
Bułgaria odmawia przyłączenia się do Koalicji Chętnych Macrona, wstrzymuje pomoc wojskową dla Ukrainy
Premier Rumen Radew potwierdził 14 lipca w Paryżu, że Bułgaria nie przyłączy się do francuskiej koalicji wspierającej Ukrainę, argumentując, że konflikt wymaga rozwiązania dyplomatycznego, a nie dalszej pomocy wojskowej.
Osobiste zaproszenie, publiczna odmowa
Bułgarski premier Rumen Radew przebywał w Paryżu na zaproszenie prezydenta Emmanuela Macrona, aby wziąć udział w defiladzie wojskowej z okazji Święta Narodowego Francji 14 lipca. W rozmowie z dziennikarzami przed defiladą Radew potwierdził, że otrzymał od Macrona osobiste zaproszenie do przyłączenia się do Koalicji Chętnych, grupy ponad 30 państw koordynujących długoterminowe gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Odmówił. „Osobiście otrzymałem zaproszenie od prezydenta Macrona do przyłączenia się do Koalicji Chętnych, ale uważam, że miejsce Bułgarii nie jest tam, ponieważ jest to koalicja, która nalega na kontynuację finansowego i wojskowego wsparcia dla Ukrainy” – powiedział Radew. Udział bułgarskiej kompanii honorowej w defiladzie określił jako „znak niezwykle dobrych stosunków między Bułgarią a Francją”.
Nie jesteśmy częścią koalicji, która nalega na kontynuację pomocy finansowej i wojskowej dla Ukrainy. Bułgaria nie udziela takiej pomocy, ponieważ uważam, że rozwiązanie tego konfliktu nie leży w jego kontynuacji środkami militarnymi, ale w silnej inicjatywie dyplomatycznej, która jak najszybciej zakończy eskalację.
Szersza zmiana w polityce bezpieczeństwa Sofii
Odmowa jest najnowszym z serii posunięć dystansujących Bułgarię od zachodniego wsparcia militarnego dla Kijowa. 9 czerwca minister obrony Dimityr Stojanow ogłosił, że Bułgaria zaprzestanie przekazywania broni Ukrainie, wyjaśniając dzień później, że komercyjna sprzedaż broni będzie kontynuowana. Rząd zerwał także umowę z Rheinmetall na budowę fabryki prochu i amunicji, inwestycję wartą ponad 1 miliard euro, według RFI. Dziennikarz Aleksandyr Detew oszacował, że Bułgaria straci miliardy euro, wykluczając się z europejskich projektów obronnych i ewentualnej odbudowy Ukrainy. Radew, były prezydent i pilot wojskowy, który zdobył władzę w kwietniu, wielokrotnie określał sprawę Ukrainy jako „skazaną na porażkę” i twierdził, że wojny nie można wygrać na polu bitwy.
Uważam, że rozwiązanie tego konfliktu nie polega na przedłużaniu go środkami militarnymi, ale na silnej misji dyplomatycznej.
Opozycja ostrzega przed niebezpieczną izolacją
Postaci reformistycznej opozycji w Sofii potępiły tę decyzję. Iwajło Mirczew z Demokratycznej Bułgarii argumentował, że „pomoc dla Ukrainy nie jest przeciwieństwem dyplomacji” i że „dyplomacja nie jest możliwa bez zdolności obronnych i bez nacisku na agresora”. Historyk Stefan Deczew poszedł dalej, stwierdzając, że „w tej wojnie Bułgaria również stanie po stronie przegranych. Po raz czwarty po 1918, 1944 i 1989 roku. Tym razem z powodu Radewa.” Christo Gadżew z partii GERB zauważył, że Radew uczestniczył w przyjęciu dla przedstawicieli Koalicji Chętnych w Pałacu Elizejskim, mimo że opuścił samo spotkanie, i podkreślił, że Radew został zaproszony na defiladę z okazji Święta Narodowego tylko dlatego, że Bułgaria jest, a przynajmniej była, członkiem koalicji.
W tej wojnie Bułgaria również stanie po stronie przegranych. Po raz czwarty po 1918, 1944 i 1989 roku. Tym razem z powodu Radewa.
Odrzucono także koalicję obrony przeciwrakietowej
Radew zdystansował także Bułgarię od Zintegrowanej Koalicji Obrony Przeciwrakietowej, inicjatywy dziesięciu państw europejskich, w tym Niemiec, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, mającej na celu opracowanie wspólnej architektury obronnej przed atakami rakiet balistycznych. Podkreślił, że decyzje dotyczące bezpieczeństwa zbiorowego muszą być podejmowane w ramach ustalonych struktur UE i NATO, gdzie Bułgaria może wykorzystać swoją siłę polityczną. „Te decyzje są podejmowane w Unii Europejskiej i NATO, gdzie Bułgaria ma swoją własną rolę i własny wpływ” – powiedział Radew.
Sankcje i szerszy rozdźwięk w UE
Radew bronił gotowości Sofii do grożenia wetem wobec najnowszego pakietu sankcji UE, po zgłoszeniu zastrzeżeń do umieszczenia na liście kilku osób, w tym patriarchy Cyryla Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. „Nie ma nic złego w tym, że kraj broni swojego interesu narodowego w ramach kolektywnych struktur” – oświadczył. Stanowisko Bułgarii uwydatnia rosnące podziały w UE w kwestii polityki wobec Ukrainy. Podczas gdy Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Polska promują wspólne inicjatywy mające na celu wzmocnienie pomocy wojskowej dla Kijowa, Bułgaria sygnalizuje preferencję dla rozwiązania dyplomatycznego i podkreśla, że decyzje dotyczące bezpieczeństwa muszą pozostać w strukturach NATO i UE. W szczycie Koalicji Chętnych 13 lipca uczestniczyli prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, prezydent Rumunii Klaus Iohannis oraz przewodniczący Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Puste krzesło Bułgarii było widoczne.
- Rumen Radew wygrywa wybory i obejmuje władzę, wcześniej określając sprawę Ukrainy jako „skazaną na porażkę”
- Nowy rząd wstrzymuje dostawy sprzętu wojskowego do Kijowa i oświadcza, że Bułgarii brakuje środków na składki NATO dla Ukrainy
- Minister obrony Stojanow ogłasza zakończenie darowizn broni dla Ukrainy; sprzedaż komercyjna jest kontynuowana
- Rząd zrywa umowę z Rheinmetall na budowę fabryki amunicji wartą ponad 1 miliard euro
- Radew opuszcza szczyt Koalicji Chętnych w Paryżu, w którym uczestniczą Zełenski, Iohannis i przywódcy UE
- Radew publicznie odrzuca zaproszenie Macrona do przyłączenia się do koalicji, odrzuca także inicjatywę obrony przeciwrakietowej


