
Tybetański aktywista zmarł po samospaleniu przed siedzibą ONZ w Nowym Jorku, protestując przeciwko nowemu chińskiemu prawu o jedności etnicznej
Lobga Rangzen, 52-letni kierowca Ubera i tybetański aktywista, podpalił się w czwartek wieczorem w pobliżu siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych, umierając w wyniku odniesionych obrażeń. Protestował przeciwko nowo uchwalonemu przez Chiny prawu o jedności etnicznej, które zdaniem krytyków narusza prawa mniejszości.
Incydent
Mężczyzna podpalił się w czwartek wieczorem przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, a następnie zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Policja zareagowała na zgłoszenie około godziny 18:30 czasu wschodniego (22:30 GMT) i znalazła 52-latka z ciężkimi oparzeniami całego ciała. Został przewieziony do szpitala Bellevue, gdzie stwierdzono jego zgon. Kamery monitoringu ONZ zarejestrowały go, jak na chodniku na skrzyżowaniu East 43rd Street i First Avenue prezentował tybetańską flagę i znaki przeciwko chińskiemu rządowi, zanim podpalił się w godzinach wieczornego szczytu.
Aktywista i jego przesłanie
Tybetańskie media na uchodźstwie Głos Tybetu oraz Międzynarodowa Kampania na rzecz Tybetu zidentyfikowały mężczyznę jako Lobgę Rangzena, tybetańskiego aktywistę, który mieszkał w Stanach Zjednoczonych od około 20 lat i pracował jako kierowca Ubera. Przybył na miejsce w pełnej szacie zakonnej, niosąc tybetańską flagę. Według CNN Rangzen transmitował samospalenie na żywo, a mniej więcej w tym samym czasie z jego konta opublikowano apel wzywający Tybetańczyków do walki o niepodległość. Inny kierowca Ubera, Lobsang Paljor, powiedział amNewYork, że Rangzen „był oburzony ograniczeniami, jakie chiński rząd nałożył na jego rodaków”.
Lobga był niestrudzonym orędownikiem Tybetu, który poświęcił się pokojowemu podnoszeniu świadomości na temat kryzysu praw człowieka w Tybecie.
Nowe prawo o jedności etnicznej
Protest Rangzena był wymierzony w chińską „Ustawę o promowaniu jedności etnicznej i postępu”, która weszła w życie w tym tygodniu. Ustawodawstwo ma na celu stworzenie „wspólnej” tożsamości narodowej wśród 55 oficjalnie uznanych mniejszości etnicznych w kraju, w tym Tybetańczyków i Ujgurów. Nakazuje ono używanie mandaryńskiego jako wspólnego języka narodowego w całej edukacji oraz kryminalizuje terrorystyczne działania o charakterze przemocy, separatystyczne działania etniczne i ekstremizm religijny. Organizacje praw człowieka argumentują, że ustawa stanowi prawne uzasadnienie dla polityki przymusowej asymilacji na korzyść większości Han. Tybetańczycy na całym świecie sprzeciwiają się temu środkowi.
Reakcja międzynarodowa
Stany Zjednoczone i Unia Europejska wyraziły zaniepokojenie nowym prawem, które daje Pekinowi podstawę prawną do podejmowania działań przeciwko osobom poza jego granicami. Rzecznik sekretarza generalnego ONZ Antónia Guterresa powiedział, że organizacja jest zasmucona tym incydentem i składa kondolencje rodzinie Rangzena.
Jesteśmy zasmuconym tym tragicznym i okropnym incydentem i składamy kondolencje jego rodzinie.
Tło protestów tybetańskich
Samospalenie ma długą historię w tybetańskim ruchu oporu. Międzynarodowa Kampania na rzecz Tybetu podaje, że w latach 2009–2022 doszło do ponad 150 samospaleń Tybetańczyków, z czego dziesięć na uchodźstwie. Chiny przejęły kontrolę nad Tybetem w 1950 roku i od tego czasu spotykają się z uporczywymi oskarżeniami o opresyjne rządy ze strony międzynarodowych organizacji praw człowieka i uchodźców, co Pekin odrzuca. 90-letni Dalajlama mieszka na uchodźstwie w Indiach od czasu ucieczki z Lhasy po stłumieniu przez chińskie wojska powstania w 1959 roku. Chiny nie uznają tybetańskiego rządu na uchodźstwie i od 2010 roku nie prowadzą dialogu z przedstawicielami Dalajlamy.


