
Giancarlo Giannini popiera apel De Gregoriego, by artyści unikali wypowiedzi politycznych, gdy „Baracoa” trafia na ekrany w Taorminie
Podczas 72. Festiwalu Filmowego w Taorminie legenda włoskiego ekranu Giancarlo Giannini zgodził się z piosenkarzem i autorem tekstów Franceskiem De Gregorim, że aktorzy i muzycy powinni powstrzymać się od komentarzy politycznych, prezentując jednocześnie kubański film drogi „Baracoa” i odbierając nagrodę za całokształt twórczości.
Odnowiona debata kulturalna
Giancarlo Giannini włączył się w tlący się we Włoszech spór, popierając niedawne uwagi Francesca De Gregoriego, że artyści wywołują zażenowanie, gdy zajmują jednoznaczne stanowiska polityczne. Wypowiedzi De Gregoriego spotkały się zarówno z krytyką, jak i poparciem, a 83-letni Giannini nie zawahał się.
De Gregori ma całkowitą rację. Politycy już nic nie rozumieją, a teraz jeszcze aktorzy i piosenkarze się wtrącają? Zgadzam się z nim, podziwiam go.
Stanowisko aktora wynika z kariery trwającej ponad sześć dekad. Podkreślił, że to samo rzemiosło powinno być w centrum uwagi.
Dlaczego artysta miałby wyrażać swoje polityczne credo? Powinien myśleć o wykonywaniu swojej pracy. Jeśli już mamy polityków, którzy nawet nie potrafią mówić poprawnie...
Powrót na Kubę i film drogi
„Baracoa”, debiutancki film kubańskiego reżysera Luisa Ernesta Doñasa, sprowadził Gianniniego na wyspę ponad pięćdziesiąt lat po tym, jak po raz pierwszy został zaproszony do nakręcenia tam radzieckiego filmu. W filmie gra Felipe, włoskiego generała, który zgłasza się na ochotnika podczas rewolucji 1956 roku przeciwko Batisty. Projekt, zaprezentowany poza konkursem, został nakręcony przy skromnych środkach, przy częstych przerwach w dostawie prądu.
Odkryłem niezwykłą krainę, choć mówią mi, że teraz bardzo cierpi. Zrobiliśmy film drogi z Hawany do Baracoa, film zrobiony przy niewielkich środkach, ale o oszałamiającym efekcie.
Giannini zdradził, że powiedział scenarzyście, aby jego postać zginęła wcześnie, by historia młodszych bohaterów mogła swobodnie oddychać.
Powiedziałem: zrobię to, ale każ mi umrzeć od razu.
Dziedzictwo z Wertmüller
W Taorminie festiwal wyświetlił także „Journey to Meet Mimì”, dokument badający kultowe współprace Gianniniego ze zmarłą Liną Wertmüller. Wspominał, jak postacie Mimì metallurgico i Pasqualino Settebellezze narodziły się z jego pragnienia grania prawdziwie ludowych figur, zainspirowanego statystą, którego zaobserwował w Cinecittà. Wertmüller, która zmarła w 2021 roku, wyreżyserowała go w niektórych z najbardziej charakterystycznych ról włoskiego kina.
Lżejsze refleksje
Z dala od ekranu Giannini rozmyślał o śmiertelności z charakterystyczną mieszanką ironii i ciekawości.
Dla mnie to po prostu wielka przygoda. Wreszcie nie będę musiał za dużo myśleć i wszystko stanie się naturalne. Ale wiem, że u bram Raju spotkam św. Piotra i zapytam go tylko o jedno: co było pierwsze, jajko czy kura? I już wiem, że odpowie źle i mnie odprawi.
Aktor, który obecnie woli krótkie występy od miesięcznych zdjęć, powiedział, że ma dwa projekty filmowe wstrzymane z powodu braku funduszy, ale jego entuzjazm do opowiadania historii pozostaje niezachwiany.


