Wygenerowane przez AI·Dowiedz się jak
© El Periódico
Film i media·2 g. temu

Pixar świętuje 30. rocznicę Toy Story w Madrycie i pokazuje przedsmak piątej części przed premierą 17 czerwca

Pete Docter i Lindsey Collins wspominają franczyzę, która zapoczątkowała animację komputerową, gdy Toy Story 5 przygotowuje się do wejścia do kin w środę.

Rocznica w Madrycie i droga do Toy Story 5

Pete Docter, dyrektor kreatywny Pixara, i producentka Lindsey Collins poprowadzili obchody 30-lecia w Academia de Cine w Madrycie w czwartek, 12 czerwca. Wydarzenie, zaprezentowane przez hiszpańskiego animatora Raúla Garcíę, obejmowało dwa przedpremierowe klipy z nadchodzącej piątej części, wyreżyserowanej przez Andrew Stantona (WALL·E, Gdzie jest Nemo?), która trafi do kin w środę, 17 czerwca. Docter, który dołączył do Pixara jako trzeci animator w 1990 roku i pomógł ukształtować historię pierwszego Toy Story, wspominał skromne początki studia.

Gdy zaczynaliśmy, nie mogliśmy znaleźć nikogo, kto zajmował się animacją komputerową. Ledwie dwie lub trzy osoby. Musieliśmy więc szkolić ludzi, a nawet uruchamiać komputery z nowymi programami. Wszystko było sklecone jakby na szpilkach.

Budowanie pierwszego filmu animowanego komputerowo

Docter opisał ciągłe, ostatnie zmiany, które definiowały oryginał z 1995 roku. W końcowej sekwencji, w której Woody i Buzz trzymają się rakiety, pierwotnie Buzz odpowiadał na okrzyk radości Woody'ego słowami „Nie, szybuję”. W ostatecznej wersji linijkę zmieniono na „Nie lecę, spadam ze stylem” – zmiana, która według Doctera oddała istotną historię kosmicznego strażnika. „Takie zmiany zdarzały się nieustannie” – dodał. Collins, wówczas pracownica Disneya pracująca nad Pocahontas i Herkulesem, wspominała pierwsze spotkanie z Toy Story.

Przez pierwsze dziesięć minut ciągle pytałam: „Co ja oglądam?”. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Woody i Buzz wydawali się prawdziwymi ludźmi. Żartowali i robili rzeczy, które mógł zrobić prawdziwy człowiek. Rzuciłam pracę w Disneyu i w ciągu kilku tygodni byłam w Pixarze.

Życie w czasie

Collins powiedziała, że franczyza trwa, ponieważ „obejmuje upływ czasu”. Zabawki się nie starzeją, ale obserwują, jak Andy dorasta, idzie na studia i oddaje je Bonnie, a każdy sequel oznacza nowy rozdział. Według niej Andrew Stanton nazywa je „małymi wampirami”. Zespół produkcyjny unika żartów lub nawiązań, które zbyt szybko datowałyby filmy.

Nie zamrażamy ich; one przeżywają upływ czasu razem z nami. Nie chcemy robić filmów, które są zbyt ulotne, bo będą wydawać się nieaktualne za trzy sekundy. Chcemy filmów, które dziadkowie wyciągają z półki, by pokazać wnukom, jak stare filmy Disneya.

Presja, dziedzictwo i odejście założyciela

Nawet po trzech dekadach Docter przyznał, że ciężar oczekiwań wobec nowego filmu z serii Toy Story jest ogromny. „Presja przy każdym sequelu jest olbrzymia” – powiedział. Historia franczyzy ma też bardziej skomplikowany rozdział: John Lasseter, który wyreżyserował pierwsze dwa filmy i był siłą napędową Pixara, odszedł ze studia w 2018 roku po tym, jak wielu pracowników oskarżyło go o molestowanie seksualne. Obecny zespół, kierowany przez Doctera i Stantona, teraz prowadzi sagę w jej następną erę.

Madryt · San Francisco

3 źródła

Zapisz się na Pollar Weekly

Tydzień w newsach, w każdy piątek. Za darmo.

Za darmo. Bez śledzenia, bez reklam. Wypisz się w każdej chwili.

Więcej z: Kultura i sport