
Kierowca wjechał na chodnik w Bardzie, zabijając 12-letniego chłopca i 45-letniego mężczyznę
52-letni kierowca Toyoty wjechał w środę na zatłoczony chodnik w centrum Barda, śmiertelnie potrącając 12-letniego chłopca i 45-letniego mężczyznę, a następnie zderzył się z innym samochodem.
Wypadek
Krótko przed godziną 17:00 w środę srebrna Toyota nagle skręciła z ulicy Głównej, głównej drogi przez Bardo. Według wstępnych ustaleń policji samochód jechał z dużą prędkością, starł słupki ochronne i wpadł na chodnik. Szli nim dwoje pieszych – 12-letni chłopiec i 45-letni mężczyzna; pojazd uderzył w nich i przygniótł do muru. Po zderzeniu samochód odbił się na jezdnię i zderzył czołowo z inną Toyotą jadącą z przeciwka, kierowaną przez 41-latka z powiatu kłodzkiego.
Ofiary i akcja ratunkowa
Natychmiast wezwano służby ratunkowe. Na miejsce lądował śmigłowiec ratunkowy LPR. Mimo szybkiej pomocy medycznej oboje piesi zmarli wskutek odniesionych obrażeń. Młodszy był nieletni; Radio Wrocław, powołując się na nieoficjalne źródła, podało, że obaj byli ojcem i synem, ale policja nie potwierdziła tej informacji, podając ich oficjalnie jako 12-letniego chłopca i 45-letniego mężczyznę. Kierowca drugiego samochodu trafił do szpitala; był trzeźwy. 52-letni kierowca również był trzeźwy i trafił do szpitala z nieokreślonymi obrażeniami.
Kierowca był trzeźwy i trafił do szpitala. Badamy, dlaczego wjechał na chodnik.
Śledztwo
Śledztwo prowadzi policja z Komendy Powiatowej w Ząbkowicach Śląskich. Funkcjonariusze zablokowali ulicę Główną, zabezpieczyli ślady kryminalistyczne i przesłuchują świadków. Przyczyna zjechania z drogi pozostaje nieznana. „Na tym etapie nie wykluczamy żadnej wersji” – powiedziała rzeczniczka policji. Śledczy zauważają, że układ drogi w tej części miasta nie pozwala na rozwijanie dużych prędkości, co rodzi dalsze pytania o okoliczności prowadzące do wypadku.
Zamknięcie drogi
Odcinek ulicy Głównej w Bardzie jest całkowicie zamknięty dla ruchu. Policja kieruje kierowców na objazdy i prosi o stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy na miejscu.


