Administracja publiczna w północnych Niemczech ma trudności z rekrutacją inżynierów i pracowników IT w miarę pogłębiania się kryzysu demograficznego
Gminy i powiaty w Szlezwiku-Holsztynie mają coraz większe trudności z obsadzeniem wakatów na stanowiskach technicznych i socjalnych – wynika z ankiety Niemieckiej Agencji Prasowej. Zmiany demograficzne i konkurencja ze strony sektora prywatnego uszczuplają pulę nowych pracowników.
Zawody najbardziej dotknięte
Organy publiczne w całym Szlezwiku-Holsztynie zgłaszają, że luki kadrowe występują w prawie wszystkich dziedzinach, ale najbardziej dotkliwe są w inżynierii, technologiach informacyjnych i opiece społecznej.
Zastępca dyrektora zarządzającego Związku Miast i Gmin Szlezwiku-Holsztynu dodał, że nawet klasyczne stanowiska administracyjne stają się coraz trudniejsze do obsadzenia, co zmusza władze lokalne do coraz większego polegania na pracownikach z przekwalifikowaniem.Szczególnie widoczne jest to w przypadku techników budowlanych i inżynierów, najsilniej w inżynierii lądowej, a także specjalistów IT i w sektorze edukacji.
Zmiany demograficzne i rosnąca lista zadań
Na sytuację wpływają dwie siły. Pierwszą jest rosnąca liczba przejść na emeryturę, której nie równoważy napływ młodych pracowników. Drugą jest stałe rozszerzanie zakresu obowiązków państwa.
Berneith, zastępca dyrektora zarządzającego Związku Powiatów Szlezwiku-Holsztynu, powiedział, że prognozy ogólnokrajowe wskazują na niedobór około 731 000 pracowników administracyjnych do 2030 roku.W ostatnich latach nastąpił znaczny wzrost nowych zadań dla powiatów i gmin, a istniejące zadania zostały rozszerzone, co prowadzi do większego obciążenia pracą.
Konsekwencje dla mieszkańców i pracowników
Wolne stanowiska nieuchronnie przekładają się na dłuższy czas oczekiwania i załatwiania spraw dla mieszkańców oraz na ograniczoną dostępność – wyjaśnił Berneith. Obciążenie spada również na współpracowników, którzy przejmują pracę po wakacie, a tym samym mają mniej czasu na własne sprawy. W Lubece rzeczniczka Nicole Dorel powiedziała, że z 4560 pracowników administracji podstawowej obecnie ogłaszanych jest około 40 wakatów.
Nierównomierny obraz w całym kraju
Nie wszędzie sytuacja opisywana jest jako powszechny kryzys. Rzeczniczka Kilonii, Kerstin Graupner, zauważyła, że przy nieco ponad 5000 stanowisk miasto ma wskaźnik obsadzenia na poziomie 95 procent, choć wysoki odsetek pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin oznacza, że ta główna liczba maskuje w praktyce cieńsze pokrycie. Dorel podobnie przestrzegała przed zbyt szerokim uogólnianiem.
Mimo to oba miasta przyznają, że w niektórych grupach zawodowych – szczególnie w inżynierii budowlanej – sektor publiczny odczuwa silną konkurencję ze strony sektora prywatnego.Mówienie ogólnie o niedoborze kadr nie byłoby trafne.
Przebłyski poprawy
Są też obszary ulgi. Berneith wskazał, że w ostatnich miesiącach powiatom udało się obsadzić wakaty w urzędach imigracyjnych, co pomogło im sprostać rosnącej liczbie wniosków o naturalizację. Poprawa ta nie zmieniła jednak ogólnego obrazu siły roboczej w sektorze publicznym, która starzeje się szybciej, niż jest w stanie się odnowić.


