
Grecki minister Gerapetritis nazywa tureckie casus belli 'ogromnym ciężarem', twierdzi, że Ateny nie są widzem po szczycie NATO
Grecki minister spraw zagranicznych George Gerapetritis w wywiadzie dla ERT 12 lipca nazwał tureckie casus belli 'ogromnym ciężarem' i niezgodnym z jego międzynarodową rolą bezpieczeństwa, broniąc jednocześnie greckich programów zbrojeniowych i dialogu z Ankarą po szczycie NATO.
Grecki minister spraw zagranicznych George Gerapetritis wykorzystał wywiad po szczycie NATO w państwowej telewizji ERT, by wysłać ostry sygnał do Ankary w sprawie jej utrzymującego się casus belli, jednocześnie odpierając krytykę krajową oskarżającą rząd o pasywną dyplomację. Mówiąc 12 lipca 2026 r., zapewnił, że Grecja przeszła od roli widza do protagonisty, a podczas szczytu nie padły żadne konkretne zobowiązania USA wobec Turcji w sprawie broni.
Brak zobowiązań USA wobec Turcji w sprawie zbrojeń
Odnosząc się do ciepłego przyjęcia prezydenta USA Donalda Trumpa przez tureckich urzędników podczas szczytu NATO, Gerapetritis bagatelizował polityczne obrazy. Podkreślił, że poza fasadą nic konkretnego nie zmaterializowało się dla tureckich programów zbrojeniowych.
Nikt nie może powiedzieć, że padło jakiekolwiek zobowiązanie lub obietnica. Cała reszta to spekulacje.
Porównał obecną sytuację z 2019 rokiem, kiedy Grecja była wykluczona z programu F-35 i modernizacji F-16, podczas gdy Turcja uczestniczyła jako współproducent w amerykańskim projekcie myśliwskim. Dziś, jak stwierdził, Grecja rozszerzyła zarówno swoją flotę, jak i siłę powietrzną, plasując się wśród kluczowych uczestników wielu programów zbrojeniowych, w tym pozyskania F-35 i modernizacji swoich F-16.
Casus belli 'ogromny ciężar' dla relacji i drogi Turcji do UE
Minister poświęcił wiele uwagi tureckiemu casus belli, określając je jako 'ogromny ciężar' nie tylko dla relacji grecko-tureckich, ale także dla kursu Turcji ku Europie i Zachodowi. Argumentował, że utrzymywanie groźby wojny wobec sąsiedniego i sojuszniczego państwa jest niezgodne ze współczesnym prawem międzynarodowym oraz ambicją Turcji uczestniczenia w europejskich i natowskich strukturach bezpieczeństwa.
Moim zdaniem zniesienie jest możliwe. Byłoby to pożyteczne, ale myślę, że jest to należne.
Podkreślił, że zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych i obecnymi warunkami międzynarodowymi niedopuszczalne jest, aby kraj dążący do aktywnej roli w globalnej architekturze bezpieczeństwa utrzymywał groźbę wojny wobec innego członka NATO.
Obrona dialogu z Ankarą
Gerapetritis zdecydowanie odparł krajowe głosy wzywające do całkowitego zerwania komunikacji z Turcją. Określił takie stanowisko jako 'politykę destrukcji', zauważając, że każdy grecki rząd od przywrócenia demokracji w 1974 r. utrzymywał otwarte kanały z Ankarą.
Nierozmawianie z Turcją w ogóle to rzeczywiście polityka destrukcji.
Przypomniał, że za premierostwa Antonisa Samarasa odbyły się dwa spotkania z Recepem Tayyipem Erdoganem i sześć rund kontaktów eksploracyjnych. Prawdziwe pytanie, jak stwierdził, brzmi, czy dialog przynosi korzyści Grecji, i wyraził przekonanie, że w ciągu ostatnich trzech lat Grecja odniosła absolutne korzyści.
Odrzucenie zarzutów o tajną dyplomację
Odpowiadając na zarzuty o tajne negocjacje, minister spraw zagranicznych stanowczo je odrzucił. Powiedział, że regularnie informuje parlament, Krajową Radę Polityki Zagranicznej, właściwą komisję parlamentarną oraz przywódców partii politycznych.
Zarzuty o tajnej dyplomacji to wytwory wyobraźni niektórych osób. Nie ma nic tajnego.
Gerapetritis odniósł się także do krytyki ze strony byłego premiera Alexisa Tsiprasa dotyczącej rozwoju programu F-35 i Turcji, choć szczegóły tej wymiany nie zostały w pełni przedstawione w fragmentach wywiadu. Utrzymywał, że polityka zagraniczna Grecji jest oceniana na podstawie konkretnych rezultatów, a nie wrażeń, a wzmocnione programy zbrojeniowe i pozycja dyplomatyczna kraju mówią same za siebie.

