Anderlecht wygrywa z La Louvière 2:1 po golu Bertacciniego w doliczonym czasie gry
Rezerwowy Adriano Bertaccini zdobył bramkę w 92. minucie, dzięki czemu Anderlecht odwrócił losy meczu i pokonał grające w dziesiątkę La Louvière 2:1 w swoim pierwszym spotkaniu sezonu Pro League na Lotto Park, zapewniając udany debiut nowemu trenerowi Vitorowi Bruno.
Anderlecht dominuje w pierwszej połowie bez efektów
Anderlecht rozpoczął sezon Pro League na Lotto Park pod wodzą nowego trenera Vitora Bruno, dla którego był to pierwszy mecz o punkty na ławce trenerskiej. Drużyna z Brukseli niemal całkowicie kontrolowała pierwszą połowę, dyktując tempo gry i spychając La Louvière do głębokiej defensywy przez długie fragmenty. Ta jednostronna przewaga nie przełożyła się jednak na gole. „Fiołki” nie potrafiły zamienić swojej dominacji na bramki, co przy wyniku 0:0 zwiastowało znacznie trudniejszy wieczór, niż sugerowały pierwsze 45 minut. Goście z kolei zeszli do szatni, odpierając silny napór rywali, choć sami nie stworzyli większego zagrożenia pod bramką przeciwnika, co miało się jednak zmienić po przerwie.
La Louvière strzela gola wbrew przebiegowi meczu
Podopieczni Edwarda Stilla wrócili na boisko z wyraźnie większą determinacją i zaczęli stwarzać problemy, z którymi gospodarze nie mierzyli się przed przerwą. Ich bramka padła wbrew ogólnemu przebiegowi spotkania. Po niefortunnej interwencji Pétrota, debiutujący Mustapha Isah w pełni wykorzystał okazję, wyprowadzając La Louvière na prowadzenie 0:1, na co goście swoją grą w pierwszej połowie raczej nie zasłużyli. Przewaga nie trwała jednak długo. Zaledwie pięć minut później Joel Ito otrzymał drugą żółtą kartkę, osłabiając zespół „Wilków” na pół godziny przed końcem i dając Anderlechtowi przewagę liczebną, którą gospodarze starali się wykorzystać do ostatniego gwizdka. „Fiołki” musiały cierpieć i gonić wynik, ale czerwona kartka otworzyła im drogę do odwrócenia losów meczu.
Nga Kana wyrównuje, a mur obronny trzyma się mocno
Anderlecht rzucił wszystkie siły do ataku i szybko został za to nagrodzony. Po dynamicznym rajdzie Maamara, niepilnowany 17-letni Joshua Nga Kana zdobył swojego pierwszego gola dla klubu, wyrównując stan meczu na 1:1. Od tego momentu gospodarze naciskali bez przerwy, jednak połączenie świetnej postawy bramkarza Peano oraz szczelnej defensywy gości skutecznie powstrzymywało ataki Anderlechtu. „Wilki” oddały na boisku wszystko, by utrzymać wynik, wkładając całe serce w grę obronną. Kolejne szanse „Fiołków” pozostawały niewykorzystane, a widmo straty punktów na inaugurację stawało się coraz bardziej realne, gdy mecz wchodził w decydującą fazę przy wyniku 1:1.
- Anderlecht dominuje w posiadaniu piłki, ale nie potrafi strzelić gola La Louvière
- Mustapha Isah wyprowadza La Louvière na prowadzenie 0:1 wbrew przebiegowi meczu
- Joel Ito otrzymuje drugą żółtą kartkę, La Louvière gra w dziesiątkę
- 17-letni Joshua Nga Kana strzela swojego pierwszego gola dla Anderlechtu, wyrównując na 1:1
- Rezerwowy Adriano Bertaccini dobija zablokowany strzał z bliskiej odległości na 2:1
Bertaccini trafia w 92. minucie
Decydujący moment nadszedł w 92. minucie za sprawą rezerwowego Adriano Bertacciniego. Napastnik znalazł się w odpowiednim miejscu w polu karnym, by z bliskiej odległości dobić zablokowany strzał Pétrota, ustalając wynik meczu na 2:1. Późny gol zapewnił Anderlechtowi zwycięstwo, chroniąc zespół przed kosztowną stratą punktów po dominującym, lecz trudnym wieczorze, a Vitorowi Bruno dał udany początek pracy w Pro League. Anderlecht dopisał pierwsze trzy punkty w sezonie, unikając falstartu. La Louvière, które przez ostatnie pół godziny broniło się w osłabieniu, ostatecznie opuściło Lotto Park bez punktów, mimo ambitnej postawy, która niemal pozwoliła im na sprawienie niespodzianki na wyjeździe.


