
Co najmniej 72 ofiary śmiertelne po szturmie 60 tys. migrantów na Ceutę; Maroko zaprzecza, by kierowało napływem
W ubiegłym tygodniu do hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej przedostało się drogą morską lub lądową nawet 60 tys. osób, głównie młodych Marokańczyków. Zginęły co najmniej 72 osoby, a 860 małoletnich bez opieki pozostaje na miejscu. Hiszpania wysłała wojsko, a Maroko odrzuca odpowiedzialność za wydarzenia.
Przełamanie granicy
We wczesnych godzinach porannych 31 lipca fala ludzi ruszyła z Maroka w stronę Ceuty, hiszpańskiej eksklawy na wybrzeżu Afryki Północnej. Według szacunków hiszpańskich władz, zanim napór osłabł, granicę przekroczyło nawet 60 tys. osób, głównie młodych Marokańczyków, z których wielu płynęło przez Morze Śródziemne. Napływ zbiegł się w czasie z marokańskim świętem tronu, rocznicą wstąpienia na tron króla Mohammeda VI. Tego samego dnia prorządowa gazeta określiła Ceutę i Melillę jako "okupowane miasta na terytorium Maroka, których obecny status jest nie do utrzymania". Premier Hiszpanii Pedro Sánchez opisał wydarzenie jako "atak na naszą suwerenność terytorialną". Ministerstwo spraw wewnętrznych Maroka przypisało później incydent "złośliwemu nadużyciu" mediów społecznościowych oraz fake newsom o orzeczeniu hiszpańskiego sądu, które miały podżegać tłum.
Bilans ofiar i małoletni bez opieki
Zginęło co najmniej 72 ludzi, wielu utonęło lub zostało zadeptanych w chaosie. 17-latka z Tangeru powiedziała Associated Press, że widziała, jak jej ośmioletni brat został wyciągnięty martwy z morza.
Do poniedziałku 3 sierpnia w Ceucie przebywało 860 małoletnich bez opieki, stanowiących część szacowanej grupy od 3 tys. do 5 tys. migrantów, którzy uniknęli deportacji. Miejski ośrodek dla migrantów, zbudowany dla 600 osób, był przepełniony, a dziennikarze AP informowali o brakach żywności. Większość dorosłych Marokańczyków wróciła dobrowolnie lub została odesłana przez hiszpańską policję, jednak wielu obywateli Sudanu, Afganistanu i innych krajów pozostało na miejscu, gdyż ich powrót jest utrudniony.Widziałam, jak ludzie depczą po ciałach. Teraz to my, dzieci, żebrzemy na ulicach.
Polityczne oskarżenia i ustalenia wywiadu
Rzecznik marokańskiego MSW Rachid El Khalfi zapewnił, że królestwo nie zorganizowało napływu i pozostaje "wiarygodnym partnerem" w walce z nielegalną migracją. Hiszpańska agencja wywiadowcza CNI ustaliła jednak, że choć Rabat nie zaplanował szturmu, celowo pozwolił na eskalację sytuacji. Nagrania wideo pokazują marokańskie siły bezpieczeństwa, które biernie przyglądały się tysiącom osób przekraczających granicę. Ekspertka Isabelle Werenfels z Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa (SWP) przestrzegła przed prostymi wyjaśnieniami, zauważając, że Maroko miałoby "bardzo wiele do stracenia" na celowej prowokacji, w tym wiarygodność międzynarodową i inwestycje. Badacz migracji Jochen Oltmer z Uniwersytetu w Osnabrück wskazał na splot czynników: unikalną geografię Ceuty, dekady sieci migracyjnych, dynamikę mediów społecznościowych oraz nadzieję na lepsze życie.
Wydarzenia zostały spowodowane złośliwym nadużyciem mediów społecznościowych, wprowadzającymi w błąd informacjami oraz błędną interpretacją orzeczenia hiszpańskiego Sądu Najwyższego.
Ceuta pod presją
Mieszkańcy opisali te dni jako inwazję. 57-letnia Turia Ashad al-Ouzghari zabarykadowała się w domu.
W piątek policja nakazała zamknięcie małych sklepów; otwarte pozostały tylko duże supermarkety pod ochroną. Przedsiębiorca Nebil Ali powiedział, że stracił 12 000 euro po zamknięciu swojego baru na plaży na dwa dni. Policja i wojsko patrolowały ulice, ścigając migrantów w działaniach określonych jako "zabawa w kotka i myszkę". Do poniedziałku ponad 48 000 osób wróciło do Maroka, ale około 1 700 pozostało na miejscu, wielu boso i w strojach kąpielowych, szukając wody, jedzenia i internetu, by zadzwonić do domu.Jesteśmy zabarykadowani w domu. Ludzie są nieprzewidywalni, gdy są głodni i spragnieni.
Strategia deprywacji?
Przy przepełnionym ośrodku dla migrantów, lokalny aktywista Ramsés Mohamed Azumik oskarżył władze o wykorzystywanie deprywacji jako narzędzia.
Hiszpania po raz pierwszy od 2021 roku wysłała wojsko do Ceuty, a kryzys rozpalił na nowo debatę w Europie na temat kontroli granic i polityki migracyjnej. UE od dawna polega na Maroku jako partnerze w zarządzaniu przepływami migracyjnymi, jednak wydarzenia te nadwyrężyły relacje i podniosły pytania o trwałość zewnętrznych granic Europy.Strategia polega na tym, że głód, pragnienie i wyczerpanie ostatecznie zmuszą tych ludzi do wyboru dobrowolnego powrotu do Maroka.
- Początek masowego przekraczania granicy; tysiące osób płynie z Maroka do Ceuty.
- Nawet 60 tys. osób przekracza granicę w ciągu nocy; premier Hiszpanii nazywa to atakiem na suwerenność.
- Nakaz zamknięcia sklepów; wysłanie wojska; mieszkańcy barykadują domy.
- 48 000 osób wróciło do Maroka; 1 700 pozostaje na miejscu; 860 małoletnich bez opieki; ośrodek dla migrantów przepełniony.


