
Badania laboratoryjne potwierdzają: substancja ropopochodna na plażach Bałtyku nie zagraża zdrowiu
Badania laboratoryjne w Gdańsku wykazały, że czarna substancja ropopochodna, która zanieczyściła 50 kilometrów polskich plaż, nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi przy krótkim kontakcie. Władze Ustki zniosły zakaz wstępu na plaże.
Analiza laboratoryjna i zagrożenia zdrowotne
Badania laboratoryjne przeprowadzone w Gdańsku na czarnych grudkach wyrzuconych na brzeg w północnej Polsce potwierdziły, że materiał jest pochodzenia ropopochodnego, choć jego dokładny skład pozostaje nieustalony. Próbki pobrane z plaż wzdłuż wybrzeża Bałtyku wykazały wysoki poziom zanieczyszczenia zewnętrznego piaskiem i szczątkami organicznymi, co uniemożliwiło chemikom identyfikację konkretnego produktu. Dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku, Anna Sędzińska, ogłosiła w piątek, że urząd nie zleci dodatkowych badań ze względu na wysokie koszty oraz ograniczenia techniczne wskazane przez laboratorium. Analiza wykazała, że krótkotrwały kontakt fizyczny z niezidentyfikowaną substancją oleistą nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia ani zdrowia. Mimo braku ostrego zagrożenia zdrowotnego, władze regionalne klasyfikują materiał jako odpad niebezpieczny, który wymaga specjalistycznej utylizacji przemysłowej.
Nie będziemy zlecać dodatkowych badań. Wiązałoby się to z dużym kosztem, a laboratorium odpowiedziało nam, że jednoznaczne określenie, czym jest to zanieczyszczenie, pozostaje niemożliwe, ponieważ substancja jest brudna. Pobraliśmy ją z plaży.
Operacja oczyszczania wybrzeża
Zanieczyszczenie objęło około 50-kilometrowy odcinek wybrzeża Bałtyku, rozciągający się od Rowów w województwie pomorskim po Wicie w województwie zachodniopomorskim. Ekipy ochrony wybrzeża rozpoczęły zbieranie czarnych osadów do specjalistycznych worków na początku tygodnia, przewożąc zebrane odpady do wyznaczonego obiektu zarządzanego przez Urząd Morski. Pracownicy służb sanitarnych zakończyli główne sprzątanie w Ustce oraz na przyległych plażach gminnych w czwartek, co pozwoliło lokalnym władzom na zniesienie zakazu wstępu obowiązującego od wtorku. Urzędnicy morscy zauważyli, że całkowite usunięcie pozostałości jest technicznie niemożliwe na otwartych odcinkach, ostrzegając odwiedzających, że na piasku mogą wciąż znajdować się pojedyncze fragmenty wielkości grochu.
- Spacerowicze odkrywają czarne lepkie grudki na plaży w Ustce
- Urząd Morski wydaje pierwsze ostrzeżenie przed kontaktem ze skórą
- Wprowadzono zakaz wstępu na plaże w Ustce i rozpoczęto specjalistyczne sprzątanie
- Zakończono sprzątanie plaży w Ustce i zniesiono ograniczenia wstępu
- Wyniki badań z Gdańska potwierdzają ropopochodne pochodzenie i brak ostrego zagrożenia zdrowotnego
Rozszerzony monitoring i gospodarka odpadami
Urząd Morski początkowo planował zakończyć prace porządkowe na wybrzeżu w piątek, jednak rozszerzył działania na mniej dostępne odcinki, gdzie nadal zalegają osady. Władze regionalne zamierzają prowadzić aktywny monitoring wybrzeża przez kilka tygodni, ponieważ działanie fal może wyrzucić na brzeg kolejne pozostałości z wód przybrzeżnych. Gdy całkowita objętość zebranego materiału zostanie udokumentowana w punkcie składowania w Słupsku, urzędnicy morscy podpiszą umowę ze specjalistycznym zakładem utylizacji w celu przetworzenia odpadów niebezpiecznych.
Zakładamy, że tu i ówdzie ta substancja może się jeszcze pojawić, morze może ją jeszcze wyrzucić. Będziemy monitorować tę sytuację. Myślę, że przez kilka kolejnych tygodni. Dopiero po tym czasie, gdy będziemy znali ilość zebranych odpadów, będziemy szukać zakładu do ich utylizacji. Do tego czasu pozostaną na naszym terenie.
Śledztwo w sprawie zrzutów ze statków
Organy morskie kontynuują dochodzenie w sprawie pochodzenia wycieku, koncentrując się na możliwości nielegalnego czyszczenia zbiorników przez statek komercyjny na pełnym morzu. Inspektorzy pobrali próbki osadu z podejrzanej jednostki operującej na Bałtyku, choć urzędnicy przyznają, że ustalenie definitywnego dopasowania chemicznego do próbek z plaży jest mało prawdopodobne. Dyrektor Sędzińska wskazała, że postępowanie administracyjne prawdopodobnie zakończy się bez wskazania winnego ze względu na degradację próbek. Początkowe zanieczyszczenie ujawniono w sobotę, 26 września, kiedy spacerowicze w Ustce odkryli lepkie czarne grudki wzdłuż linii brzegowej, co doprowadziło do wydania pierwszych ostrzeżeń miejskich 28 września.


