
Rzecznik greckiego rządu przywołuje starą komedię, by skrytykować propozycje wydatków Ciprasa
Rzecznik rządu Pawlos Marinakis wykorzystał sobotni poranny występ telewizyjny, aby odrzucić program gospodarczy byłego premiera Aleksisa Ciprasa jako niedostępny i lekkomyślny, porównując lidera opozycji do klasycznej postaci greckiego kina, która rozrzutnie wydaje cudze pieniądze.
Rzecznik rządu Pawlos Marinakis zaatakował Aleksisa Ciprasa podczas wywiadu w Mega TV w sobotę, 27 czerwca 2026 roku, skupiając się na niedawnych komentarzach byłego premiera na temat greckiej nadwyżki budżetowej. Marinakis powiedział, że rząd już wykorzystuje całą przestrzeń budżetową dozwoloną przez unijne przepisy i ostrzegł, że przekroczenie tych limitów sprowadziłoby z powrotem nadzór i oszczędności.
Filmowa reprymenda
Marinakis dokonał niepochlebnego porównania Ciprasa z postacią Tendendrisa, graną przez aktora Lambrosa Konstandarasa w komedii z lat 60. „O Trelopenintaris” (Szalony pięćdziesięciolatek). Powiedział, że Cipras „udaje hojnego za cudze pieniądze: greckich podatników”. Porównanie to przekształciło obietnice wydatków opozycji w zachowanie hojnego, ale lekkomyślnego wydawcy, który sam nie płaci rachunku.
Pan Cipras zachowuje się „à la Tendendris”, obiecując pieniądze, które nie istnieją.
Unijny gorset fiskalny
Broniąc stanowiska rządu, Marinakis podkreślił, że Ateny są ograniczone europejską architekturą fiskalną. „Nie możemy dać więcej bez naruszania europejskich przepisów, a wrócimy do warunków nadzoru, ze wszystkimi tego konsekwencjami: środkami oszczędnościowymi i tak dalej” – powiedział. Zapewnił, że dodatkowe dochody odnotowywane nie pochodzą z wyższych stawek podatkowych, ale ze wzrostu gospodarczego, inwestycji, eksportu, nowych miejsc pracy i walki z uchylaniem się od opodatkowania.
Przywołanie kryzysu z 2015 roku
Marinakis wrócił do okresu rządów Syrizy, zauważając, że Cipras „tego dnia ogłosił referendum”, nawiązując do 27 czerwca 2015 roku. Wymienił konsekwencje: kontrole kapitałowe, zamknięcie banków, nałożenie licznych podatków i, jego zdaniem, obciążenie kraju kwotą 120 miliardów euro. Oskarżył Ciprasa o podniesienie podatku od nieruchomości (ENFIA), zwiększenie zaliczek na podatek oraz dławienie klasy średniej i osób samozatrudnionych.
Pan Cipras postanowił podnieść ENFIA. Postanowił opodatkować klasę średnią. Postanowił podnieść zaliczkę na podatek i udusić zarówno osoby samozatrudnione, jak i firmy.
Raport ekonomiczny rządu
Marinakis przedstawił kontrnarrację opartą na danych z okresu po 2019 roku: około 600 000 nowych miejsc pracy, kilkadziesiąt obniżonych podatków i największy dystans przebyty na unijnym wskaźniku rzeczywistej konsumpcji indywidualnej. Przyznał, że Grecja „nie jest ani Szwajcarią, ani Luksemburgiem”, ale odnotował, że kraj przesunął się z ostatniego lub przedostatniego miejsca na szóste od końca. Rzecznik argumentował, że osiągnięcia są realne, nawet jeśli nie ma powodu do świętowania.
Perspektywy wyborcze
Na froncie politycznym Marinakis przewidział, że „o ile nie wydarzy się wielka niespodzianka, naszym przeciwnikiem ponownie będzie pan Cipras”, odrzucając propozycje opozycji jako wyświechtane slogany bez wiarygodnego planu wdrożenia. Utrzymywał, że obniżki podatków dla wszystkich, zwłaszcza klasy średniej i osób o niższych dochodach, pozostają naczelną zasadą rządu, ostrzegając jednocześnie, że wysokich kosztów utrzymania nie można wyeliminować za pomocą „magicznych przepisów” i są one stopniowo rozwiązywane.


