Rosyjski atak dronów na skład amunicji pod Kijowem: 37 ofiar śmiertelnych, wszczęto śledztwo w sprawie naruszeń
Rosyjski atak dronów na magazyn amunicji we wsi Myla doprowadził do śmierci co najmniej 37 osób. Ukraińska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego składowania materiałów wybuchowych w pobliżu budynków mieszkalnych.
Atak na skład obronny w Myla
Rosyjski atak dronów w piątek wieczorem uderzył w magazyn obronny we wsi Myla, położonej w rejonie buczańskim na zachód od Kijowa. Uderzenie nastąpiło około godziny 20:10 czasu lokalnego 28 sierpnia, wywołując rozległy pożar i serię wtórnych eksplozji w okolicy. Nagrania w mediach społecznościowych udokumentowały początkowy wybuch, po którym nastąpiły kolejne detonacje, rozrzucające płomienie i odłamki. Dziennikarze z zachodnich przedmieść Kijowa informowali o gęstej kolumnie czarnego dymu unoszącej się nad obiektem, podczas gdy strażacy walczyli z ogniem. Do sobotniego popołudnia szef regionalnej administracji wojskowej Timur Tkachenko potwierdził, że liczba ofiar śmiertelnych w rejonie buczańskim wzrosła z początkowych 27 do co najmniej 37 osób. Wśród zabitych w eksplozji był Taras Didych, mer sąsiedniej gminy Dmytriwka.
- Rosyjski dron uderza w magazyn amunicji w Myla, wywołując wtórne detonacje
- Władze informują o wstępnym bilansie 27 ofiar i ewakuują ponad 370 cywilów z pobliskich terenów
- Regionalna administracja wojskowa podnosi bilans ofiar w rejonie buczańskim do 37
- Tureckie MSZ wzywa ambasadora Ukrainy w związku z atakami na statki na Morzu Czarnym
Zniszczenia cywilne i śledztwo w sprawie zaniedbań
Eksplozja uszkodziła okoliczną infrastrukturę, w tym wielopiętrowe budynki mieszkalne, dom spokojnej starości oraz ośrodek dla osób z niepełnosprawnościami. Służby ratunkowe ewakuowały w nocy ponad 200 osób i zgłosiły sześciu rannych, a do sobotniego poranka liczba ewakuowanych przekroczyła 370. W odpowiedzi na wysokie straty wśród cywilów ukraińscy prokuratorzy wszczęli śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków dotyczących legalności składowania materiałów wybuchowych oraz posiadania przez zarządzające przedsiębiorstwo odpowiednich zezwoleń. Premier Serhij Korecki stwierdził, że władze nie wyciągnęły wniosków z lipcowego incydentu w Wiszniewem, gdzie śledztwo wykazało, że przedsiębiorstwo państwowe niewłaściwie utrzymywało skład amunicji w pobliżu domów.
Powtarzanie tych samych błędów w piątym roku pełnoskalowej inwazji jest przestępczym zaniedbaniem.
Reakcja rządu na naruszenia zasad składowania
Ukraińskie władze potwierdziły, że materiały wojskowe nie powinny być gromadzone w zaludnionej strefie podmiejskiej. Prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił na Telegramie, że obiekt był składem sił obronnych, w którym przechowywano pociski, miny, drony uderzeniowe oraz ogólną amunicję. Zełenski zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za zezwolenie na składowanie niebezpiecznych materiałów w pobliżu domów zostaną pociągnięte do odpowiedzialności zgodnie z przepisami.
Istnieją przepisy, amunicji nie wolno przechowywać w pobliżu budynków mieszkalnych ani innych obszarów zamieszkanych.
Nocne ataki na terenie kraju
Eksplozja w składzie miała miejsce podczas szerszej nocnej ofensywy powietrznej na Ukrainę. Według ukraińskich sił powietrznych Rosja wystrzeliła co najmniej dwa pociski rakietowe i 267 dronów uderzeniowych, z czego obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 233 bezzałogowce. Dodatkowe rosyjskie ataki w sobotę zabiły jedną osobę w obwodzie odeskim, jedną w Boryspolu pod Kijowem oraz jedną w samej stolicy. Po drugiej stronie granicy ukraińskie ataki zabiły trzy osoby w rosyjskim obwodzie biełgorodzkim i wywołały pożar w magazynie należącym do sprzedawcy e-commerce Ozon.
- Wystrzelone drony uderzeniowe
- 267 drony
- Zestrzelone drony uderzeniowe
- 233 drony
Napięcia dyplomatyczne na Morzu Czarnym
Hostylności na Morzu Czarnym wywołały w sobotę napięcia dyplomatyczne między Ankarą a Kijowem. Tureckie MSZ wezwało ambasadora Ukrainy po atakach z 26 i 27 sierpnia na turecki statek oraz drugą jednostkę wysłaną w celu jego odholowania. W oficjalnym oświadczeniu tureccy urzędnicy ostrzegli przed koniecznością ochrony żeglugi, mienia komercyjnego, życia ludzkiego oraz środowiska morskiego w korytarzu czarnomorskim.

