Rosyjski atak dronem na skład amunicji pod Kijowem: 37 ofiar śmiertelnych, Ukraina wszczyna śledztwo w sprawie zaniedbań
Rosyjski atak dronem na skład amunicji w Myle doprowadził do śmierci 37 osób i zranienia ponad 40. Ukraińska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przy przechowywaniu broni w pobliżu budynków mieszkalnych.
Atak na skład amunicji w Myle
Rosyjski dron uderzył w piątek około godziny 20:00 w kompleks komercyjny w miejscowości Myla, w którym składowano ukraińską amunicję wojskową. Obiekt znajduje się pięć kilometrów na zachód od granic Kijowa, w rejonie buczańskim. Wybuch wywołał pożar i serię wtórnych detonacji. Gubernator obwodu kijowskiego Tymur Tkaczenko poinformował, że w ataku zginęło co najmniej 37 osób, a ponad 40 zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się Taras Dydycz, szef wspólnoty terytorialnej Dmytriwka. Eksplozja spowodowała znaczne zniszczenia w sąsiednich budynkach mieszkalnych, domu opieki dla osób starszych oraz placówce dla osób z niepełnosprawnościami. Na miejsce skierowano ponad 300 ratowników, którzy ewakuowali blisko 400 mieszkańców z okolicznej zabudowy.
- Wybuch składu amunicji w Wiszniewem zabija co najmniej 9 osób
- Rosyjski atak dronem uderza w skład amunicji na terenie zakładu w Myle
- Ukraińska prokuratura wszczyna śledztwo, 300 ratowników ewakuuje cywilów
- Główna autostrada na zachód od Kijowa otwarta dla ruchu jednopasmowego
Śledztwo w sprawie zaniedbań i reakcja rządu
Ukraińska prokuratura generalna wszczęła w nocy śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków, aby ustalić, czy materiały wojskowe były przechowywane na terenie obiektu nielegalnie. Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że w składzie znajdowały się duże ilości pocisków artyleryjskich, min oraz części do dronów, które nie powinny znajdować się w pobliżu cywilów.
Ci, którzy do tego dopuścili, muszą ponieść odpowiedzialność za swoje decyzje.
Premier Serhij Korecki zauważył na Telegramie, że był to drugi taki incydent w ciągu dwóch miesięcy, po wybuchu składu w Wiszniewem na początku lipca, w którym zginęło co najmniej dziewięć osób. Korecki stwierdził, że popełnienie tego samego błędu w piątym roku wojny stanowi przestępcze zaniedbanie. Strażacy walczyli z ogniem przez całą noc, co zmusiło władze do zamknięcia głównej autostrady na zachód od Kijowa na kilka godzin. W sobotę w południe przywrócono ruch jednopasmowy w obu kierunkach.
Nocny ostrzał dronami na terenie całego kraju
Atak w Myle nastąpił podczas szerszego nocnego bombardowania, w trakcie którego ukraińskie siły powietrzne wykryły dwa rosyjskie pociski rakietowe i 267 dronów. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 233 bezzałogowce. W Boryspolu, na wschód od Kijowa, w wyniku uderzenia drona zginęła 14-letnia dziewczynka. Dalej na południe rosyjskie drony zaatakowały infrastrukturę transportową w naddunajskim porcie Izmaił w obwodzie odeskim. Gubernator obwodu Ołeh Kiper potwierdził śmierć jednej osoby i zranienie trzech kolejnych po tym, jak ataki podpaliły pięć ciężarówek przewożących zboże i uszkodziły trzy inne. Rosyjskie uderzenia dotknęły również Krzywy Róg i Zaporoże, raniąc co najmniej 11 osób w środkowej i południowej Ukrainie.
- Myla (obwód kijowski)
- 37 osoby
- Obwód biełgorodzki (Rosja)
- 3 osoby
- Boryspol (obwód kijowski)
- 1 osoby
- Obwód odeski
- 1 osoby
- Sewastopol (Krym)
- 1 osoby
Ataki transgraniczne i sytuacja na froncie
Nocne ataki transgraniczne spowodowały ofiary również na terytorium Rosji i obszarach okupowanych. W przygranicznym obwodzie biełgorodzkim pełniący obowiązki gubernatora Aleksandr Szuwajew przekazał, że ukraiński ostrzał dronami, artyleryjski i rakietowy zabił trzy osoby, ranił 14 i doprowadził do pożaru magazynu należącego do sieci Ozon. W okupowanym przez Rosję Sewastopolu na Krymie władze okupacyjne poinformowały o jednej ofierze śmiertelnej, trzech rannych i uszkodzeniu około tuzina domów po zestrzeleniu 26 ukraińskich dronów. Na froncie rosyjskie ministerstwo obrony podało, że jego siły zajęły miejscowość Chrapiwszczyna w obwodzie sumskim oraz Nowoandrijiwkę i Rubizhne w obwodzie donieckim. W kontrolowanej przez Rosję Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi poinformował, że obiekt pozostaje bez zasilania zewnętrznego od ponad tygodnia, korzystając z awaryjnych generatorów diesla.

