
Polska pozostaje niepokonana w domowym turnieju w Gliwicach, a powrót Wilfredo Leona umacnia dominację w VNL
Polska wygrała wszystkie cztery mecze turnieju Ligi Narodów w Gliwicach, pokonując w finale Argentynę po powrocie gwiazdora przyjęcia Wilfredo Leona i ofensywnej eksplozji Bartłomieja Bołądzia.
Polska kończy niepokonany domowy turniej
Reprezentacja Polski mężczyzn zakończyła turniej Ligi Narodów w Gliwicach bez porażki, pokonując w niedzielę Argentynę, utrzymując idealny bilans 4-0 przed ponad 11 000 kibiców na mecz. Seria rozpoczęła się od dwóch ciężko wywalczonych zwycięstw po tie-breaku z Belgią i Turcją w środku tygodnia, następnie zwycięstwo 3-1 z Niemcami w sobotę i odrabianie strat w finale przeciwko Argentynie. Harmonogram meczów Polski w Gliwicach przedstawiał się następująco:
- Polska pokonuje Belgię 3-2
- Polska ogrywa Turcję 3-2
- Leon wraca; Polska rozbija Niemcy 3-1 (23-25, 25-16, 25-17, 25-15)
- Polska odrabia straty, by pokonać Argentynę i pozostać niepokonaną w Gliwicach
Zwycięstwa umocniły Polskę w walce o miejsce w finale VNL, a grupa ma trzy punkty przewagi nad resztą stawki.
Powrót Leona zmienia oblicze drużyny
Największą historią tygodnia był powrót przyjmującego Wilfredo Leona, który nie grał w reprezentacji przez sześć tygodni po kampanii klubowej w Bogdance LUK Lublin. Rzucony od razu do wyjściowej szóstki przeciwko Niemcom, Leon zdobył 17 punktów (w tym dwa asy), oddał 14 skutecznych ataków z 23 prób i przyjmował z prawie 50-procentową pozytywną skutecznością. Poza liczbami, jego obecność dała rozgrywającemu więcej opcji i zmusiła blokujących rywali do dostosowania się.
Kiedy taki zawodnik dołącza do drużyny, od razu wnosi dodatkową wartość. Jest wspaniałą osobą, wybitnym graczem, a jego obecność na boisku zawsze daje zespołowi coś ekstra.
Środkowy Szymon Jakubiszak zauważył, że zagrywki Leona wciąż przekraczały 120 km/h, mimo że nie był jeszcze w pełni sił. Jego wpływ pozwolił Polsce wreszcie przerwać passę sześciu kolejnych przegranych pierwszych setów, ponieważ odrobili stratę pierwszego seta przeciwko Niemcom, wygrywając kolejne trzy w imponującym stylu.
Bołądź ciągnie ciężar punktowania
Podczas gdy powrót Leona przyciągnął nagłówki, atakujący Bartłomiej Bołądź był ofensywnym motorem meczu z Niemcami, zdobywając 21 punktów (cztery asy) i zdobywając wysokie pochwały od trenera Nikoli Grbicia, który nazwał to „jednym z jego najlepszych meczów w reprezentacji”. Strona Volleyball World podkreśliła Bołądzia jako siłę napędową przed prawie 12 000 kibiców. Grbić wyraził nadzieję, że 29-latek będzie w stanie utrzymać ten poziom gry przez resztę turnieju.
Argentyna walczy, ale Polska zwycięża
Argentyna przyjechała do Gliwic po bilansie 0-4 w Quebecu, ale zespół przeszedł widoczną transformację. Za sprawą doświadczonego rozgrywającego Luciano De Cecco i powrotu kapitana Agustína Losera, Południowoamerykanie odnieśli dwa zwycięstwa w Gliwicach, w tym niespodziewane pokonanie Niemiec i thriller tie-breakowy z Turcją. Notatki argentyńskiej federacji opisywały „wyraźną zmianę oblicza” i chwaliły stabilizację bloku i obrony.
Najtrudniejszy mecz przed nami. Mam nadzieję, że utrzymamy poziom z ostatnich trzech setów przeciwko Niemcom.
Słowa Grbicia okazały się prorocze. Polska wcześnie przegrywała w niedzielnym finale, tracąc pierwszego seta i oddając duże prowadzenie, ale potem odzyskała kontrolę – odzwierciedlając schemat całego domowego turnieju. Po odwróceniu losów udało im się zamknąć mecz bez straty kolejnego seta, kończąc tydzień bez porażki.
Nie ma powodu, by lekceważyć Argentynę. Spodziewam się trudnego meczu, bo każdy chce zrzucić Polaków z piedestału. Myślę, że to będzie dobry mecz.
Perspektywy
Polska udaje się teraz na przerwę przed podróżą do Chicago na kolejny turniej VNL, gdzie zajmuje wstępne miejsce w finale. Grbić będzie miał nadzieję, że powrót Leona i pojawienie się Bołądzia jako niezawodnej opcji punktowej pomogą drużynie przejść przez pozostałe mecze grupowe. Zespół kończy turniej w Gliwicach z trzema punktami przewagi nad grupą pościgową, dobrze przygotowany do zapewnienia sobie miejsca w kończącym sezon finale.


