
Lech Poznań trwoni przewagę 4:1 i odpada z eliminacji Ligi Mistrzów po rzutach karnych z Aarhus
Zaliczka 4:1 z pierwszego meczu wyparowała na Stadionie Poznań, gdy AGF Aarhus doprowadziło do dogrywki i wygrało 4:3 w rzutach karnych, spychając mistrzów Polski do eliminacji Ligi Europy.
Upadek
Lech Poznań przystępował do rewanżu z czterobramkową zaliczką z pierwszego meczu w Danii, jednak AGF Aarhus zniwelowało tę przewagę w ciągu 90 minut. Tobias Bech otworzył wynik w 32. minucie, Kristian Arnstad podwyższył w 54., a Frederik Tingager w 75. minucie wyrównał stan dwumeczu. Ponad 36 000 kibiców na Stadionie Poznań, w tym ponad 2000 przyjezdnych Duńczyków, obserwowało, jak mistrzowie Polski tracą kontrolę nad spotkaniem. Filip Jagiełło na krótko przywrócił nadzieję golem w 95. minucie, ale Tomas Kristjansson wyrównał pięć minut później, doprowadzając do serii rzutów karnych. W niej pudła Sayyadmanesha i Kozubala zapewniły duńskiej drużynie zwycięstwo 4:3 i awans do trzeciej rundy eliminacji.
- Tobias Bech strzela dla Aarhus (0:1)
- Kristian Arnstad podwyższa prowadzenie (0:2)
- Frederik Tingager strzela na 0:3, remis w dwumeczu
- Regulaminowy czas kończy się wynikiem 0:3; dogrywka
- Filip Jagiełło daje Lechowi prowadzenie w dwumeczu (1:3)
- Tomas Kristjansson wyrównuje dla Aarhus (1:4)
- Aarhus wygrywa serię 4:3; Lech wyeliminowany
Rozgoryczenie trenera Frederiksena
Niels Frederiksen nie ukrywał skali niepowodzenia. 55-latek, który spędził w zawodzie trenerskim ponad trzy dekady, stanął przed mediami z pełną szczerością.
Pracuję w tym zawodzie ponad 30 lat, przytrafiło mi się kilka bolesnych porażek, ale ta z pewnością jest jedną z moich największych.
Trener przyznał, że jego zespołowi zabrakło jakości w operowaniu piłką, która była tak skuteczna w pierwszym meczu, a Aarhus wykorzystało swoje szanse z kliniczną precyzją. Frederiksen podkreślił, że rywal był jednym z najtrudniejszych, na jakich Lech mógł trafić w całej ścieżce eliminacji Ligi Mistrzów. Przekazał dziennikarzom, że ból jest ogromny, a drużyna musi teraz przekuć rozczarowanie w sportową złość przed kolejnym meczem ligowym.
Duńskie media świętują cud
W Danii powrót ten określono jako niemal niemożliwy. Agencja informacyjna Ritzau nazwała go prawdziwym cudem, a dziennik BT napisał, że "chłopcy z AGF zrobili coś naprawdę niemożliwego". Publiczny nadawca DR opisał bajeczny powrót, który zapisał się w historii duńskiego futbolu, a TV2 stwierdziło, że AGF dokonało cudu. Tipsbladet zwróciło uwagę na kolektywną grę i pojawienie się młodych zawodników, sugerując zmianę pokoleniową, która dobrze rokuje na przyszłość klubu.
Kontrowersje wokół minuty ciszy
Wieczór przyniósł dodatkowy powód do smutku. Jarosław Jechorek, legenda koszykarskiego Lecha Poznań, czterokrotny mistrz Polski i dwukrotny zdobywca Pucharu Polski z nieistniejącą już sekcją klubu, zmarł w wieku 65 lat po długiej chorobie. Przed pierwszym gwizdkiem nie zarządzono minuty ciszy. Maciej Henszel, rzecznik prasowy klubu, wyjaśnił, że przepisy UEFA wymagają zgłaszania takich hołdów do rana w dniu meczu, a wiadomość o śmierci Jechorka dotarła zbyt późno. Henszel potwierdził, że hołd zostanie oddany podczas kolejnego meczu u siebie, z KI Klaksvik 6 sierpnia.
Co dalej
Kampania Lecha w Lidze Mistrzów zakończyła się przed sierpniem. Zespół spada do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy, gdzie zmierzy się z KI Klaksvik z Wysp Owczych. Pierwszy mecz odbędzie się u siebie 6 sierpnia, a rewanż tydzień później. Frederiksen powiedział, że zespół wciąż ma ambicje, a awans do fazy grupowej Ligi Europy byłby postępem w porównaniu z poprzednim sezonem. Najbliższym zadaniem jest sobotni mecz ligowy, po którym trener oczekuje reakcji.

