobójczy gol Camerona Burgessa po dośrodkowaniu Baloguna daje USA prowadzenie 1-0
- 43. minuta: główka Alexa Freemana, początkowo uznana za spaloną, ale potwierdzona przez VAR, podwyższa na 2-0
- Przerwa: USA prowadzi 2-0 po dominującej pierwszej połowie
- Koniec meczu: USA wygrywa 2-0, zapewniając sobie awans do 1/8 finału
Nieobecność Pulisica i rola Baloguna
Kapitan Christian Pulisic opuścił mecz z powodu kontuzji łydki, której nabawił się w otwierającym zwycięstwie nad Paragwajem. Jego brak groził osłabieniem ataku, który w debiucie zdobył cztery gole. Balogun, który strzelił dwa gole przeciwko Paragwajowi, ponownie stanął na wysokości zadania. Choć nie zdobył bramki, ruch i podanie napastnika Monaco stworzyły decydującego samobója. „The Washington Post” opisał jego zalety przed meczem:
Stany Zjednoczone od dawna poszukiwały napastnika, który nie tylko czekałby na okazje, ale pomagał je tworzyć poprzez ruch, wyczucie czasu i pewność siebie wykańczającego.
Stany Zjednoczone kontrolowały posiadanie piłki i rzadko były zagrożone, nawet gdy Australia w przerwie wprowadziła napastników Nestory'ego Irankundę i Connora Metcalfe'a.
Projekt Pochettino zyskuje na wiarygodności
Selekcjoner Mauricio Pochettino, Argentyńczyk, ukształtował zespół, który agresywnie pressuje i wykorzystuje szerokość boiska. Po meczu pochwalił występ:
To był kolejny fantastyczny mecz, ze świetną pierwszą połową. Myślę, że zdominowaliśmy trudnego przeciwnika.
Docenił także publiczność, zauważając, że atmosfera dorównywała energii, jaką dzień wcześniej wnieśli kibice Argentyny. Wynik oznacza, że Stany Zjednoczone wygrały pierwsze dwa mecze mistrzostw świata po raz pierwszy od 1930 roku, gdy turniej liczył tylko 13 drużyn. Zespół z 2026 roku zdobył 6 bramek, tracąc 1 w dwóch spotkaniach.
Australia nie potrafi odpowiedzieć
Australia, która w swoim pierwszym meczu pokonała Turcję 2-0, pozostała z trzema punktami i utrzymała drugie miejsce w grupie D przed meczem Turcji z Paragwajem rozgrywanym tego samego dnia. Zmiany trenera Tony'ego Popovica w przerwie przyniosły więcej fizyczności, ale Socceroos nie zdołali stworzyć wyraźnych okazji. Druga połowa stała się chaotyczna, a Stany Zjednoczone zadowoliły się ochroną prowadzenia i oszczędzaniem energii przed ostatnim meczem grupowym z Turcją 25 czerwca w Los Angeles. Australia zmierzy się z Paragwajem w San Francisco, wciąż mając szansę na awans do fazy pucharowej.


