
Dinamo București rozbija mistrza kraju Universitateę Craiova 5:1 w derbach rumuńskiej Superligi
Dinamo București odniosło pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie Superligi, pokonując 5:1 obrońców tytułu, Universitateę Craiova, na Stadionul Arcul de Triumf. Mecz obfitował w wydarzenia: padło sześć bramek, sędzia pokazał czerwoną kartkę, dwa gole anulowano po analizie VAR, a spotkanie na krótko przerwano z powodu domniemanych okrzyków o podłożu rasistowskim.
Wczesna dominacja
Dinamo București przejęło kontrolę od pierwszego gwizdka, stosując wysoki pressing i szybko wywalczając rzut rożny. W 8. minucie po dośrodkowaniu Cătălina Cîrjana piłkę zgrał Raul Opruț, a po trąceniu Alexa Popa, Alberto Soro z bliskiej odległości skierował ją do siatki, zdobywając pierwszego gola dla gospodarzy w nowym sezonie. Universitatea Craiova, wyraźnie zdezorientowana, dwukrotnie zagroziła bramce rywali za sprawą Stevena Nsimby i Davida Mateia, jednak bramkarz Alaa Bellaarouch był na posterunku. O losach kolejnej bramki przesądził kosztowny błąd debiutującego w barwach Craiovej Ronaldo Webstera. Jego niecelne podanie w 29. minucie przejął Danny Armstrong, a po jego płaskim zagraniu Alexandru Musi bez trudu trafił do pustej bramki, podwyższając na 2:0.
Dramaturgia VAR i czerwona kartka
Końcówka pierwszej połowy była chaotyczna. W 43. minucie Musi zdobył bramkę po błędzie bramkarza Răzvana Savy, jednak sędzia VAR anulował trafienie z powodu zagrania ręką strzelca. Głęboko w doliczonym czasie gry Musi ruszył na bramkę i został sfaulowany przez ostatniego obrońcę, Juraja Badelja. Sędzia Istvan Kovacs początkowo wskazał na rzut karny, ale po wezwaniu do monitora zmienił decyzję. Powtórki wykazały, że kontakt nastąpił tuż przed polem karnym. Kovacs podyktował rzut wolny, jednak podtrzymał decyzję o czerwonej kartce, uznając, że Badelj przerwał akcję bramkową. Obrońca Craiovej opuścił boisko w 45+6. minucie, osłabiając mistrzów przed przerwą.
Odpowiedź Nsimby i natarcie Dinama
Mimo osłabienia, Craiova odpowiedziała tuż po przerwie. W 50. minucie Nsimba wykorzystał niezdecydowanie Martína Pascuala i Stoinova, uderzając w samo okienko i zmniejszając straty na 2:1. Mistrzowie byli bliscy wyrównania chwilę później, gdy Samuel Teles zmusił Bellaaroucha do kolejnej interwencji. Dinamo jednak szybko odzyskało kontrolę. Alexandru Pop podwyższył na 3:1 po długiej analizie VAR. Jego trafienie z 63. minuty początkowo uznano za spalone, ale powtórki pokazały, że piłkę zagrał obrońca Craiovej, więc gol został zaliczony. W 76. minucie Carlos Mora zagrał ręką we własnym polu karnym, a Cîrjan pewnie wykorzystał rzut karny, ustalając wynik na 4:1. W doliczonym czasie gry Soro dośrodkował z rzutu wolnego, a Pascual naprawił swój wcześniejszy błąd, ustalając wynik na 5:1 w 90+2. minucie.
- Alberto Soro otwiera wynik po rzucie rożnym
- Alexandru Musi strzela na 2:0 po błędzie obrony
- Drugi gol Musiego anulowany przez VAR za zagranie ręką
- Juraj Badelj otrzymuje czerwoną kartkę; rzut karny zmieniony na wolny
- Steven Nsimba zdobywa bramkę kontaktową dla Craiovej
- Alexandru Pop przywraca dwubramkowe prowadzenie po analizie VAR
- Cătălin Cîrjan trafia z rzutu karnego na 4:1
- Martín Pascual ustala wynik na 5:1 strzałem głową
Rasistowskie okrzyki i przerwanie meczu
Przebieg drugiej połowy zakłócił niepokojący incydent. Według doniesień Mediafax, napastnik Steven Nsimba zgłosił sędziemu rasistowskie obelgi płynące z trybun. Grę na krótko wstrzymano, choć w pomeczowych raportach nie podano szczegółów dotyczących czasu trwania przerwy ani dalszych kroków podjętych przez arbitrów.
Kontekst i konsekwencje
Było to pierwsze zwycięstwo Dinama w sezonie po porażce 0:1 z Petrolulem Ploiești w pierwszej kolejce. Universitatea Craiova, która wróciła z przegranego 0:1 meczu z Lewskim Sofia w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, zdecydowała się oszczędzić kilku podstawowych graczy przed rewanżem. Wynik 5:1 to najwyższa ligowa porażka obrońców tytułu od czasu zdobycia mistrzostwa. Trener Dinama, Nuno Campos, będzie chciał budować na tym sukcesie, podczas gdy jego odpowiednik, Filipe Coelho, musi szybko przygotować zespół do kluczowego starcia w europejskich pucharach.

